1

No cóż. Minął rok odkąd możecie czytać MobileWorld24. Przez ten czas pojawiło się ponad 1000 artykułów, newsów i testów na łamach naszego portalu. Świadczy to o tym, jak wiele działo się przez ten czas. A w tekście tym chcę pokrótce odpisać to, w jaki sposób zmieniał się świat mobilnych technologii. Wspomnę o tych dobrych stronach, jak i o tych złych. Niestety nie uda mi się opisać wszystkiego ze wzglądu na wasz ograniczony czas;) Także zaczynajmy.

Z największą radością patrzyłem na malejące ceny w Polsce. Ceny mobilnego Internetu (tu się zmieniło najwięcej), jak i ceny połączeń. Na chwilę obecną praktycznie w każdym abonamencie mamy wliczony transfer. Najczęściej jest to pakiet, dzięki któremu niemożliwym jest nabicie dodatkowych kosztów – po wykorzystaniu Internet zwalnia, ale nie płacimy za to ani grosza więcej. Duży plus, przyznacie, w erze Androidów, iOSów, Windowsów itd. Itp.

Jeśli chodzi o ceny połączeń – PLAY jako pierwsza sieć w Polsce wprowadziła abonamenty, w których mamy możliwość nieograniczonych połączeń i smsów do wszystkich. Podpisując zobowiązanie na nieco wyższą kwotę mamy gwarancję, że będziemy płacili stałe rachunki. W ślady poszła magentowa sieć wprowadzając abonamenty na tych samych zasadach. Już za 79 zł możemy dzwonić i pisać bez limitów. Wszystko oczywiście zostało szczegółowo opisane na łamach portalu.

Żeby nie było tak kolorowo – Internet tanieje, ceny połączeń także a co z infrastrukturą? No niestety ta jakby stanęła w miejscu. Niby słyszy się tu i ówdzie o ciągłym, niczym niezmożonym rozwoju, jednak moje doświadczenie mówi zupełnie co innego. Przez ten rok w miejscach, w których bywam, prędkość Internetu mobilnego pozostała bez zmian. Tam gdzie było szybko – jest szybko, a tam gdzie transfer podążał dostojnym, żółwim tempem – no cóż. Pozostaje ratować się WiFi. Dodatkowo porównując zachowanie się sieci w godzinę największej obciążalności – 00:00 w Nowy Rok. Zarówno w zeszłym roku jak i w tym zadzwonić mogłem dopiero koło 1.

Ale dobra, starczy tych złych rzeczy (na razie). Przejdźmy do systemów operacyjnych. Największe zmiany oczywiście zaszły w Androidzie. No cóż, jeszcze rok temu zastanawiałem się, czy by przypadkiem nie przesiąść się na BB. W tym nawet nie przeszłoby mi to przez myśl. Coraz więcej ciekawych, dopracowanych aplikacji, znaczny wzrost szybkości i stabilności, darmowa, bardzo dobra nawigacja od Googla… Wymieniać można długo. A cóż przez ten czas robiła Czarna Porzeczka? Nie mam pojęcia. Jak dla mnie jest to marka stracona jeśli ostro nie weźmie się do roboty! Dużym ograniczeniem w Polsce jest bezsensowne rozwiązanie dostarczania Internetu to tych urządzań. Kilka lat temu sprawdzał się dobrze (tańsze rozwiązanie). Teraz jest to zupełnie niepotrzebne utrudnienie. Byłem przekonany, że BlackBerry z niego zrezygnuje. No cóż – myliłem się.

Tylko napomknę o sromotnej porażce jaką, wg mnie, poniósł nowy iPhone. Czy tylko ja widzę, że nie ma w nim niczego wartego uwagi?

Kolejną, szybko zachodzącą zmianą jest rozwój tabletów. Na chwile obecną każdy szanujący się „biznesmen” musi mieć swój, najlepiej taki o wartości dobrego laptopa. Ja jakoś tego nie widzę. Fajna zabawka do oglądania filmów w pociągu. Ale dokładając trochę można mieć dobrego ultrabooka. Mały, lekki i z klawiaturą. Można używać w domu, w pracy, w pociągu … Można do niego podłączyć monitor, zainstalować grę itd. W każdym razie – o rozwoju tabletów można by pisać długo. Czy to dobre, czy złe – nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Niektórzy nawet sądzą, że wyprą one z rynku standardowe laptopy. Czas pokaże.

Na koniec kilka rzeczy, przez które szlocham w nocy (czasem ze śmiechu czasem z zawodu). Po pierwsze – w dalszym ciągu nie mogę sobie kupić, w rozsądnej cenie, pojedynczych utworów, których mógłbym słuchać na moim urządzeniu mobilnym. Jaka to rozsądna cena? 1-3 zł za utwór (w zależności od wykonawcy itd.). W innym wypadku wole iść do sklepu, kupić płytę za 30-40 zł (z ładnym pudełkiem, okładką, dodatkami), zripować, wgrać na urządzenie… Dzięki temu mogę słuchać muzyki i przechwalać się ile to ja nie mam płyt w domu.

Sromotna klęska Google+. Dla mnie głupota totalna. Może dlatego, że jakoś nigdy nie czułem potrzeby posiadania kolejnego konta? Na pewno nie przyjmie się to w dobie facebooka. Co mogłoby zrobić Google, alby wprowadzić swój portal na rynek? Zablokować możliwość korzystania z twarzoksiążki na swoich urządzeniach + umożliwić szybki import wszystkich treści zgromadzonych na fb (wraz ze znajomymi). Wówczas wolałbym zmienić portal niż telefon i chcąc nie chcąc korzystał bym z Google+.

Ostatnia rzecz to chęć przerobienia telefonu na przenośną konsole do gier. Rozwiązanie proponowane nam przez SE (Xperia Play) poniosła sromotną klęskę. A pamiętam otaczające mnie zewsząd reklamy mówiące o tym, ile czasu mogę pracować a ile grać. Niestety widać nie tędy droga.

Na tym skończę, gdyż i tak napisałem więcej niż powinienem. Świat mobilnych technologii zmienia się nieprzerwanie. Niektóre z nich są dobre, niektóre bezsensowne. Fajne jest to, że dopiero za rok będziemy mogli w 100% opisać to, co stało się w 2012 roku. Na chwilę obecną nawet nie próbuję tego przewidywać. Mogę jedynie obiecać, że MobileWorld24 będzie regularnie meldować o wszystkich zmianach.

 

Zdjęcia pochodzą z: Bizneswnieruchomościach, komorkomania, share-gadget, magazynt3, ipod.info, googleplus

Lista zmian od Sony

Wcześniejszy wpis

Pierwsze zdjęcie tabletu Google’a?

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Inne