0

Kolejny producent, który szczególnie wcześniej nie był zainteresowany rynkiem mobilnych technologii (smartfonów z logiem tej firmy próżno szukać na pólkach sklepowych) wkroczył dumnie wśród pozostałych twórców tabletów. Jednym z pierwszych jest właśnie tablet AT-200, który dla Was dzisiaj testujemy. Czy warto zainteresować się urządzeniem od japońskiego producenta? Przekonacie się czytając poniższą recenzję.

Zawartość pudełka oraz technikalia

Większość producentów urządzeń mobilnych z reguły nie wychyla się poza szereg i niemal każdy twórca tabletów do pudełka prócz samego sprzętu dodaje jedynie ładowarkę oraz słuchawki stereo. Cóż podobnie niestety jest w przypadku japońskiego producenta. W zestawie znajdziemy jedynie ładowarkę, która jest z odłączanym kablem, jednak nie USB lecz specjalnym, który służy do ładowania tabletu. Tutaj niestety musimy ową ładowarkę zawsze wozić ze sobą gdyż Toshiba AT-200 nie ma dobrych „osiągów” na jednym ładowaniu. W zestawie zabrakło karty pamięci czy słuchawek stereo. Dziwię się jednak, że nie dodano chociażby przejściówki z  micro HDMI do HDMI, przecież nie powinien taki dodatek szczególnie nadszarpnąć budżetu firmy,  a przynajmniej pozytywnie zostałby zapamiętamy sam zestaw, inny japoński producent Sony, potrafi w tej sferze trochę lepiej zadbać o klienta.

Wygląd i wykonanie

Pierwsze co odczuwamy po szybkim zerknięciu na urządzenie, to iż jest on niezwykle cienki, a przy tym nie jest ciężki (trzeba pamiętać, iż jest to urządzenie mające ekran o przekątnej lekko powyżej 10 cali). Toshiba AT200 wykonana jest niemal w całości  z metalu, a dokładniej ze szczotkowanego aluminium. Zastosowanie takiego materiału daje dużo większa odporność na ewentualne uszkodzenie. Krawędzie urządzenia nie są idealnie gładkie, gdyż plastik został odpowiednio „przepleciony” z aluminium, co samo  w sobie nadaje specyficznego charakteru tabletowi.  Całość prezentuje się niezwykle nowocześnie i pod względem designu nie można mieć zastrzeżeń,  więcej uwag mam już do samej ergonomii, ale o tym odrobinę później.

Tablet oferuje nam duży 10.1 calowy wyświetlacz.  Nad nim położony jest centralnie obiektyw aparatu i jeśli chodzi o sam przód to byłoby na tyle. Najwięcej „dzieje się”  na krawędziach urządzenia i tak na lewej mamy cztery wyjścia zaczynając od tego położonego najwyżej – wyjście mini jack 3,5 mm, następnie wyjście micro USB, micro HDMI oraz slot na kartę microSD. Wszystkie one są dobrze rozmieszczone  i nie ma problemu z ich identyfikacją – są one odpowiednio oznaczone. Na dolnej krawędzi mamy wyjście dzięki któremu ładujemy urządzenie, oraz trudno dostrzegalne dwa symetrycznie usytułowane głośniki, które schowane są pod krateczką paska. Ich rozmieszczenie zostało przemyślane, gdyż podczas korzystania z tabletu nie ma możliwości by zakryć ręką głośniki. Górna krawędź jest wolna od wszelkiego rodzaju wyjść czy przycisków fizycznych. Na ostatniej mamy natomiast jedynie trzy przyciski fizyczne i zaczynając od góry klawisz power, służący regulacji głośności oraz blokady autoobracania ekranu.  Ich rozmieszczenie jest bardzo dobre jednak duże wątpliwości mam do samych klawiszy, są one niezwykle cienkie, przez co niewygodnie się z nich korzysta, po drugie mają stosunkowo niewielki skok, przez co trudno jest się do nich przyzwyczaić dobrze, że mają odpowiednia chropowatą powierzchnię.  Na tylnej klapie urządzenia prócz średniej wielkości loga Toshiby mamy jedynie obiekty aparatu, a obok niego niewielką diodę doświetlającą LED.

[nggallery id=191]

Ekran

W Toshibie AT-200 został zaimplementowany duży 10.1 calowy wyświetlacz, który pracuje w rozdzielczości 1280×800 pikseli. Został on wykonany w technologii TFT. Sam ekran wyświetla obraz bardzo dobrej jakości, jest ostry, nie widać żadnych przekłamań w brawach. Jednak nie ma roży bez kolców i  pojawią się tylko niewielkie smugi, gdy mocniej naciśniemy wyświetlacz(podobne smugi występują, wówczas gdy naciskamy ekran monitora LCD). W przypadku kątów patrzenia nie można mieć zastrzeżeń są one idealne niemal 180/180 stopni. Ekran szybko reaguje na dotyk przy tym nie ma problemów multitouchem.

Bateria

W urządzeniu  mamy zamontowaną baterię, która została wykonana w technologii Li-Ion. Według zapewnień producenta urządzenie powinno bez najmniejszych problemów działać przez niespełna 10 godzin, jednak w  rzeczywistości te liczby wyglądają zdecydowanie gorzej. Tablet przy stosunkowo niewielkim użytkowaniu wymagał ładowania już po około 5-6 godzinach. Będąc przy baterii warto wspomnieć, że urządzenie można ładować zarówno za pomocą specjalnego wyjścia, oraz wyjścia micro USB, co jednak w pewien sposób dziwi to brak w zestawie samego kabla micro USB – w zestawie otrzymujemy jedynie specjalny kable, a przecież sam tablet możemy naładować dzięki USB. Producent dając nam jedynie ten pierwszy kabel można powiedzieć w jakiś sposób nas ogranicza.

Aparat

W Toshibie AT200 mamy zaimplementowane dwa aparaty – przedni do wideorozmów pracujący w rozdzielczości 2 Mpx, a także tylni, który to głównie wykorzystywany jest to robienia zdjęć pracuje z maksymalną rozdzielczością 5 Mpx. Parametry wydawać by się mogło na papierze są co najmniej przyzwoite. Jednak liczby to nie wszystko dużą rolę przy jakości zdjęć odgrywa sam obiektyw, który to rzadko jest instalowany  w tabletach dobrej jakości. Toshiba pod względem wykonywania zdjęć, jest typowym przeciętniakiem. Same fotki są słabej jakości, a jak każdy tablet ma problemy z wykonywaniem zdjęć w pomieszczeniach, gdzie jest ciemniej. Jeśli chodzi o aplikację obsługującą aparat mamy tą standardową, która zainstalowana jest wraz z Androidem. Oferuje ona jednak jedynie te najbardziej podstawowe funkcje. W przypadku tworzenia filmów, tutaj możemy nagrywać je z rozdzielczością FullHD, co cieszy jednak podobnie jak zdjęcia materiały wideo nagrane powyższym urządzeniem nie grzeszą najwyższą jakością, lecz mogę powiedzieć że są płynne.

[nggallery id=192]

[youtube:http://www.youtube.com/watch?v=_1ThJhUvBQs&feature=channel&list=UL600 500]

Oprogramowanie

Interfejs

Najnowszy model japońskiego producenta działa na starszej wersji Androida – Honeycomb o oznaczeniu 3.2.1. Jak na razie nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle Toshia AT200 otrzyma odpowiedni update. Sam tablet nie ma zaimplementowanej żadnej autorskiej nakładki systemowej, jedynie otrzymujemy kilkanaście aplikacji, które są od razu preinstalowane. Wśród nich znajdziemy między innymi:

– Calc, Show i Write – są to trzy aplikacje, które odpowiednio zastępują nam arkusz kalkulacyjny, program do tworzenia prezentacji multimedialnych oraz edytor tekstów. Cały pakiet jest w polskiej wersji językowej

-eBay- tak właściwie nie  jest to aplikacja, tylko link do strony tego największego na świecie portalu aukcyjnego

– McAfee Security –jest to antywirus, który przygotowany jest specjalnie z myślą o urządzeniach mobilnych, komunikuje się on z użytkownikiem w języku angielskim

– MediaPlayer – jest to odtwarzacz multimedialny, który w założeniu powinien sobie radzić zarówno z filmami jak i muzyką, ale niestety odtwarza jedynie te najbardziej podstawowe formaty muzyczne i wideo, (podobnie jak standardowy preinstalowany odtwarzacz razem z Androidem Honeycomb)

– PrinterShare – program, który umożliwia nam łatwe wysyłanie do druku z tabletu przeróżnych elementów, dzięki niemu bez problemu wydrukujemy między innymi e-maile. Problem pojawia się wówczas, gdy dochodzi do wysłania pliku do samej drukarki, niestety moich Brotherów (oba moje modele posiadają moduł Wi-Fi) nie potrafi odnaleźć. Aplikacja już na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie nie przystosowanej do tabletów, gdyż duża część ekranu w ogóle nie jest zagospodarowana i nie wygląda to zachęcająco.

– Reader – jest to program umożliwiający przeglądanie plików pdf, jednak z nim również miałem pewne problemy, gdyż  po uruchomieniu aplikacji przenosi nas na stronę, na której znajduje się link do nowej wersji aplikacji, link prowadzi do sklepu Google Play, jednak samego programu nie mogę pobrać, gdyż „Nie jest on zgodny z tą wersją”.

Service Station – jest to program, dzięki któremu bezproblemowo zaktualizujemy swoje urządzenie do najnowszej wersji

Splashtop Remote HD Free- jest to program dzięki, któremu możemy za pomocą tabletu sterować naszym domowym PC

Toshiba Places – rodzaj sklepu, w którym możemy zakupić zarówno muzykę, obejrzeć filmy czy zobaczyć gry, wszystko w jednym miejscu, jednak co do samego tłumaczenia tej aplikacji mam mieszane uczucia

Tune Wiki- program, który w czasie odtwarzania muzyki wyświetla nam tekst utworu, jednak nie jest to typowe karaoke, gdyż przejścia pomiędzy poszczególnymi wersami tekstu są spóźnione, przez co śpiewanie „razem z tabletem” niemal zupełnie odpada

Internet

Wśród urządzeń mobilnych to właśnie tablet jest tym sprzętem, który w głównej mierze służy do wygodnego surfowania w internecie. W sumie do samej przeglądarki czy szybkości działania nie można mieć zastrzeżeń przy urządzeniu od japońskiego producenta.  Jednak w tym przypadku Toshiba szczególnie się nie wysiliła i otrzymujemy po prostu standardową przeglądarkę, która nie została w żaden sposób przez programistów zmieniona czy udoskonalona. Aplikacja obsługuje HTML’a w 5 wersji, same strony wczytują się szybko, jednak przy ich przewijaniu czy chociażby zoomowaniu pojawiają się drobne przestoje, które nie są szczególnie uciążliwe. W przypadku systemu sygnowanego zielonym robocikiem to jednak jest swego rodzaju standard, nawet na dużo mocniejszych smartfonach czy tabletach.

Multimedia

Tablet Toshiby jest wyposażony w wyjście micro HDMI, lecz odpowiedniej przejściówki próżno szukać w samym zestawie. Jeśli chodzi o sami odtwarzanie filmów czy muzyki, wspominałem już w przypadku samych aplikacji, że Media Player, niestety nie nadaje się do odtwarzania mniej popularnych formatów muzycznych czy  wideo. Po prostu ich „nie widzi”, podobnie sprawa wygląda w przypadku standardowego preinstalowanego odtwarzacza. Jednak filmy, które udało mi się odtworzyć działały bez problemów i przy 10 calowym ekranie można komfortowo obejrzeć pełnometrażowy film.

Wydajność oraz gry

Dwurdzeniowy procesor OMAP o taktowaniu 1,2 Ghz nie jest może demonem szybkości, lecz w najnowszych produkcjach jak najbardziej daje radę. Gorzej sprawa wygląda przy samej nawigacji po systemie. Tutaj już zdarzają się sporadyczne przycięcia i nie działa to tak jak powinno działać, co wydaje się trochę dziwne, ze względu ,że wydawałoby się dużo bardziej zasobożerne gry i produkcje 3D działają zauważalnie lepiej. W benchmarkach tablet sprawuje się przeciętnie, jednak jak na dzisiejsze standardy  nie jest źle.

Łączność

W tablecie nie znajdziemy modułu 3G tym bardziej LTE, Toshiba AT200 jest wyposażona w najbardziej niezbędne moduły łączności bezprzewodowej – Wi-Fi, Bluetooth oraz DLNA. Co do zasięgu i mocy odbiornika Wi-Fi nie można mieć większych zastrzeżeń, zasięg jest przyzwoity i nie odbiega od standardów reszty producentów. Z Bluetooth również nie ma problemów jest on wersji 2.1 (chociaż najnowsza oznaczona jest numerem 4.0).

Podsumowanie

Reasumując tablet Toshiba AT200-101 jest dobrym urządzeniem. Mającym całkiem niezłe parametry, poprawki wymaga jeszcze kilka rzeczy chociażby sama optymalizacja pod kątem systemu czy poprawa działania kilku preinstalowanych aplikacji. Jednak jedna sprawa szczególnie „odstrasza” do kupowania tego tabletu – cena. Japoński producent karze sobie słono zapłacić za tablet – około 1900 zł. Za tę kwotę dzisiaj na rynku możecie kupić chociażby czterordzeniowego Asusa Transformera Pada TF300T, który jest z najnowszą wersją Androida i sporo  mocniejszym układem oraz dwukrotnie większą ilością pamięci wewnętrznej.

P.S Przepraszam za brak screenów, jednak sterowniki USB producenta nie współgrały z najnowszą wersją systemu zaimplementowaną na tablecie

Najnowszy Windows Phone obsługiwany … kciukiem?

Wcześniejszy wpis

Udział ICS’a rośnie- posiada go “już” 11% urządzeń

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Testy