Dlaczego hejtuję CarPlay i Android Auto?

5

O CarPlay i Android Auto mieliśmy okazję usłyszeć już kilka lat temu. Z założenia miały to być fantastyczne systemy, które pozwoliłyby ujednolicić funkcje multimedialne w samochodach i dać możliwość dowolnego rozszerzania funkcji poprzez przeróżne aplikacje. Minęło kilka lat, większość marek aut wprowadziła systemy do swojej oferty, więc także i ja przy okazji rozglądania się za autem postanowiłem przetestować obie platformy. Szczerze powiem od razu, że zawiodłem się na obu tych platformach bowiem cierpią one na te same problemy wieku dziecięcego.

Co oferują mi obie platformy czego nie oferuje wbudowany system w samochodzie?

No właśnie, wszystko zaczęło się od tego, że w międzyczasie miałem okazję przejechać się samochodem pewnej marki, która posiada jedynie własnościowy system multimedialny. Zarówno w systemie od Google i Apple znalazłem aplikacje do muzyki, dzwonienia, odbierania SMS, Spotify itd. Ale zaraz, czy tego wszystko nie posiada wbudowany system Bluetooth znajdujący się w większości nowych aut? Ba jest nawet lepiej, bo CarPlay i Android Auto działają po interfejsie USB, a nie Bluetooth. Wtedy zacząłem szukać kolejnych rozwiązań, do których mógłbym wykorzystać podłączony przewodowo telefon i szybko znalazłem. Wykorzystanie dużego ekranu samochodu do nawigacji wydawało mi się być najlepszym pomysłem, w końcu samochód służy do szybkiego poruszania się prawda? Pozbyłbym się uchwytu na szybie i jeszcze nie musiałbym dopłacać 4000 zł do nawigacji wbudowanej w sam samochód, która notabene jest gorsza od chociażby AutoMapy, Sygic czy innych konkurencyjnych nawigacji offline.

Zarówno Google jak i Apple próbują wymusić na nas korzystanie z ich produktów

Już wtedy bardzo zdziwił mnie fakt, że zarówno w App Store i Google Play nie ma żadnych aplikacji do nawigacji, które współpracują z CarPlay i Android Auto oprócz wbudowanych map Apple, Google Maps oraz Waze (które też należy do Google). Osobiście jako programista nie wyobrażam sobie, abym nie rozbudował aplikacji do nawigacji o współpracę z najpopularniejszymi systemami multimedialnymi na świecie. Okazuje się, że giganty wybiórczo traktują aplikacje zgłaszanie przez developerów i prawdopodobnie nie chcą konkurencji ze strony firm trzecich. Możliwe, że producenci samochodów również boją się, że konsumenci przestaną dopłacać do drogiej nawigacji GPS wbudowanej w auta, a że są to systemy zamknięte to niestety nic nie możemy z tym zrobić (chociaż zawsze znajdzie się jakieś nieoficjalnie obejście problemu 😉 ).

Na rynku brakuje otwartego, uniwersalnego rozwiązania pozbawionego ograniczeń

Na szczęście już niedługo bowiem Toyota planuje wdrożyć całkowicie otwarto-źródłowy system SmartDeviceLink w 2018 roku. Do projektu dołącza się coraz więcej gigantów. Platforma ma działać bez problemu na iOS, Androidzie i wielu innych systemach operacyjnych. Trudno obecnie powiedzieć jak system będzie funkcjonował i komunikował się z urządzeniem, ale czekam z niecierpliwością na pierwsze informacje. Warto wspomnieć, że wciąż istnieje już niemal wymarły system MirrorLink, który pozwala na klonowanie obrazu telefonu z Androidem na ekran wbudowany w samochód. Wymaga on jednak przystosowania oprogramowania telefonu ze strony producenta co przekładało się na słabą kompatybilność. Z doświadczenia wiem, że Samsungi, niektóre LG i HTC posiadają wsparcie dla tego systemu, ale ma on okropne problemy ze stabilnym działaniem.