8.4

Huawei P20 – recenzja

0
huawei p20

Sezon tegorocznych flagowców w pełni. Jakiś czas temu mieliście okazję na łamach MobileWorld24.pl przeczytać recenzję Samsunga Galax S9+, a także Sony Xperia XZ2, a teraz przyszła kolej na urządzeni chińskiego producenta – Huawei P20. Jak sprawuje się najnowszy smartfon od Chińczyków? Przekonacie się czytając poniższą recenzję.

Zawartość pudełka oraz specyfikacja

Pudełko jak już wcześniej przyzwyczaił nas chiński producent zostało zachowane w jasnej stylistyce. Niezbyt dużych rozmiarów. Mieści wszystkie elementy zestawu. Co znajdziemy w środku? Prócz samego urządzenia, całkiem sporo elementów. Po pierwsze otrzymujemy ładowarkę z odczepialnym kablem USB typu C, podstawowy zestaw słuchawkowy z kablem z USB typu C, także przejściówkę z USB typu C do mini jack 3,5 mm. Dodatkowo w opakowaniu znajdziemy również silikonowe podstawowe etui, dzięki czemu od razu mamy pełne zabezpieczenie telefonu (na ekranie przyklejona jest fabrycznie folia ochronna). Pod względem dodatkowego wyposażenia nie mam większych uwag. Otrzymujemy podstawowy komplet akcesoriów, które są niezbędne przy codziennym korzystaniu z telefonu.

Jeśli chodzi o specyfikację Huawei P20 to najwyższa półka. Otrzymujemy najmocniejszy układ chińskiego producenta czyli Kirin 970 wraz z 4 GB pamięci operacyjnej RAM (szkoda, że Chińczycy nie zdecydowali się na 6 GB w podstawowej wersji) oraz 128 GB wbudowanej pamięci wewnętrznej. Dodatkowo zaimplementowano podwójny obiektyw aparatu o matrycach 12 Mpx oraz 20 Mpx oraz przedni 24 Mpx. Baterię o pojemności 3400 mAh wspierającą technologię szybkiego ładowania. Huawei P20 jest wyposażony w ekran o przekątnej 5,8 cali, który standardowo pracuje w rozdzielczości Full HD+. Pełną specyfikację urządzenia znajdziecie w tabelce poniżej.

Design oraz jakość wykonania

Pod względem designu nowa generacja flagowców niczym szczególnym nie zaskakuje. Chiński producent zamknął urządzenie w częściowo szklanej i aluminiowej obudowie. Krawędzi zostały wykonane ze stopu metalu, natomiast plecki to szkło. Całość wygląda bardzo elegancko i stworzono z wysokiej jakości materiałów. Poszczególne elementy nawet po silniejszym nacisku nie mają prawa skrzypieć, a sam design również uważam za udany choć na dłuższą metę Chińczycy niczym szczególnym nas nie zaskoczyli. Telefon mimo całkiem dużego wyświetlacza bez problemów mieści się w dłoni. Warto jednak zaznaczyć, że bez etui bywa śliski i może wyślizgnąć nam się z dłoni. Nie jest nadto ciężki. Jego waga jest wyczuwalna i przyjemna i nawet przy dłuższym stosowaniu nie powinna być męcząca. Huawei przygotował kilka wersji kolorystyczny swojego flagowca między innymi czarną, niebieską oraz różową. Miałem okazję testować czarną, która moim zadaniem jest najbardziej elegancka spośród wszystkich wersji, które są aktualnie sprzedawane. Warto wspomnieć, że aparat jest mocno wystający z bryły urządzenia. Co prawda gdy korzystamy z dołączonego do zestawu etui problem jest rozwiązany, bowiem grubość etui „wyrównuje” plecki urządzenia. W innym wypadku wystający aparat główny może nam nieco przeszkadzać.

Od frontu otrzymujemy duży wyświetlacz, która dla wielu niestety ma notcha czyli charakterystyczne wycięcie ekranu na głośnik, zestaw czujników, a także obiektyw przedniego aparatu. Pod wyświetlaczem z kolei umieszczono fizyczny klawisz tak właściwie panel dotykowy, który zintegrowany jest z czytnikiem linii papilarnych. Najwięcej elementów całego zestawu jak zwykle upchnięto na krawędziach urządzenia. Na górnej znajdziemy jeden z mikrofonów, vis a vis z kolei umieszczono głośnik multimedialny oraz mikrofon, a pomiędzy nimi wyjście USB typu C. Na prawej krawędzi zaimplementowano dwa klawisze fizyczne – nieco dłuższy przycisk służący regulacji głośności, a także power. Ich jakość wykonania i sam skok jest przyjemny natomiast i korzystanie z nich nie stanowi problemu. Na ostatniej krawędzi mamy z kolei tackę na karty SIM (niestety nie mamy tutaj miejsca na kartę microSD). Na pleckach urządzenia znajduje się podwójny główny obiektyw aparatu, a nieco niżej dwutonowa dioda doświetlająca LED.

Pod względem wykonania i jakości poszczególnych materiałów nie  mam uwag, całość prezentuje się bardzo dobrze. Co prawda nie jest to coś czego jeszcze do tej pory nie widzieliśmy jednak całość została solidnie przygotowana. Warto wspomnieć, że telefon posiada certyfikat IP53. Nie daje on dużej ochrony przez zalaniem czy pyłem. Mamy jedynie podstawową odporność na zachlapanie i pył. Dodam jedynie, że Huawei P20 nie jest wyposażony w wyjście słuchawkowe mini jack 3,5 mm. W zestawie na szczęście znajdziemy odpowiednią przejściówkę z USB typu C do właśnie mini jacka 3,5 mm.

Ekran

Huawei P20 został wyposażony w ekran o przekątnej 5,8 cala, który pracuje z maksymalną rozdzielczością 1080×2244 pikseli co daje zagęszczenie na poziomie 429 ppi. Został on wykonany w technologii IPS TFT. To co pierwsze znacząco rzuca się w oczy to notch. Wycięcie, które w ostatnim czasie mocno podzieliło użytkowników mobilnych technologii. Osobiście całe wcięcie nie stanowi dla mnie problemu i z całą pewnością uważam, że nie szpeci telefonu. Jednak to już bardziej kwestia gustu. Część aplikacji jeszcze nie obsługuje tego typu rozwiązania, natywnie aplikacje preinstalowane wraz z systemem już tak. Pod względem jakości wyświetlanego obrazu nie mam większych uwag. Obraz jest ostry, bez żadnych przekłamań, kolory są dobrze odwzorowane. Warto wspomnieć, że fabrycznie mamy przyklejoną folię ochronę. Z drugiej strony trudno stwierdzić czy producent zaimplementował Gorilla Glass jako szło ochronne, bowiem oficjalna specyfikacja na ten temat milczy. Jeśli chodzi o maksymalną i minimalną jasność tutaj nie ma żadnego zaskoczenia. Są to bardzo dobre parametry choć do czołówki zauważalnie jeszcze brakuje. W przeciwieństwie do Galaxy S9 i jego większego brata tutaj nie mamy dodatkowych bajerów związanych z zagiętym wyświetlaczem.

Bateria

W przypadku najnowszego flagowca chińskiego producenta mamy do czynienia z ogniwem o pojemności 3400 mAh. Zakładając, że Huawei P20 wyposażony jest w duży 5,8 calowy wyświetlacz, więc gabaryty urządzenia są znaczące to sama bateria nie należy do najpojemniejszych. Myślę, jednak, że w praktyce jesteśmy już przyzwyczajeni do wersji, gdzie tak na dobrą sprawę telefon ładujemy codziennie. Są od tego niewielkie odstępstwa, lecz zdarzają się stosunkowo rzadko. W tym wypadku niestety musimy się pogodzić z faktem, że swojego Huawei P20 będziemy musieli ładować codziennie. Przy standardowym korzystaniu czyli dwie karty SIM, Wi-Fi lub sieć komórkowa, do tego jeszcze Bluetooth telefon wytrzymywał maksymalnie jeden dzień. Na szczęście dla nas producent zaimplementował technologię szybkiego ładowania, dzięki czemu przy pomocy ładowarki załączonej do zestawu szybko naładujemy nasz telefon. Średnio około połowa baterii ładuje się około 30 minut. Jest to wynik bardzo podobny do konkurencyjnych technologii. W Huawei P20 nie będziemy mogli wyciągnąć baterii, również nie mamy co liczyć na ładowanie indukcyjne w tym modelu. Poniżej znajdziecie wyniki benchmarków, które przeprowadziłem podczas testu sampla.

Aparat

Jeszcze niespełna dwa lata temu chińskie smartfony z najwyższej półki oferowały świetne parametry w dobrej cenie. Jednak zawsze problem stanowił w przypadku tych smartfonów aparat, który znacząco odbiegał od konkurencji. Ten dystans znacząco się skrócił w przypadku wydania już poprzedniej generacji urządzeń Huawei. Teraz tak na dobrą sprawę Huawei doścignął stawkę, a miejscami ją wyprzedził. W przypadku Huawei P20 mamy do czynienia z głównym podwójnym obiektywem o matrycach 12 Mpx oraz 20 Mpx i i odpowiednio przysłonach f/1.8 oraz f/1.6. Dodatkowo drugi obiektyw jest monochromatyczny. Na papierze całość wygląda dobrze, choć do aktualnego rekordu jeśli chodzi o jasność obiektywu nieco brakło. W praktyce podwójny aparat robi świetne zdjęcia. Są one pełne szczegółów, kolory są bardzo dobrze odwzorowane. Przy gorszym oświetleniu jakość zdjęć zauważalnie spada, ale to przypadłość niemal wszystkich telefonów i ciężko będzie w tym zakresie dorównać chociażby lustrzankom. Mają one znaczną przewagę przede wszystkim ze względu na wielkość poszczególnych elementów, optyki itd. Huawei myślę, że zdecydowanie można pod względem fotograficznym postawić Huawei obok telefonów Samsunga linii Pixel czy innych urządzeń z czołówki telefonów. Jeśli chodzi o samo oprogramowanie obsługujące działanie aparatu tutaj pod ręką mamy całkiem pokaźną liczbę opcji, co ważne w sumie bez większych problemów możemy pobrać dodatkowe tryby, funkcje działania. Całość działa dobrze i nie dostarcza problemów. Jeśli chodzi o nagrywanie filmów to tutaj również nie mam większych uwag. Jakość samych nagrań jest dobra, choć jeśli chodzi o mnogość funkcji znacznie odbiega od tych, które możemy używać podczas robienia zdjęć. Mamy chociażby tryb super slow motion, nagrywający w 960 klatkach na sekundę, ale brakuje mi możliwości nagrywania w 4K w 60 klatkach na sekundę czy w ogóle zmianę klatkarzu nagrań. Całość działa dobrze, choć moim zdaniem filmy jakościowo są oczko gorsze od zdjęć. Różnica nie jest duża i nadal jest to czołówka jeśli chodzi o fotograficzne możliwości telefonów. Poniżej znajdziecie pełną galerię zdjęć i filmów przygotowanych przy pomocy Huawei P20.

 

Czytniki biometryczne

Aktualnie coraz więcej sposobów na odblokowanie i zabezpieczenie naszego telefonu dają nam producenci sprzętu mobilnego. Standardem jest już czytnik linii papilarnych, natomiast możliwość odblokowania telefonu za pomocą twarzy powoli wchodzi pod strzechy. Dodatkowo Samsung w swoich flagowcach dodaje skaner tęczówki oka. W wypadku  Huawei P20 dwie pierwsze możliwości zostały zaimplementowane. Czytnik linii papilarnych mamy umiejscowiony pod wyświetlaczem. Przez okres testów nie miałem z nim żadnych problemów, działał szybko bez zbędnej zwłoki. Szkoda, że Huawei nie udało się zaimplementować pod wyświetlaczem. Sposób konfiguracji jest standardowy, kilka prostych kroków i całość działa bez problemów. W przypadku drugiej opcji całość działa nieźle, choć do perfekcji nieco brakuje. Nie zawsze za pierwszym podejściem udawało mi się odblokować telefon tym sposobem. Konfiguracja również nie dostarcza problemów wystarczy odpowiednio postępować według kroków.

Oprogramowanie

Huawei P20 działa aktualnie na najnowszej wersji stabilnej systemu sygnowanego zielonym robocikiem. Mowa tutaj o Androidzie Oreo 8.1. Oczywiście całość działa na autorskiej nakładce Chińczyków EMUI 8.1, dodatkowo mamy pakiet zabezpieczeń datowany na pierwszego marca bieżącego roku. Huawei aktualizuje swoje urządzenia na bieżąco. Huawei P20 to flagowiec, który myślę co najmniej dwa lata jeszcze będzie aktualizowany, a zapewne w niedalekiej przyszłości otrzyma odpowiednią łatkę zabezpieczeń. Jak wygląda sama nakładka? Powiem szczerze, że jest dosyć specyficzna. Mocno kolorowa, choć jeśli chodzi o sama ilość aplikacji preinstalowanych nie jest bardzo przeładowana. Mamy komplet programów od giganta z Mountain View, a także zestaw aplikacji od Huawei i firm trzecich. Poniżej znajdziecie komplet wszystkich preinstalowanych aplikacji w Huawei P20.

AppGallery – sklep z aplikacjami od Huawei

HiCare – aplikacja dzięki której możemy zgłosić problem techniczny z telefonem, znaleźć informacje na temat występującego u nas problemu, a także zdalnie może zostać telefon naprawiony przez serwisanta

Phone Clone – program umożliwiający przeniesienie danych między dwoma smartfonami

Pliki menadżer plików – dzięki niemu mamy dostęp do wszystkich plików mieszczących się w pamięci wewnętrznej naszego telefonu

Menedżer telefonu – to tak właściwie centrum zarządzania komórką, mamy komplet danych dotyczących smartfona – możemy wyczyścić ze wszystkich danych tymczasowych, sprawdzić użycie baterii czy wiele innych opcji

Motywy aplikacja dzięki której z kolei odmienimy wygląd naszego telefonu

Prócz wyżej wspominanych przeze mnie aplikacji mamy preinstalowany komplet aplikacji od Google takie jak Dysk Google, YouTube itd. a także kilka programów zewnętrznych dostawców między innymi Netflix, Booking.com, Ebay oraz Instagram.

Wydajność oraz gry

W przypadku swojego najnowszego flagowca chiński producent zaimplementował najmocniejsze podzespoły. Autorski układ Huawei – Kirin 970 do tego 4 GB pamięci operacyjnej RAM (szkoda, że chiński producent nie zdecydował się na implementację 6 GB RAM). To wszystko daje naprawdę dużą moc obliczeniową. Jeśli chodzi o codzienne działanie nie mam najmniejszych uwag, całość działa bez najmniejszych problemów, aplikacje uruchamiają się bez zbędnej zwłoki. Jeśli chodzi o wydajność w grach tutaj również nie mam większych zastrzeżeń testując różne produkcje nie natrafiłem na żadne problemy z płynnością nawet na najwyższych ustawieniach graficznych.  Co prawda telefon przy mocnym obciążeniu mocno się grzeje, jednak na szczęście się nie przegrzewa na tyle by nagle telefon „wyłączał” część mocy obliczeniowej układu. Poniżej znajdziecie wyniki poszczególnych benchmarków.

Łączność

Huawei P20 oferuje tak na dobrą sprawę wszystkie najważniejsze moduły, które implementowane są aktualnie w smartfonach. Mamy Wi-Fi, Bluetooth 5.0, NFC, wsparcie dla technologii Dual SIM (obie karty SIM muszą być w wersji nano). W sumie to tyle. Z modułów, które są od czasu do czasu implementowane w telefonach brakuje jedynie portu podczerwieni, więc z tego telefonu nie zrobimy uniwersalnego pilota. Wszystkie powyższe moduły działają bez większych problemów. Nie miałem niespodziewanych zerwań połączeń czy innych problemów natury technicznej. W przypadku jakości rozmów również nie natrafiłem na żadne problemy. Rozmówca słyszał mnie dobrze, podobnie jak ja jego. W przypadku GPS również nie napotkałem na jakieś problemy, fix jest szybko łapany przez telefon.

Podsumowanie

Reasumując Huawei P20 to udane urządzenie, które śmiało może konkurować z najlepszymi telefonami aktualnie dostępnymi na rynku. Jeśli we wcześniejszych latach aparaty w telefonach Huawei nieco ustępowały ścisłej czołówce tutaj pod kilkoma względami je prześcignął. Pod względem wydajności i jakości wykonania również nie mam uwag, choć brakuje mi 6 GB pamięci operacyjnej RAM. Z minusów jakie można jeszcze dodać to brak slotu na kartę microSD (choć rekompensuje nam 128 GB wbudowanej pamięci wewnętrznej), brak możliwości ładowania indukcyjnego. Co ważne telefon to jeden z najtańszych tegorocznych flagowców i kosztuje aktualnie około 2600 zł, zakładając że pozostałe modele kosztują najczęściej powyżej 3000 zł ta cena wydaje się całkiem atrakcyjna, choć musimy poczekać do oficjalnej zapowiedzi Xiaomi Mi 7 oraz One Plus 6, które równie dobrze mogą konkurować pod względem ceny.

Nasza ocena

Design oraz jakość wykonania8
Ekran7.5
Bateria8.4
Aparat9
Wydajność8.5
Cena/jakość9
8.4
Ocena czytelników: (0 Oceny)
0