8.4

Lenovo Moto Z – recenzja

0
Lenovo Moto Z

Lenovo w 2016 roku zaprezentowało światu niezwykle innowacyjnego smartfona. Moto Z to bardzo smukłe urządzenie, które dodatkowo jest kompatybilne z różnego typu modułami. Po dwóch tygodniach testów mogę stwierdzić jak tak naprawdę wypada nowa Z i jak moduły sprawują się w praktyce. Jakiś czas temu Wojtek testował Moto Z Play z dołączanym projektorem InstaShare. Teraz przyszedł czas na Moto Z, a wraz z nim Moto Mods Incipio.

Zawartość pudełka i specyfikacja

Urządzenie otrzymujemy w prostokątnym, biało-fioletowym pudełku. Jest ono wykonane z grubego kartonu. Jednak najbardziej interesujące jest to, co znajduje się w środku. Dlatego przejdźmy do zawartości zestawu. Oprócz urządzenia w pudełku znajdziemy ładowarkę wspierającą technologię  szybkiego ładowania. Niestety w zestawie nie ma kabla USB, przez co nie podłączymy urządzenia do naszego komputera. Ponadto w pudełku znajdziemy plastikową ramkę, która chroni boki urządzenia, igłę do tacki SIM i microSD oraz przejściówkę z USB typu C na gniazdo słuchawkowe 3,5 mm.

Sercem Lenovo Moto Z jest czterordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 820 z Adreno 540, wspierany przez 4 GB pamięci operacyjnej RAM. Na dane użytkownika przeznaczono 32 GB pamięci wewnętrznej z możliwością rozszerzenia przy pomocy karty microSD. Urządzenie wyposażono w 5,5-calowy wyświetlacz AMOLED o rozdzielczości 2560 x 144o pikseli. Nie zabrakło także dwóch aparatów: tylnego 13 Mpx f/1.8 oraz przedniego 5 Mpx f/2.2. Całość uzupełnia akumulator o pojemności 2600 mAh z technologią szybkiego ładowania TurboPower oraz Android 7.0 Nougat.

Jakość wykonania oraz design

Lenovo Moto Z to smartfon niezwykle smukły, ponieważ ma zaledwie 5,2 mm grubości. Gdy wyjąłem Moto Z po raz pierwszy z pudełka miałem mieszane uczucia. Urządzenie nie jest ani urodziwe, ani ergonomiczne. Jeśli chodzi o samą ergonomię to urządzenie bardzo źle leży w dłoni, a ostra krawędź ramki dodatkowo ociera o dłoń. Sytuację ratują dołączone do zestawu dodatkowe plecki. W zależności od zakupionej przez nas wersji kolorystycznej urządzenia otrzymujemy jedną z dwóch podstawowych wersji kolorystycznych plecków. Więcej obudów można dokupić w przedziale cenowym 79-99 złotych. Podoba mi się takie rozwiązanie, bo można zmieniać obudowy w zależności od naszego humoru czy też ubioru. Już na początku przestrzegam, że użytkowanie Moto Z bez dodatkowej obudowy nie jest dobrym pomysłem. Ściągając dodatkowe plecki narażamy piny na uszkodzenie, a poza tym szklana powierzchnia mocno się rysuje i palcuje. Warto wspomnieć, że dodatkowa obudowa nie pogrubia mocno urządzenia – Moto Z w dalszym ciągu wygląda smukło. Dodatkowo krawędzie może chronić plastikowa ramka, którą producent także dodaje do zestawu. 

Dodatkowe klapki są wyprofilowane, dzięki czemu poprawiają chwyt urządzenia. Moim zdaniem klapki świetnie wyglądają, ale mam zastrzeżenia, co do przylegania plecków do obudowy – nie jest ona idealnie dopasowana, przez co między obudową, a klapką pojawia się dosyć duża przerwa. Zauważyłem także, że klapka przy normalnym korzystaniu z urządzenia przesuwa się nieznacznie na boki.  Natomiast nie zdarzyło mi się, aby klapka sama odczepiła się od obudowy. Obudową łatwo się także ściąga, należy jedynie lekko podważyć ją paznokciem. Przy zakładaniu musimy zwrócić uwagę, aby na obudowie nie było piasku lub innego rodzaju zanieczyszczeń. Mogłyby one mocno porysować szklaną obudowę.

Tylna i przednia część Moto Z została wykonana ze szkła, natomiast krawędzie z metalu. Obudowa została wykonana tak, jak na flagowca przystało, ale Moto Z wizualnie po prostu mi się nie podoba. Przód wygląda brzydko przez umieszczenie kwadratowego skanera linii papilarnych, który niespecjalnie pasuje do całości. Producent dodatkowo poszerza obszar pod wyświetlaczem, umieszczając tam napis Moto, który według mnie w ogóle nie pasuje do całości.

Z przodu nad 5,5-calowym wyświetlaczem umieszczono głośnik do rozmów, będący jednocześnie głośnikiem multimedialnym. Ponadto znajdziemy tam kamerkę, diodę LED oraz zestaw czujników. Pod wyświetlaczem mamy natomiast wspomniany już wcześniej, nie pasujący do reszty czytnik linii papilarnych, oraz czujniki, które aktywują powiadomienia Moto Actions, gdy machniemy ręką nad wyświetlaczem. Z tyłu mamy duży, okrągły obiektyw aparatu, który mocno wystaje ponad obudowę, ale gdy nałożymy dodatkowe plecki, całość się wyrównuje. Pod obiektywem aparatu znajduje się logo Motoroli, a poniżej 16-pinowe złącze, które umożliwia podpięcie Moto Mods.

Przejdźmy do rozmieszczenia przycisków i portów. Należy zacząć od tego, co w Moto Z zabrakło, a mowa tu o wejściu słuchawkowym 3.5 mm jack audio. Aby skorzystać ze słuchawek musimy najpierw podłączyć do USB-C przejściówkę dołączaną do zestawu, a później dopiero słuchawki przewodowe. Takie rozwiązanie jest bardzo niewygodne, o czym przekonałem się bardzo dobrze podczas testów. W dalszym ciągu uważam, że HTC w modelu Evo 10 lepiej rozwiązało brak 3.5 jack audio. W przypadku Moto Z należy pamiętać, aby nie zapomnieć o przejściówce, bo bez niej ani rusz. Minusem jest także brak możliwości jednoczesnego ładowania i słuchania muzyki. Na prawej krawędzi Moto Z umieszczono przyciski do regulacji głośności oraz przycisk power; fajnie, że włącznik ma chropowatą powierzchnię – łatwo jest go odróżnić od reszty przycisków. Lewy bok nie został zagospodarowany. Górna krawędź skrywa w sobie tackę na dwie karty nanoSIM lub jedną kartę nanoSIM i microSD. Dolna krawędź to jedynie USB typu C.

Moduły

Początkowo nie byłem przekonany do tej całej modułowości smartfonów. Jednak gdy otrzymałem urządzenie do testów zmieniłem zdanie. Bardzo podoba mi się prostota całego korzystania z modułów. Wystarczy jedynie przyłożyć wybrany moduł do urządzenia i już. Jeśli chcemy zdjąć moduł to wystarczy jedynie go podważyć w wyznaczonym do tego miejscu i gotowe.  W Polsce możemy kupić kilka modułów:

  • Moto Shells – są to plecki wykonane z różnego typu materiałów: drewna, nylonu oraz skóry. Ich cena wynosi od 79 do 99 złotych.
  • Projektor Insta-Share – projektor, który wyświetla obraz do 70 cali o jasności 50 lumenów, posiada swój własny akumulator. Cena: 1299 zł.
  • Akumulator Incipio offGRID – akumulator o pojemności 2220 mAh. Cena: 299 zł.
  • Głośnik JBL SoundBoost  – 449 zł.
  • Obiektyw Hasselblad True Zoom. Cena: 1099 zł.

Lenovo zapowiedziało, że moduły będą kompatybilne z przynajmniej 3 kolejnymi generacjami smartfonów z serii Moto Z. Lenovo informuje także, że przygotowywane są kolejne moduły, które będą rozszerzać możliwości Moto Z oraz Moto Z Play.

Wyświetlacz

Moto Z został wyposażony w 5,5-calowy wyświetlacz Super AMOLED o rozdzielczości 2560 x 1440 pikseli. Dzięki zastosowaniu matrycy Super AMOLED kolory są rewelacyjnie nasycone, co bardzo mi się podoba. Matryca oferuje świetne odwzorowanie czerni oraz bardzo dobrą widoczność w pełnym słońcu. Gorzej jest z bielą, która wpada w odcienie niebieskiego. Zagęszczenie pikseli na cal wynosi 534 ppi. Ostrość obrazu jest wyśmienita, co bez wątpienia docenią fani wirtualnej rzeczywistości. Kąty widzenia są bardzo wysokie. Jak już wspomniałem wysoka jasność maksymalna umożliwia korzystanie z urządzenia w pełnym słońcu, natomiast jasność minimalna jest bardzo niska, za co duży plus. W ustawieniach możemy wybrać jeden z dwóch profili barw – naturalne i nasycone, dzięki tej funkcji każdy może dostosować jakość wyświetlanego obrazu do własnych potrzeb.

Wyświetlacz Super AMOLED posiada także kilka ciekawych zalet, które Lenovo w pełni wykorzystało. Po wyciągnięciu urządzenia z kieszeni lub machnięciu ręką nad wyświetlacze pojawiają się przydatne informacje, takie jak godzina, data, a także powiadomienia z różnego typu aplikacji. Warto wspomnieć, że podświetlane są tylko wybrane piksele, a nie cały obszar ekranu, dzięki czemu zużycie energii jest bardzo małe.

Aparat

Lenovo Moto Z oferuje aparat główny 13 Mpx, ze światłem f/1.8, optyczną stabilizacją obrazu, laserowym autofocusem oraz podwójną diodą doświetlającą LED. Natomiast z przodu znalazła się kamerka 5 Mpx ze światłem f/2.2 oraz diodą doświetlającą LED. Na papierze całość wygląda naprawdę dobrze, ale w rzeczywistości Moto Z pod względem możliwości fotograficznych rozczarowuje. Zacznijmy od interfejsu aparatu. Sama aplikacja jest prosta w obsłudze i daje dostęp do kilku ważniejszych opcji, a do większej liczby opcji możemy się dostać poprzez wysunięcie menu z lewej strony. Aplikacja została wyposażona w kilka trybów. Najciekawszym z nich jest tryb profesjonalny, który pozwala na zmianę najważniejszych parametrów. Ponadto jest tryb nagrywania w zwolnionym tempie oraz skaner kodów QR.

Przejdźmy teraz do jakości zdjęć i całego procesu ich wykonywania. Autofokus jest szybki, ale przy wykonywaniu zdjęć makro zdecydowanie sobie nie radzi, co moim zdaniem jest sporym minusem. Zdjęcia są wykonywane błyskawicznie, za co duży plus. Jeśli chodzi o jakość zdjęć, to Lenovo Moto Z radzi sobie przeciętnie. W dobrym świetle zdjęcia są dobre i miłe dla oka. Kiedy brakuje światła jest już znacznie gorzej. Autofocus nie radzi sobie ze złapaniem ostrości, a zdjęcia są pełne szumów.

Bateria

Obudowa o grubości 5,2 mm nie pozwoliła na zastosowanie baterii o dużej pojemności, bowiem mamy tutaj jedynie 2600 mAh. Bez rewelacji, ale nie jest też tragicznie. Czas pracy jak zawsze zależy od tego, jak korzystamy z urządzenia. Czas pracy na włączonym ekranie przy codziennym korzystaniu z Moto Z  wynosił maksymalnie nieco ponad 4 godziny, co jest wynikiem mocno przeciętnym. Natomiast przy bardziej wymagającym korzystaniu czas na włączonym ekranie drastycznie spada do 2,5-3 godzin. Jeśli popatrzymy na ogólny czas pracy to nie jest źle. Moto Z bez problemu wytrzymuje od rana do wieczora. Na szczęście producent do zestawu dodaje szybką ładowarką, która naładuje urządzenie od 0 do 100% w mniej więcej 1,5 godziny. Czas pracy Moto Z możemy wydłużyć, dzięki dodatkowemu modułowi. Mowa tu o Incipio offGRID, który ma pojemność 2220 mAh. Przy pomocy tego akumulatora czas pracy Moto Z wydłuża się o 6-7 godzin, z czego na włączonym ekranie o około półtorej godziny (w zależności od włączonego trybu). Moim zdaniem, moduł akumulatora jest świetnym rozwiązaniem. Aby załadować moduł musimy najpierw podłączyć go do Moto Z. Jednocześnie są ładowane oba akumulatory. Czas pracy z modułem jest pokazany na trzech ostatnich screenach.

Oprogramowanie

Lenovo Moto Z trafiła do mnie już z Androidem 7.0 Nougat. Jak pewnie wiecie urządzenia z serii Moto nie mają żadnej nakładki systemowej i oferują prawie “czystego” Androida. Brak nakładki jest cechą charakterystyczną urządzeń z serii Pixel oraz Nexus. Wśród preinstalowanych aplikacji, niemal wszystkie są od Google. Dodatkowo znajdziemy aplikację dedykowaną Moto Mods oraz ustawienia Moto. Moto to narzędzie, które umożliwia głosowe sterowanie smartfonem oraz stosowanie gestów jako określonych akcji.

Dostępne gesty:

  • Obsługa wyświetlacza Moto – wystarczy wyciągnąć urządzenie z kieszeni lub machnąć nad nim ręką, a zostanie aktywowany specjalny wyświetlacz z godziną, datą oraz powiadomieniami.
  • Odwróć, aby przejść w tryb Nie przeszkadzać –  gdy ktoś do nas dzwoni, wystarczy obrócić telefon ekranem do dołu, aby wyciszyć dzwonek.
  • Podnieś, aby wyłączyć dzwonek –  gdy ktoś do nas dzwoni, wystarczy podnieść telefon, aby dzwonek zmienił się w wibracje.
  • Potrząśnij dwukrotnie, aby włączyć latarkę –  w prosty i łatwy sposób można uruchomić latarkę potrząsając urządzeniem.
  • Przesuń i zmniejsz ekran – aby zmniejszyć ekran wystarczy przesunąć palcem w dowolną stronę po pasku z przyciskami funkcyjnymi Androida.
  • Szybkie rejestrowanie – ten gest pozwala szybkim ruchem nadgarstka uruchomić aparat.
  • Uważny ekran – ekran pozostaje włączony tak długo, jak na niego patrzysz.

Wydajność

Pod maską Moto Z znajdziemy jedne z wydajniejszych podzespołów. Sercem urządzenia jest Qualcomm Snapdragon 820, wspierany przez 4 GB pamięci operacyjnej RAM. Na dane użytkownika Lenovo przeznaczyło 32 GB pamięci wbudowanej. Przez całe dwa tygodnie testów ani razu nie zdarzyło się, aby smartfon się zaciął lub zawiesił. Wszystko działa bardzo płynnie. Ważne jest też, że Moto Z dobrze radzi sobie z utrzymaniem aplikacji w pamięci, co dla wymagającego użytkownika jest rzeczą istotną. Moto Z bardzo dobrze radzi sobie w grach, nie ma problemu z uruchomieniem wymagających gier.

Czytnik linii papilarnych

Nikogo nie zdziwi fakt, że Moto Z posiada czytnik linii papilarnych, tak jak na flagowca przystało. Jak już wspomniałem wcześniej, tak i wspomnę tutaj. Czytnik linii papilarnych, a dokładnie jego kształt mocno szpeci Moto Z. Sam czytnik działa bardzo dobrze. Jest precyzyjny i rzadko zdarzało się, aby mój odcisk palca został nieprawidłowo odczytany. Prędkość działania także wypada bardzo dobrze. Czytnik można wykorzystać także do blokowania ekranu.

Multimedia

W tym aspekcie Moto Z bardzo mnie zawiodła. Jak już wspominałem, smartfon posiada tylko jeden głośnik odpowiedzialny za rozmowy oraz multimedia, co według mnie mocno ogranicza możliwości Moto. Urządzenie zostało także pozbawione 3.5 mm jacka audio, przez co aby podłączyć nasze słuchawki musimy użyć przejściówki. Lepszym rozwiązaniem byłyby słuchawki z wejściem USB-C. Sam głośnik gra przeciętnie, a dźwięk jest spłaszczony. Od flagowego urządzenia oczekuje znacznie więcej, dlatego duży minus dla Moto Z. Sytuację może poniekąd uratować Głośnik JBL SoundBoost, ale jego cena może odstraszyć potencjalnego użytkownika.

Łączność

Skoro mamy do czynienia z flagowcem to mamy też pełen zestaw modułów łączności. Moto Z posiada dwuzakresowe WiFi 802.11 ac, Bluetooth 4.1, NFC, LTE cat.6. Wszystkie moduły działają prawidłowo i bez większych problemów. Jest też GPS, który działa bez najmniejszych zarzutów, szybko ustala naszą pozycję, a sygnał jest stabilny. W przypadku jakości rozmów również nie zauważyłem problemów.

Podsumowanie

Lenovo Moto Z pomimo kilku wad jest urządzeniem wartym uwagi. Na minus zaliczam brak 3.5 mm jacka audio oraz słaby czas pracy na jednym ładowaniu. Sytuację może uratować dodatkowy moduł baterii, który na szczęście nie kosztuje zbyt dużo. Moto Z sprawia wiele przyjemności podczas codziennego użytkowania. Bardzo podoba mi się  podejście producenta do modułowości i moim zdaniem, Lenovo zrobiło to świetnie. Jednak całość zabija cena poszczególnych modułów, bo o ile zwykły użytkownik może wyposażyć się w różnego rodzaju obudowy Moto Shells oraz moduł baterii, o tyle kupno reszty dostępnych modułów kosztuje bardzo dużo. Moto Z jest urządzeniem wartym polecenia. Flagowy model ma świetny ekran, wydajny procesor i całkiem dobry aparat. Dodatkowo dużym plusem jest prawie czysty Android w wersji 7.0 Nougat. Moim zdaniem warto jest wydać 2600 złotych na Moto Z, bo to naprawdę świetne i innowacyjne urządzenie. 

Nasza ocena

Design i jakość wykonania9
Wyświetlacz9
Bateria6.5
Aparat8.5
Oprogramowanie, multimedia i wydajność9
Cena/jakość8.5
8.4
Ocena czytelników: (3 Oceny)
6.5