8.7

Huawei P10 Plus – recenzja

1

Od kilku lat Huawei próbował dogonić konkurencję i jakiś czas temu udało mu się to zrobić, dzięki czemu firma aktualnie należy do grona najlepszych graczy na smartfonowym rynku. Dlatego też, najnowsze urządzenia tego chińskiego producenta są wyczekiwane przez wiele osób. W końcu modele P8 i P9 były swego czasu jednymi z ciekawszych smartfonów w swojej półce cenowej. Zresztą podobnie jest z tegorocznym Huaweiem P10, który choć został według mnie dobrze wyceniony, to niestety krytykowany jest przez duże grono osób za to, że nie wnosi znacznych zmian względem zeszłorocznego modelu. W czasie, gdy wiele konkurencyjnych firm zdecydowało się na spore zmiany.

Jak zapewne wiele z Was wie, Huawei w tym roku oprócz modelu P10 Lite oraz P10 zaprezentował także większą wersję swojego flagowca z dopiskiem “Plus” w nazwie. Model P10 Plus ma kilka różnic względem mniejszej wersji, jednak czy są one na tyle istotne, aby płacić za urządzenie kilkaset złotych więcej? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w dalszej części recenzji, do zapoznania której bardzo serdecznie Was zapraszam. Na koniec dodam, że już niebawem na łamach MobileWorld24.pl możecie spodziewać się bezpośredniego porównania P10 z P10 Plus.

Zawartość pudełka i specyfikacja

Odkąd pamiętam, Huawei zazwyczaj bardzo elegancko pakował swoje urządzenia i tym razem jest podobnie, choć cały czas mam w pamięci pudełko od Huawei P8. W przypadku P10 Plus mamy do czynienia z białym, prostokątnym pudełkiem, które otwierane jest od środka. Na opakowaniu znalazły się oznaczenia sugerujące jaki model znajduje się w środku. Nie zabrakło oczywiście logo Huawei, a także firmy Leica. W środku prócz samego telefonu znajdziemy ładowarkę z odczepianym kablem USB typu C i najprostszy zestaw słuchawkowy. Mamy też przezroczyste plastikowe etui, które nie wiedzieć czemu dostępne jest tylko w zestawach dla testerów.  Nie zabrakło również instrukcji obsługi i szpilki do wyjmowania tacki na karty. Poszczególne elementy zostały zapakowane w osobne pudełka i odpowiednio oznaczone.

Jeśli chodzi o specyfikację, to Huawei P10 Plus oferuje 5,5-calowy wyświetlacz IPS o rozdzielczości QHD. Sercem tego modelu jest ośmiordzeniowy procesor HiSilicon Kirin 960 z układem graficznym Mali-G71. Zestaw ten wspierany jest przez 4 GB RAM oraz 64 GB pamięci wbudowanej. W tym miejscu warto zaznaczyć, że testowaliśmy słabszy wariant o oznaczeniu VKY-L09. Jednak w większości polskich sklepów dostępny jest bowiem model z 6 GB RAM-u. Za jakość zdjęć w tym modelu odpowiada podwójny aparat główny: 12 Mpx z przysłoną f/1.8 oraz 20 Mpx obiektyw monochromatyczny. Na froncie umieszczono 8 Mpx kamerkę z przysłoną f/1.9. Całość zasilana jest przez akumulator o pojemności 3750 mAh i pracuje pod kontrolą systemu operacyjnego Android 7.0 Nougat z nakładką EMUI 5.1.

 

Jakość wykonania oraz design

Huawei P10 Plus to zdecydowanie smartfon klasy premium. Został on wykonany z najlepszych materiałów i znakomicie spasowany. Tylny panel został wykonany z metalu, który ma wyraźną fakturę, która z kolei sprawia, że urządzenie nico odróżnia się od “zwykłej” P10. Warto zauważyć, że nie cały tył P10 Plus to aluminium. W jego dolnej części widoczne są linie antenowe, które swoją drogą zostały całkiem ładnie wkomponowane, natomiast w górnej części znajdziemy szklaną wstawkę, na której znajdują się także obiektywy aparatów. Krawędzie urządzenia zostały zaoblone, dzięki czemu P10 Plus naprawdę dobrze leży w dłoni.

Przyjrzyjmy się rozmieszczeniu przycisków oraz złączy. Na prawym boku mamy włącznik  który jest chropowaty i posiada jeszcze czerwoną obwódkę oraz przyciski do regulacji głośności, które w żadnym stopniu nie odbiegają od koloru krawędzi. Lewy bok skrywa w sobie miejsce dla szufladki na karty. Na dole z kolei mamy port USB typu C, głośnik oraz 3.5 mm jack audio, natomiast na górnej krawędzi znajdziemy port podczerwieni. Pod ekranem producent  zdecydował się umieścić czytnik linii papilarnych. Nad wyświetlaczem natomiast ulokowano głośnik do rozmów, który dodatkowo służy jako  drugi głośnik multimedialny – jego zadaniem jest odtwarzanie wysokich tonów. Obok głośnika znajdziemy jeszcze obiektyw aparatu frontowego, zestaw czujników, a także diodę powiadomień. Z tyłu, u góry, mamy do dyspozycji dwa obiektywy aparatów z podwójną diodą doświetlającą oraz logo Leica, a nieco niżej znajdziemy logo Huawei.

Mimo, że prywatnie korzystam z Huawei P10, to mam kilka zastrzeżeń, co do samego designu. Pierwszą kwestią jest to, że Huawei P10, jak i P10 Plus nie wyglądają na urządzenia premium. Wystarczy, że zestawimy te modele z flagowcami innych producentów. Po testach Huawei Mate 9 Pro uważam, że to właśnie seria Mate jest bardziej flagowa i to właśnie ona powinna być na pierwszy miejscu, a nie seria P. Owszem, sam design unowocześniono, przez co smartfony znacznie lepiej wyglądają, jednak gdzieś z tyłu głowy cały czas mam świadomość, że zmarnowano sporo wolnej przestrzeni na froncie, co w dobie “bezramkowych” smartfonów wygląda trochę słabo. W ogólnym rozrachunku P10 Plus nie jest dla mnie brzydkim ani jakoś szczególnie pięknym smartfonem. Jest on po prostu urządzeniem poprawnym, który dzięki zaoblonym krawędziom naprawdę świetnie leży w dłoni, przez co komfort i wygoda użytkowania stoi na najwyższym poziomie.

Wyświetlacz

W P10 Plus zastosowano matrycę IPS o przekątnej 5,5” i rozdzielczości 2560 x 1440 pikseli. Taka rozdzielczość przekłada się na zagęszczenie pikseli na cal na poziomie 534 ppi. Jakość wyświetlanego obrazu pod względem ostrości czcionek jest świetna – nie ma tu mowy o żadnych poszarpanych krawędziach. Jeśli chodzi o jasność minimalną i maksymalną, nie można im zupełnie nic zarzucić. Jej maksymalny poziom pozwala na komfortowe korzystanie z urządzenia w pełnym słońcu, z kolei jasność minimalna nie męczy naszych oczu podczas korzystania z urządzenia nocą. Pomocny jest także tryb ochrony wzroku, czyli specjalny tryb, który niweluje wyświetlanie światła niebieskiego. Po jego uruchomieniu wyświetlacz ma żółtawe zabarwienie.

Oczywiście do naszej dyspozycji jest też czujnik światła, któremu możemy powierzyć regulowanie poziomem jasności ekranu, z czym radzi sobie bardzo dobrze. Kątom widzenia również nie mogę nic zarzucić. Do tego w ustawieniach mamy możliwość zmiany temperatury barwowej (ciepła, zimna lub dostosowana do użytkownika), a także trybu wyświetlanego ekranu i rozmiaru czcionki.

Aparat

Huawei P10 Plus ma dwa obiektywy główne: kolorowy 12 Mpx oraz monochromatyczny 20 Mpx z przysłoną f/1.8. Z przodu natomiast mamy 8 Mpx kamerkę z trybem portretowym i przysłoną f/1.9. Zdjęcia możemy wykonywać przy pomocy aplikacji aparatu oferowanej przez producenta. Nie różni się ona zbyt mocno względem innych urządzeń Huawei. Poruszanie po aplikacji odbywa się przez przechodzenie między ekranami prawo-lewo. Przejście w lewo daje nam dostęp do wszystkich trybów: czarno-białe, wideo, HDR, panorama, tryb nocny, malowanie światłem, tryb poklatkowy, zwolnione tempo, znak wodny, notatka audio oraz skanowanie dokumentu. Przejście w prawo natomiast daje nam dostęp do ustawień aparatu. Jeśli chodzi  główny widok, to mamy tam spust migawki, oraz po jego obu stronach – przejście do nagrywania wideo oraz galerii. Sama aplikacja jest prosta, przejrzysta i korzysta się z niej naprawdę przyjemnie.

Po dwóch tygodniach testów i zrobieniu kilkuset zdjęć muszę stwierdzić jedno: Huawei P10 Plus jest smartfonem, który bez problemu zastąpi nam  zwykły aparat. Zdjęcia wykonywane P10 Plus są bardzo dobre. Z roku na rok widać, że Huawei mocno stawia na mobilną fotografię i robi wszystko, aby kolejne generacje jego urządzeń były w tym aspekcie coraz lepsze. Zdjęcia cechują się świetną szczegółowością, a ilość detali pozytywnie zaskakuje. Na plus zdecydowanie trzeba zaliczyć także naturalne odwzorowanie barw, które są naprawdę bardzo zbliżone do rzeczywistości. Do tego wszystkiego, aparat świetnie rozmazuje tło, co  jest oczywiście zasługa przysłony f/1.8. Trochę gorzej wypada jakość zdjęć wykonanych nocą. W dalszym ciągu jest ona dobra, jednak spora część zdjęć jest nie do końca ostra, widoczne są także szumy. Zdjęcia wykonane za pomocą Huawei P10 Plus możecie zobaczyć w galerii poniżej.

Wideo możemy nagrywać w maksymalnej rozdzielczości 4K przy 30 klatkach na sekundę. Ponadto do naszej dyspozycji oddano rozdzielczość Full HD przy 30 kl./s. oraz 60 kl./s. Nie zabrakło także filmowania w zwolnionym tempie – w rozdzielczości Full HD przy 120 kl./s. oraz HD przy 120 kl./s. Do jakości nagrań nie mam jakichkolwiek zastrzeżeń. Wideo cechuje się zadowalającą płynnością oraz bardzo dużą szczegółowością. Spadki płynności widoczne są czasami na materiałach nagranych w rozdzielczości 4K.

Akumulator

Huawei P10 Plus został wyposażony w akumulator o pojemności 3750 mAh. Taka pojemność przy 5,5” ekranie zapowiada co najmniej dobre osiągi. I faktycznie testowany model oferuje zadowalające czasy pracy, ale bez szczególnej rewelacji. W większości przypadków P10 Plus wytrzymuje jeden dzień pracy z dala od ładowarki, przy czym na włączonym ekranie nieco ponad cztery godziny, w zależności od włączonych modułów i ustawionej jasności ekranu. W trybie mieszanym lub na samym WiFi udawało mi się czas działania wydłużać do półtorej dnia na jednym ładowaniu, z czego na włączonym ekranie uzyskałem ponad 5 godzin. Możliwe jest również uzyskanie dwóch dni pracy, jednak takie wyniki otrzymywałem, gdy korzystałem z telefonu sporadycznie.

Samo ładowanie Huawei P10 Plus odbywa się naprawdę szybko, dzięki dodaniu przez producenta do zestawu ładowarki wspierającej technologię szybkiego ładowania. Pełne naładowanie urządzenia od 0 do 100% trwa około 1,5 godziny.

Czytnik linii papilarnych

Huawei przyzwyczaił nas do tego, że skanery linii papilarnych w swoich smartfonach najczęściej umieszcza z tyłu obudowy, tuż pod palcem wskazującym. Jednak w tegorocznym modelu P10 i P10 Plus producent postanowił umieścić skaner z przodu, pod ekranem. Pierwszym smartfonem chińskiego producenta z takim rozwiązaniem był Huawei Mate 9 Pro. Muszę przyznać, że skaner zastosowany w najnowszych urządzeniach Huawei jest poprostu rewelacyjny. Owszem, oferuje on znacznie mniej dodatkowych funkcji, jednak jego niezaprzeczalną zaletą jest możliwość zastąpienia nim przycisków systemowych.

Skaner jest cały czas aktywny, co oznacza, że aby odblokować urządzenie, wystarczy przyłożyć do niego palec. Działa on dosłownie błyskawicznie, a także precyzyjnie i bezproblemowo. Co więcej, nasz odcisk jest poprawnie odczytywany niezależnie od tego, pod jakim kątem przyłożymy palec. Czytnik można także wykorzystać do blokowania dostępu do poszczególnych aplikacji.

Jak już wspomniałem, skaner może zastąpić nam klawisze funkcyjne, dzięki czemu zyskujemy trochę więcej miejsca na ekranie. W ustawieniach znajdziemy opcję odpowiedzialną za włączenie gestów na czytniku:

  • dotknięcie skanera to wstecz,
  • dotknięcie i przytrzymanie to powrót do ekranu głównego,
  • przesunięcie w prawo lub w lewo powoduje otwarcie listy działających aplikacji,
  • przesunięcie w górę powoduje uruchomienie wyszukiwarki Google.

Trochę brakuje mi tutaj możliwości zablokowania ekranu przez dłuższe przytrzymanie palca na skanerze. Takie rozwiązanie oferują chociażby najnowsze urządzenia z serii Moto. Przyzwyczajenie do gestów zajmuje kilka chwil, a moim zdaniem takie rozwiązanie jest znacznie lepsze od przycisków dotykowych na ekranie.

Oprogramowanie

Huawei P10 Plus pracuje pod kontrolą systemu operacyjnego Android 7.0 Nougat z EMUI 5.1. Nakładka chińczyków jednym się podoba, drugim nie. Jest ona przepełniona sporą ilością funkcji, które dla większości użytkowników są całkowicie zbędne. Osobiście należę do grupy osób, której EMUI się podoba, zresztą korzystając prywatnie z urządzenia tej firmy, nie może być inaczej. Nie będę opisywać każdej funkcji z osobna, pozwolą sobie wymienić najciekawsze z nich:

  • WiFi+: inteligentne przełączanie pomiędzy WiFi, a danymi komórkowymi,
  • automatyczne włączanie Wi-Fi, gdy znajdziemy się w zasięgu znanej sieci,
  • styl ekranu głównego: standardowy lub klasyczny (z szufladą aplikacji),
  • możliwość zmiany motywów,
  • możliwość zmiany metody wyświetlania powiadomień na pasku – ikona lub cyfra,
  • ochrona przed nękaniem: czarna lista numerów, czarna lista słów kluczowych oraz biała lista numerów,
  • skaner antywirusowy,
  • zaplanowane włączanie i wyłączanie telefonu,
  • tryb prosty,
  • krokomierz,
  • tryb nie przeszkadzać,
  • aplikacja bliźniacza,
  • przycisk wiszący – szybki dostęp do przycisku wstecz, ekranu głównego, ostatnich zadań, a także blokady ekranu i optymalizacji jednym kliknięciem,
  • odwróć urządzenie, aby wyciszyć połączenia przychodzące oraz alarmy,
  • podnieś urządzenie, aby zmniejszyć głośność dzwonka, alarmów i minutnika,
  • przyłóż, gdy otrzymasz połączenie, podnieś telefon do ucha, aby je odebrać,
  • inteligentne zdjęcie ekranu – stuknij dwa razy knykciem w ekran, aby zrobić zrzut ekranu lub zakreśl knykciem zamknięty obszar na ekranie, aby wykonać zrzut części ekranu,
  • rysuj – na zablokowanym ekranie należy narysować knykciem literę, aby uruchomić odpowiednią aplikację,
  • gest podzielonego ekranu – zagiętym palcem należy narysować linię w poprzek ekranu, aby uruchomić tryb podzielonego ekranu,
  • miniaturowy podgląd ekranu – przesuń palcem po pasku nawigacji, aby uruchomić dany tryb,
  • przesuwanie klawiatury.

Wydajność

Za wydajną pracę Huawei P10 Plus odpowiada ośmiordzeniowy procesor HiSilicon Kirin 960 o częstotliwości taktowania 2.3 GHz z układem graficznym Mali-G71, wspierany przez 4 GB pamięci operacyjnej RAM. Niestety, do testów otrzymałem wersję z 4 GB RAM, a nie dostępną w większości sklepów wersję z 6 GB RAMu. Przyznam, że początkowo byłem tym faktem nieco zasmucony, bo dalej pozytywnie wspominam testy Honora 8 Pro. Jednak po dwutygodniowych testach muszę przyznać, że brakujące 2 GB pamięci operacyjnej nie są aż tak bardzo odczuwalne.

Huawei P10 Plus działał przez cały czas tak, jak na flagowca przystało. W codziennym użytkowaniu smartfon jest bardzo szybki. Polecenia wykonywane są błyskawicznie, a spowolnienia nie występują. Urządzenie przez cały okres testów mnie nie zawiódł – szybko uruchamiał aplikacje i przełączał się pomiędzy nimi. Pod względem trzymania aplikacji w RAM-ie również nie mam się do czego przyczepić. P10 Plus z wymagającymi grami również radzi sobie świetnie. Niezależnie od tego czy mowa o Real Racing 3, Asphalt 8, czy też Dead Tigger 2. Wszystkie aplikacje działają bez zająknięcia i na najwyższych ustawieniach graficznych. Niestety muszę zauważyć, że podczas dłuższego grania obudowa urządzenia staje się znacznie cieplejsza. Nie osiąga ona temperatur, które negatywnie wpływają na komfort użytkowania, ale jednak warto odnotować wzrosty temperatur. 

Łączność

Zaplecze komunikacyjne w testowanym modelu jest kompletne, choć nie oferuje najnowszych dostępnych rozwiązań. Do naszej dyspozycji oddano dwuzakresowy moduł Wi-Fi (802.11 ac/b/g/n/, 2.4 GHz i 5 GHz) oraz NFC. Nie zabrakło też Bluetooth 4.2, który bez problemu współpracuje z dodatkowymi akcesoriami. Nawigacja przez cały okres testów nie sprawiała problemów – sygnał był łapany bardzo szybko. W czasie testów nie miałem żadnych problemów także z zasięgiem sieci komórkowej, a sama jakość rozmów stała na wysokim poziomie – rozmówcy słyszeli mnie głośno i wyraźnie, a ja również nie miałem problemu ze zrozumieniem osób po drugiej stronie. Na wyposażeniu znalazł się również hybrydowy slot kart SIM, dzięki któremu możemy korzystać z dwóch kart SIM (nanoSIM + nanoSIM lub microSD + nanoSIM). W tym przypadku mamy więc do czynienia z Dual SIM standby. Jeśli korzystamy z dwóch kart SIM, to warto pamiętać, że tylko na jednym slocie można wykorzystać w pełni możliwości transmisji danych, z kolei druga karta obsługuje tylko komunikację głosową.

Warto także wspomnieć, że testowane urządzenie posiada port USB typu C (standard 2.0) ze wsparciem dla USB OTG. Kolejną ważną kwestią jest to, że producent w modelach P10, jak i P10 Plus stosuje różne rodzaje pamięci wewnętrznej: od UFS 2.1, poprzez UFS 2.0, do eMMC 5.1. Jednak wykonane przeze mnie testy wykazały, że do testów przypadł mi model wyposażony w najszybszą dostępną pamięć. Na pliki użytkownika producent przeznaczył 64 GB, z czego na dane użytkownika pozostaje około 52 GB. Jak już wspomniałem kilka razy, dostępna jest również wersja oferująca 128 GB pamięci wbudowanej. Pamięć oczywiście możemy rozszerzyć przy pomocy karty microSD o maksymalnej pojemności 256 GB.

Podsumowanie

Huawei bardzo pozytywnie mnie zaskakuje – każde testowane urządzenie tego producenta jest lepsze od poprzedniego. Co prawda, zdarzają się wpadki, jak chociażby z brakiem powłoki oleofobowej lub różnymi typami pamięci, jednak uważam, że Huawei z roku na rok staje się coraz potężniejszą marką. W mojej opinii Huawei P10 Plus to bardzo ciekawe urządzenie i uważam, że warto wejść w jego posiadanie, chociażby ze względu na świetny aparat główny, który w dodatku oferuje doskonały tryb nocny oraz monochromatyczny. Do tego całość świetnie działa, tym bardziej jeśli mówimy o wersji z 6 GB pamięci RAM. P10 Plus oferuje również rewelacyjny czytnik linii papilarnych oraz Dual SIM.

Huawei P10 Plus odstrasza jednak ceną, która jest zdecydowanie zbyt wysoka. Pamiętajmy, że niemal bliźniaczy Honor 8 Pro jest sporo tańszy, a tak naprawdę nie różni się niczym szczególnym od testowanego modelu. Najwidoczniejszą różnicą pomiędzy tymi modelami są lepszej jakości aparaty, które w przypadku P10 Plus są dodatkowo sygnowane logo Leica.

Nasza ocena

Design oraz jakość wykonania 10
Wyświetlacz8
Aparat 9
Akumulator8.5
Oprogramowanie, multimedia i wydajność9
Cena/jakość7.5
8.7
Ocena czytelników: (0 Oceny)
0
  • adonim

    Słaby ten wynik w Antutu coś. Honor 8 Pro przy ekranie QHD miał niecałe 119.000 punktów a tu raptem tylko 80.000 z hakiem?