Czy Xiaomi idzie w ślady Samsunga?

0
Xiaomi

Kilka lat temu Samsung w swojej ofercie miał dość duży bałagan. Powstawały wtedy takie perełki jak Galaxy Core Advance, Galaxy Trend Duos czy też Galaxy Ace. Na szczęście koreański gigant uprościł swoją ofertę. Na chwilę obecną wydzielone mamy 3 główne linie.

  • J – najsłabsze urządzenia producenta należące do średnio-niskiej półki,
  • A – średnio półkowe smartfony wizualnie nawiązujące do kolejnej linii,
  • S – flagowce z krwi i kości z takimi wariantami jak S Note czy też S Active.

Kolejną firmą lubującą się w bałaganie jest Huawei który w swojej ofercie ma urządzenia posiadające kilka nazw (przykładem jest Huawei P9 Lite 2017 = Huawei P8 Lite 2017 = Huawei Nova Lite = Honor 8 Youth Edition). Jednak w dzisiejszym artykule będzie o innym chińskim producencie – Xiaomi.

W założeniu jest dobrze

Gdybyśmy patrzyli powierzchownie to oferta Xiaomi nie wygląda źle. Mamy linię budżetową – Redmi, phablety – Max, flagowce – Mi. Linia flagowa posiada kilka wariantów takich jak Note – powiększone wersję urządzeń Mi czy też stosunkowo nowa – Mix – składająca się z bezramkowców.

Liczą się szczegóły

Gdy spojrzymy bliżej naszym oczom ukażą się jednak bardzo ciekawe smaczki.

Pierwszym z nich jest Mi Note 3. Urządzenie, które w założeniu miało być powiększoną Mi 6. I może jest ale jedynie pod względem designu. Specyfikacja Mi Note 3 jest odpowiednia dla średnio-wysokiej półki.

Następne ukazuje nam się Redmi S2 – moim zdaniem jeden z najbardziej bezsensownych tworów tego roku. Smartfon ten pod względem specyfikacji to praktycznie kopia Redmi 5 Plus. Niektórzy zagraniczni, jak i polscy recenzenci twierdzą, że urządzenie to jest bardzo niedopracowane.

Dodawanie przydomku Pro również jest ciekawą przypadłością chińskiej marki. Przykładowo urządzenie znane w Polsce jako Xiaomi Redmi Note 5 tak naprawdę nazywa się Redmi Note 5 Pro. Przecieki dotyczące Mi Maxa 3 mówią, że również uzyska on przydomek Pro.

Sublinia jaką jest Redmi Y. Jedyny sens tych urządzeń to ewentualna dobra sprzedaż na rynku indyjskim. Smartfony te nazywane są “stworzonymi do selfie”. Wydaje mi się, że większość z nas zdaje sobie sprawę jak działają aparaty w Xiaomi i trochę wątpi w to zapewnienie.

Ilość. Zauważyliście ile smartfonów w tym roku zaprezentowało Xiaomi? Już wam mówię – około 15 (a mamy dopiero początek lipca). I nie mówię tu o różnych wariantach pamięciowych czy też kolorystycznych – mowa tu o 15 osobnych niezwiązanych ze sobą urządzeniach. Dużo prawda? Z jednej strony, konsument ma wybór z drugiej zaś – wybór jest zbyt duży, szczególnie, że wiele z tych urządzeń nie różni się pod względem specyfikacji.

Na koniec pozwolę sobie przytoczyć dość duży problem związany z Redmi 4. Trochę po jego premierze na polskich forach technologicznych pojawiało się pytanie – które Redmi 4 to które? Wielu z was kojarzy zapewne smartfona jakim jest Redmi Note 4 ze Snapdragonem 625 na pokładzie… Na innych rynkach nazywa się on Redmi Note 4X zaś Note 4 wyposażony jest w Mediateka. Jest też byt zwany Redmi Note 4 Snapdragon… Który od Note 4X różni się jedynie obsługiwanymi pasmami LTE.

Wiem, że miałem kończyć, ale pozostaje jeszcze jedna sprawa – Snapdragon 625. Na Xiaomi wylała się fala hejtu spowodowana ciągłym korzystaniem z tego procesora. Pod jego kontrolą działa Redmi 5 Plus jak i jego “następca” Redmi 6 Pro.

Będzie gorzej?

Biorąc pod uwagę to co aktualnie dzieje się z ofertą Xiaomi można stwierdzić że jest to wręcz pewne. Niedługo premiera Mi Max 3 i nie zdziwię się jeśli w tym roku pojawi się Redmi 7. Niestety, wiele wskazuje, że oferta chińskiego producenta stanie się niedługo jednym wielkim śmietnikiem a zwykły użytkownik nie będzie w stanie się w niej odnaleźć.