7.9

Huawei P9 Lite (2017) – recenzja

2

Huawei ma w swoim portfolio coraz większy bałagan. Przykładem tego jest Huawei P9 Lite (2017), który w innych krajach ma kilka różnych nazw. Początkowo smartfon został zaprezentowany w Niemczech jako P8 Lite (2017), który nijak kojarzy się z wcześniejszą wersją P8 Lite. Później Huawei zdecydował, że w Finlandii urządzenie zadebiutuje jako Honor 8 Lite, czy też Honor 8 Youth Edition. Po prezentacji w Finlandii, smartfon trafił na japoński rynek, ale już jako Huawei nova Lite. Taki bałagan w nazewnictwie może spowodować, że potencjalny klient pogubi się w portfolio chińskiego producenta. Smartfony Huawei z dopiskiem Lite cieszą się w Polsce ogromnym zainteresowaniem. Należy zaznaczyć, że Huawei P9 Lite (2017) nie ma tak naprawdę nic wspólnego z zeszłoroczną P9 Lite. Więc jak myślicie następcą, którego modelu jest omawiane urządzenie? Czy warto zwrócić uwagę na P9 Lite (2017)? Zapraszam do lektury.

Zawartość pudełka i specyfikacja

Smartfon trafił do mnie w pudełku testowym, więc na jego temat za wiele nie mogę powiedzieć. W zestawie oprócz urządzenia znajdziemy ładowarkę z odczepianym kablem USB, słuchawki oraz kluczyk do wyjęcia tacki.  

Huawei P9 Lite (2017) został wyposażony 5,2-calowy wyświetlacz IPS o rozdzielczości 1920×1080 pikseli. Jego sercem jest ośmiordzeniowy procesor Kirin 655 z układem graficznym Mali-T830 MP2, wspierany przez 3 GB pamięci operacyjnej RAM. Na dane użytkownika przeznaczono 16 GB pamięci wbudowanej, którą można rozszerzyć przy pomocy karty microSD. Zdjęcia wykonamy przy pomocy 12 Mpx aparatu głównego oraz 8 Mpx kamerki. Całość zasilana jest przez akumulator o pojemności 3000 mAh i działa pod kontrolą Androida 7.0 Nougat z nakładką EMUI 5.0.

Jakość wykonania oraz design

Na pierwszy rzut oka Huawei P9 Lite (2017) bardzo przypomina Honora 8, którego miałem okazję testować w tym samym czasie. Zdjęcia obu urządzeń możecie zobaczyć w galerii poniżej. Smartfony mają ze sobą naprawdę wiele wspólnego. Patrząc na Huawei P9 Lite (2017) z dalszej odległości można odnieść wrażenie, że tylna obudowa została wykonana ze szkła, natomiast ramka z aluminium. Niestety po wzięciu urządzenia w dłoń okazuje się, że całość wykonana jest z tworzywa sztucznego, które bardzo dobrze imituje szkło i aluminium. Obudowa urządzenia bardzo lubi zbierać odciski palców. Na szczęście miałem okazję testować białą wersję kolorystyczną, na której nie są one aż tak widoczne. Ponadto na tylnym panelu pojawia się całkiem sporo mikrorysek. P9 Lite (2017) bardzo dobrze leży w dłoni, a samej jakości wykonania nie mogę nic zarzucić. Wszystkie elementy obudowy są świetnie spasowane, a przyciski nie ruszają się na boki.

Teraz przejdźmy do rozmieszczenia poszczególnych elementów. Z przodu mamy 5,2-calowy wyświetlacz, nad którym umieszczono kamerkę, czujnik światła, głośnik do rozmów oraz diodę powiadomień, natomiast pod wyświetlaczem znajduje się wyłącznie logo producenta. Górna krawędź urządzenia to złącze słuchawkowe 3,5 mm oraz mikrofon, dolna to głośnik multimedialny, port micro USB oraz drugi mikrofon. Prawy bok został zagospodarowany przez przycisk do regulacji głośności oraz włącznik. Przeciwległa krawędź  skrywa w sobie tackę na dwie karty nanoSIM lub jedną kartę nanoSIM i microSD. Z tyłu, w lewym górnym rogu mamy obiektyw aparatu z pojedynczą diodą doświetlającą LED, poniżej umieszczono czytnik linii papilarnych oraz logo producenta. 

Czytnik linii papilarnych

Skaner ulokowany został na tylnej części obudowy, czyli bezpośrednio pod palcem wskazującym. Dla jednych wspomniana lokalizacja jest zaletą, natomiast dla drugich wadą. Takie umieszczenie faktycznie może przeszkadzać, gdy odłożymy urządzenie na biurko lub umieścimy je w uchwycie samochodowym. Czytnik działa bezbłędnie i błyskawicznie. Skaner dodatkowo można wykorzystać do robienia zdjęć, odbierania połączeń, wyłączania budzika, przeglądania zdjęć lub wysuwania paska powiadomień. Ponadto przy jego pomocy otrzymujemy dostęp do sejfu oraz innych zablokowanych przez nas aplikacji.

Wyświetlacz

Wyświetlacz w P9 Lite (2017) ma przekątną 5,2” oraz rozdzielczość Full HD, co przekłada się na zagęszczenie pikseli na cal wynoszące 423 ppi. Takie zagęszczenie spokojnie wystarcza podczas codziennego korzystania z urządzenia, czcionki są ostre i czytelne. Ekran został wykonany w technologii IPS i oferuje przyzwoite kąty widzenia oraz prawidłowe odwzorowanie barw. Zastrzeżenia jedynie mam do koloru czarnego, który nieco wpada w odcienie szarości, a biały jest trochę zażółcony. Jeśli chodzi o jasność wyświetlacza, to w tym przypadku nie ma się do czegokolwiek przyczepić. Korzystanie z urządzenia w pełnym słońcu jest komfortowe, ale czasami widoczność utrudniają odciski palców widoczne na ekranie. Jasność minimalna również pozwala na komfortowe korzystanie z urządzenia nocą. Dodatkowo możemy uruchomić tryb czytania, który redukuje intensywność światła niebieskiego.

Trzeba także zaznaczyć, że wyświetlacz został pozbawiony warstwy oleofobowej, ale nie pytajcie czemu Huawei tak postąpił, bo sam nie wiem i moim zdaniem nie powinno to mieć miejsca w urządzeniu za 1300 złotych. Gdy wyświetlacz jest ubrudzony stawia mocny opór, przez co korzystanie z urządzenia nie jest przyjemne, ale można się do tego po jakimś czasie przyzwyczaić. Z poziomu ustawień możemy także regulować wyświetlane barwy oraz wybrać jeden z trybów, który ma za zadanie poprawić kolorystykę wyświetlanych multimediów.

Aparat

Z tyłu do naszej dyspozycji oddano 12 Mpx aparat główny, natomiast z przodu – 8 Mpx. Aplikacja aparatu oferuje ten sam interfejs, który znajdziemy w innych urządzeniach Huawei. Po wysunięciu listy z lewej strony, pojawia się kilka trybów: profesjonalny, wideo, profesjonalny film, HDR, tryb poklatkowy, notatka audio, skanowanie dokumentu, panorama, malowanie światłem, zwolnione tempo, ostrość na wszystko oraz znak wodny. W trybie manualnym możemy ustawić ISO, czas naświetlania, jasność oraz warunki oświetlenia.

Jakość zdjęć jest bardzo dobra. Autofocus sprawnie i szybko łapie ostrość. Zdjęcia charakteryzują się dużą szczegółowością oraz prawidłowym odwzorowaniem kolorów. Zastrzeżenia mam jedynie do tego, że aparat czasami prześwietla niebo. Wykonując zdjęcia po zmroku musimy liczyć się z tym, że spada ich szczegółowość i pojawia się sporo szumów. Jakość fotografii wykonanych P9 Lite możecie ocenić sami przeglądając galerię zdjęć.

Akumulator

Huawei P9 Lite (2017) został wyposażony w akumulator o pojemności 3000 mAh. Patrząc na specyfikację można się spodziewać całkiem dobrych czasów pracy. Smartfon bez problemu wytrzymuje dwa dni na jednym ładowaniu  przy mniej intensywnym korzystaniu. Czas ten skraca się do jednego dnia podczas bardziej intensywnego użytkowania. Przy moim trybie pracy udało mi się wycisnąć ponad 4 godziny na włączonym ekranie. Wydaje mi się, że osoby mniej wymagające nacieszą się P9 Lite (2017) znacznie dłużej. Korzystając z urządzenia sporadycznie osiągnąłem ponad 8 godzin na włączonym ekranie, co moim zdaniem jest wynikiem zadowalającym. W ustawieniach możemy uruchomić jeden z dostępnych trybów pracy. Do wyboru mamy maksymalne oszczędzanie energii oraz tryb ultraoszczędny, który pozwala na korzystanie wyłącznie z podstawowych funkcji.

Oprogramowanie

Na pokładzie znajdziemy Androida 7.0 Nougat przykrytego nakładką EMUI 5.0. Interfejs Huawei nareszcie został przeprojektowany, przez co wygląda świeżo i nowocześnie. Fajnie, że dodano możliwość włączenia app drawera. W poprzednich wersjach nakładki byliśmy skazani wyłącznie na same pulpity. Huawei dodaje od siebie całkiem sporo funkcji. Możemy edytować ikony znajdujące się na pasku powiadomień oraz przyciski funkcyjne. Jest też przycisk wiszący, który ułatwia pracę na urządzeniu. Smartfon obsługuje także gesty, przy pomocy których możemy wyciszyć połączenia przychodzące lub uruchomić aplikację po narysowaniu odpowiedniej litery na wygaszonym ekranie. Na koniec warto wspomnieć o miniaturowym podglądzie ekranu. Funkcję możemy uruchomić przesuwając palcem po pasku nawigacji. Ponadto mamy dostęp do wielu motywów. Sam wygląd interfejsu przypadł mi do gustu. 

Wydajność

Huawei P9 Lite (2017) napędzany jest przez układ Kirin 655, na który składają się cztery rdzenie ARM Cortex A53 o taktowaniu 2.1 GHz oraz cztery rdzenie ARM Cortex A53 o taktowaniu 1.7 GHz. Do tego dochodzi jeszcze układ graficzny Mali-T830 MP2 oraz 3 GB pamięci operacyjnej RAM. Sama wydajność urządzenia nie powala na kolana, ale podczas testów nie było aż tak źle. Urządzenie działa poprawnie i mniej wymagający użytkownik nie powinien mieć żadnych zastrzeżeń. Względem zeszłorocznej wersji P9 Lite dodano 1 GB pamięci RAM, który zauważalnie pomaga osiągnąć lepszą wydajność. Smartfon podczas codziennego korzystania ani razu mnie nie zawiódł. Aplikacje uruchamiały się szybko i z reguły całość działa płynnie. Spowolnienia pojawiały się wyłącznie podczas uruchamiania bardziej wymagających aplikacji. Schody zaczynają się też, gdy mamy kilka aplikacji uruchomionych w tle. Wówczas P9 Lite (2017) potrzebuje sporo czasu na wykonanie danego polecenia. 

Jeśli chodzi o gry, to Huawei P9 Lite (2017) radzi sobie z bardziej wymagającymi tytułami, ale warto zaznaczyć, że widoczny jest wtedy spadek płynności i klatkowanie. Podczas grania smartfon robi się ciepły, co nie jest zbyt komfortowe. Podczas codziennej pracy nie zdarzyło się, aby urządzenie nadmiernie się nagrzewało.

Łączność

Huawei P9 Lite (2017) oferuje pełen zestaw modułów łączności. Jedynym minusem może być jednozakresowe WiFi (802.11 b/g/n 2.4 GHz). Do jego działania nie mam żadnych zastrzeżeń. Połączenie zachowuje stabilność także, gdy oddalimy się znacznie od routera. Mamy tutaj też Bluetooth 4.1, NFC oraz GPS. Wszystko działa prawidłowo i przez całe dwa tygodnie nie pojawiły się żadne problemy. GPS szybko łapie fixa i prawidłowo nawiguje do wyznaczonego miejsca. Ponadto urządzenie zostało wyposażone w hybrydowy slot kart SIM, co oznacza, że jednocześnie możemy korzystać z dwóch kart nanoSIM lub jednej karty nanoSIM i microSD. Z 16 GB pamięci wbudowanej na dane użytkownika pozostaje nieco ponad 9 GB. Pamięć dodatkowo możemy rozszerzyć przy pomocy karty microSD.

Podsumowanie

Huawei P9 Lite (2017) nie jest złym smartfonem, ale uważam, że nie powinien pojawić się na rynku. Nie dość, że niepotrzebnie robi zamieszanie w portfolio producenta, to tak naprawdę nie wnosi nic ciekawego względem zeszłorocznego modelu. Oba modele wyglądają zupełnie inaczej, a sama jakość użytych materiałów w nowszym modelu wypada gorzej. P9 Lite (2017) oferuje przyzwoite czasy pracy na baterii. Nie można również narzekać na wyświetlacz, którego kolory i jasność zadowolą niejednego użytkownika. Na pochwałę zasługuje także ładny design oraz precyzyjny czytnik linii papilarnych. Niestety wydajność urządzenia pozostawia wiele do życzenia, ale można się spodziewać, że zostanie ona poprawiona przy aktualizacji.

Niestety nie mogę ostatecznie stwierdzić czy warto wybrać P9 Lite (2017). Największym problemem jest cena, która wynosi aż 1299 złotych. Wydaje mi się, że jest to jednak trochę za dużo i lepszy rozwiązaniem będzie dołożenie ok. 300 złotych do Honora 8, który jest dużo lepszym urządzeniem. 

Nasza ocena

Design oraz jakość wykonania8
Wyświetlacz8.5
Akumulator8
Aparat8.5
Oprogramowanie, multimedia i wydajność7.5
Cena/jakość7
7.9
Ocena czytelników: (1 Ocena)
8