0

Chyba każdy użytkownik smartfona, bez względu na to czy jest on oparty na Androidzie, iOS, Windows Phone czy Symbianie, zdaje sobie sprawę, że każdorazowo instalując jakąś aplikację godzimy się na utratę części prywatności. Każda lub prawie każda bowiem aplikacja na nasze telefony pobiera określone dane, czy to o naszym położeniu, czy dotyczące ID naszego telefonu, czy jeszcze inne. Obowiązkiem jednak autora takiej aplikacji, jest powiadomienie nas o tym jakie dane będą o nas sczytywane. W momencie kiedy producent aplikacji nie udziela takich informacji bądź są one błędne, aplikacja nie powinna znaleźć się w oficjalnych sklepach właściwych dla danego systemu, czyli na przykład App Store dla iOS.

Jak się jednak okazuje firma Apple niezbyt przykłada się do ochrony naszej prywatności, czego efektem jest duża liczba aplikacji w ich sklepie, które nie informują nas o tym, że ich instalacja wiąże się z zbieraniem pewnych o nas danych. Nie tak dawno wybuchła “afera” związana właśnie z aplikacjami znajdującymi się w App Store, które kopiowały nasze kontakty znajdujące się w telefonie, bez naszej zgody. Po wielu skargach od zaniepokojonych tym procederem użytkowników, Apple zobowiązało się do przejrzenia oferty swojego sklepu pod tym kątem i ewentualnego usunięcia takich aplikacji.

Okazuje się jednak, że jedna afera jeszcze nie ucichła, a już szykuje się następna ponieważ jak się okazuje w App Store oprócz programów kopiujących nasze kontakty, znajdują się aplikacje mogące mieć dostęp do naszej galerii zdjęć, aczkolwiek w tym wypadku najpierw muszą one otrzymać nasze zezwolenie. Problem polega jednak na tym, że tak naprawdę nie wiadomo kiedy ten dostęp jest im przyznawany. Problem powstaje kiedy aplikacja chce uzyskać dostęp do naszej aktualnej lokalizacji, sczytując nie tylko współrzędne GPS, ale może uzyskać dostęp również do otagowanych geograficznie (GeoTagging) zdjęć w naszej galerii.

Co prawda nie słychać na razie o aplikacji wykorzystującej zdjęcia do szkodliwych celów, ale niewątpliwie taka furtka istnieje, co powoduje ryzyko. Podobno twórcy aplikacji byli świadomi tej sytuacji, ale nikt z tym przez ten cały czas nic nie zrobił. Miejmy jednak nadzieję, że Apple szybko uda się zareagować w odpowiedni sposób na ten problem eliminując go. Bo co innego kiedy świadomie godzimy się na udostępnianie pewnych danych, a co innego kiedy są one pobierane bez naszej wiedzy i kontroli.

 

Źródło: pocketnow.com

Następny Nexus od HTC?

Wcześniejszy wpis

PadFone – hybryda od Asusa na MWC

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w iOS