1

Ktoś może powiedzieć, że rok to niezbyt długi okres czasu. W dynamicznie rozwijającej się branży, jaką bez wątpienia jest branża mobilna, to jednak wystarczający okres do przeprowadzenia wielu zmian. W związku z obchodzonym jubileuszem naszego portalu chciałbym podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami na temat tego co się w branży zmieniło i dokąd, moim zdaniem, to wszystko zmierza.

Zgodnie z tym co już wcześniej napisali moi redakcyjni koledzy, również moim zdaniem miniony rok (od czerwca 2011 do czerwca 2012 roku), nie był jakoś specjalnie przełomowy dla rynku mobilnego. W tym aspekcie mocno rozczarowało mnie Apple, które podczas swojej październikowej imprezy nie zaprezentowało niczego specjalnie odkrywczego. Ktoś może zapytać, dlaczego akurat to Apple miał zaprezentować coś przełomowego, a nie inny producent? Odpowiedź na to pytanie jest w zasadzie bardzo prosta, do tej pory bowiem to właśnie firma z Cupertino jest uważana za innowatora przełomowych rozwiązań i choć prywatnie nie jestem jej wielkim fanem, to jednak po październikowej konferencji spodziewałem się czegoś więcej niż tylko ogłoszenia iPhona 4S wraz z asystentem głosowym Siri. Choć ten ostatni to akurat całkiem ciekawy produkt.

Mimo jednak braku swoistej rewolucji na rynku mobilnym, mijający rok z istnienia naszego serwisu z pewnością obfitował w mniejsze bądź większe ewolucje. W zasadzie skupię się tu tylko na dwóch aspektach, które dla mnie są takim znakiem rozpoznawczym tego okresu. Pierwszym z nich będzie zjawisko, które ja nazywam „wyścigiem zbrojeń”, natomiast drugim pojawienie się Androida w wersji Ice Cream Sandwich. Zacznijmy jednak od wspomnianego wyścigu, ale żeby zacząć musimy cofnąć się nieco wcześniej w czasie, a dokładniej mówiąc do stycznia 2011 kiedy to na rynku pojawia się pierwszy telefon oparty na dwurdzeniowym procesorze. Tym telefonem jest LG Optimus 2X.

Premiera tego urządzenia była na swój sposób nowym rozdziałem w telefonii komórkowej i to nie tylko pod względem rozpoczęcia boomu na urządzenia oparte o dwurdzeniowe układy, gdyż to akurat było niemalże pewne. Rozdziałem który rozpoczął się od premiery LG Optimus 2X, a później Samsunga Galaxy SII był wyścig producentów na cyferki, zresztą ten trend utrzymuje się do dzisiaj. Chodzi mi tu głównie o przechwalanie się producentów przed premierą danego telefonu na temat tego jaki procesor zostanie zastosowany w nowym urządzeniu, ile będzie on miał rdzeni, jak wysoko podkręconą częstotliwość taktowania, ile pamięci RAM, ile calowy wyświetlacz, jakie będą jego wymiary ze szczególnym naciskiem na grubość itp. I choć prześciganie się w specyfikacji technicznej było już widoczne wcześniej, kiedyś na przykład wyznacznikiem dobrego telefonu była ilość MPx w aparacie, a co za tym idzie im było ich więcej tym telefon był lepszy,  to jednak pojawienie się urządzeń dwurdzeniowych na rynku podniosło ten aspekt do potęgi.

Do tej pory chyba nikt nie przykładał aż tak dużej wagi do tego co siedzi w danym telefonie, jaki jest tam zastosowany układ CPU, jaki GPU, ile to wszystko ma GHz, ile cali ma wyświetlacz i w jak cienkiej obudowie zostało to wszystko zamknięte. Spowodowało to, że każdy kolejny model telefonu musi być na papierze lepszy od drugiego. Jednym słowem mam wrażenie, że producenci sprzętu mobilnego wyszli z założenia, że aby sprzedać w dzisiejszych czasach smartfona to muszą dodawać ciągle m.in.  kolejne MHz do taktowania procesora oraz kolejne cale do wyświetlaczy.

W zasadzie nie byłoby w tym nic złego, w końcu postęp do dobra rzecz, ale mam wrażenie że po drodze zapomniano trochę o tym, że udany smartfon to nie tylko suche liczby, które tak ładnie wyglądają na papierze. Inna sprawa dotyczy faktu, że obecnie te prześciganie się w kolejnych aspektach technicznych nie do końca wychodzi nam na zdrowie. Dla przykładu weźmy taktowanie procesorów w naszych urządzeniach. Co z tego, że obecnie mają one 2-4 rdzenie taktowane z częstotliwością od 1 do 1,5 GHz, jak nie przekłada się to bezpośrednio na wydajność ich pracy. Ileż to razy miałem w ręku urządzenie, którego specyfikacja techniczna powinna spowodować, że będzie ono działało szybciej niż pomyślę, a zdarzały się często zacięcia w tak podstawowym aspekcie jak przewijanie pulpitów. Wobec powyższego po co nam kolejne urządzenia z coraz to większym taktowaniem procesorów, skoro nie przekłada się to bezpośrednio na wygodę ich użytkowania? Mało tego, dodatkowo często działa to na naszą niekorzyść, bo więcej GHz równa się prawie zawsze krótszemu czasowi pracy na baterii.

To samo dotyczy dodawania kolejnych cali do wielkości wyświetlacza. Pamiętam jak dziś dyskusję na temat tego czy wyświetlacz o przekątnej 4,3 cala nie jest zbyt duży dla przeciętnego użytkownika. Wtedy dla mnie wielkość ta wydawała się optymalna, dziś jednak mamy erę urządzeń z wyświetlaczami 4,7 cala, a co będzie później? Gdyby popuścić tutaj wodzę fantazji, to można przypuszczać że za niedługo będziemy dzwonić z urządzeń o przekątnej wyświetlacza 10 cali. Oczywiście przykład przesadzony, ale pytanie brzmi kiedy skończy się ten wyścig, który przecież średnio wpływa na wygodę użytkowania naszych urządzeń, no chyba że lubimy obsługiwać telefon czy tablet dwoma rękoma. Ktoś może napisać, że nikt nam nie każe kupować sprzętu z takimi parametrami, problem jednak w tym, że jeżeli zależy nam na dobrym sprzęcie, to musimy poddać się tym trendom.

Podsumowując ten wątek, życzyłbym sobie i Wam żeby w przyszłości producenci nieco mniej zwracali uwagę na specyfikację, a bardziej na ogólną optymalizację swoich urządzeń. Bo specyfikacja techniczna jest już wystarczająco mocna i naprawdę nie potrzeba nam aż takiego postępu w tej dziedzinie. Potrzeba go za to w optymalizacji, która często mówiąc kolokwialnie leży po całości.

Przejdę teraz może do kolejnej rzeczy, która moim zdaniem była chyba największym wydarzeniem w świecie mobilnym w tym okresie, a więc premiery Androida Ice Cream Sandwich. Premiera ta była przeze mnie wyjątkowo oczekiwana, ponieważ byłem strasznie ciekawy rozwiązań które przyniesie ze sobą nowa wersja systemu od Google. Z perspektywy czasu, muszę powiedzieć, że jestem częściowo rozczarowany. ICS miał być systemem, który rozwiąże problemy m.in. z fragmentacją Androida. Mocno liczyłem na to, że cel ten uda się osiągnąć, tym bardziej że krótko po premierze ICS kolejni producenci zarzekali się i prześcigali w publikowaniu list z urządzeniami, które to otrzymają aktualizację. Co więcej często terminy tych aktualizacji zamykały się w czasie góra 2-3 miesiące od premiery, a jak jest faktycznie chyba każdy z nas wie. Mimo, że od premiery ICS minęło już pół roku to w dalszym ciągu większość z zapowiedzianych urządzeń nie otrzymało stosownej aktualizacji. Co więcej, co rusz słyszy się o pewnych zmianach wprowadzanych przez producentów, którzy to wycofują się z swoich początkowych obietnic, wykreślając z list kolejne urządzenia czekające na aktualizację.

Kolejną rzeczą, która przynajmniej na tą chwilę średnio udała się Google, jest zatarcie się granic pomiędzy tabletem a smartfonem. Innymi słowy, mieliśmy mieć dostępne te same aplikacje zarówno na tablecie jak i smartfonie. Niestety, założenia te na dzień dzisiejszy są tylko pustymi sloganami mającymi zareklamować Androida 4.0. Okazuje się bowiem, że w dalszym ciągu w Google Play brakuje bardzo wielu aplikacji na tablety, które są dostępne na smartfony. W wielu przypadkach nawet jeżeli daną aplikację można zainstalować również na tablecie, to okazuje się, że nie została ona w należyty sposób pod niego dostosowana. Efekt tego jest taki, że na tabletach brakuje nawet porządnego widgetu z pogodą, których przecież na smartfony nie brakuje. Co więcej, wydaje się że sytuacja ta wcale nie ulega jakiejś poprawie, bo co jakiś czas spotykam się z sytuacją kiedy np. dana gra obsługiwana jest tylko na jednym z urządzeń, tablecie bądź smartfonie. Miejmy nadzieję, że jest to tzw. choroba okresu dziecięcego i z czasem sytuacja ta ulegnie poprawie. Boję się jednak, że nie będzie na to czasu, bo za rogiem już majaczy Android Jelly Bean, który znów może skutecznie „zepsuć” to co ICS miał w swoim zamyśle naprawić.

Na zakończenie chciałbym dodać, że ten ostatni rok od powstania naszego portalu wcale nie kojarzy mi się tylko negatywnie. Było w nim wiele dobrego, pojawiło się wiele ciekawych urządzeń, branża rozwija się niezwykle dynamicznie pozwalając z nadzieję patrzeć w przyszłość, zmiany jakie zostają wprowadzane w kolejnych wersjach systemów również idą w dobrym kierunku, choć nie zawsze zgodnie z harmonogramem i początkowymi założeniami. Mam nadzieję, że kolejny rok istnienia naszego serwisu będzie obfitował w więcej „pozytywnych” aspektów, tak abym za rok mógł napisać podobny artykuł, ale utrzymany w nieco bardziej optymistycznym nastroju, czego sobie i Wam życzę.

 

Google Earth z nowym widokiem 3D?

Wcześniejszy wpis

HTC One X lepszy od Samsunga Galaxy S3?

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Inne