Ozone TriFx – Recenzja Słuchawek

0

Gdy moje poprzednie słuchawki dokonały swojego żywota, zostałem zmuszony do poszukiwania ich następcy. W Internecie trafiłem na ciekawą propozycje od firmy Ozone. Ozone TriFx, bo o nich mowa to nietypowe dokanałowe słuchawki gamingowe z systemem wymiennych filtrów zmieniających dźwięk. Kosztują nieco ponad 100 złotych. Jak sprawdzają się w codziennym użytkowaniu? Przekonajmy się!

Zawartość zestawu

Zacznijmy jak zwykle od pudełka, jest ono ciekawie zachowane w czarno-czerwonej kolorystyce. Opakowanie skrywa dwie przegródki na słuchawki i akcesoria.

W zestawie znajdziemy:

  • trzy pary nakładek (w rozmiarach S, M, L)
  • trzy filtry dźwiękowe (ultra bass, pure mids, high pitch)
  • adapter PC (czyli adapter z tzw. gniazda kombo na dwie wtyczki: słuchawkową i mikrofonową)
  • usztywniany, skórzany okrągły futerał
  • instrukcję obsługi

Futerał jest okrągły, zamykany na zamek. Na pokrywie ma wytłoczone logo producenta, a w środku dodatkową kieszonkę. Filtry są metalowe, w formie nakrętek z uszczelkami, odróżnione kolorami. Gumowe nakładki to zwykłe, pojedyncze tipsy w kolorze czarnym. Adapter PC ma 10 cm długości – to przedłużacz o płaskiej izolacji, zakończony pozłacanymi wtykami, wyróżnionymi kolorami pierścieni – zielonym dla wtyczki słuchawkowej oraz czerwonym dla mikrofonowej.

SPECYFIKACJA Ozone TriFx

  • dynamiczny, 9 mm przetwornik
  • pasmo przenoszenia w zakresie 10 Hz – 20 kHz
  • skuteczność na poziomie 95 dB
  • impedancja na poziomie 16 Ohm
  • średni pobór mocy – 1 mW, maksymalnie 10 mW
  • mikrofon o skuteczności -35 dB
  • przewód o długości 120 cm

Jakość wykonania oraz design

Ozone TriFx zostały wykonane z wysokiej jakości materiałów. Słuchawki cechuje typowa konstrukcja, co oznacza, że są lekko wydłużone i zwężone na końcu. Obudowy zostały wykonane z grubego aluminium o lekko połyskującej, metalicznej obróbce. Co do kolorystyki, dominują czerń oraz czerwień – same słuchawki są właściwie amarantowe, ale przewód to już typowa głęboka czerwień. Metalowe słuchawki mają proste tulejki z siateczkami, na których widać wyraźne wcięcia, za którymi stabilnie trzymają się nakładki. Tulejki od komór przetwornika oddziela szary pierścień, zaś w tylnej części znajduje się gumowe mocowanie przewodu, które otacza słuchawki. Płaski przewód wpięty został w dolnej części słuchawek – miejsce wtyku jest płaskie i elastyczne. Izolacja w odcinkach dousznych jest z jednej strony czarna, z drugiej czerwona, a w pozostałej części przewodu ponownie w pełni czarna. Pilot z mikrofonem jest spłaszczony, ma jeden przycisk, a rozdzielacz przewodu jest krótki, wykonany z matowego tworzywa sztucznego. Kabel mierzący 120 cm zakończono kątową wtyczką 3,5 mm (mini jack). Wykonanie słuchawek jest bardzo dobre, a obróbka wysokiej jakości. W tej cenie naprawdę ciężko o lepsze materiały i wykonanie.

Strona wizualna to już kwestia indywidualna – zwykle produkty gamingowe cechuje krzykliwym niezbyt uniwersalny wygląd, ale w przypadku Ozone TriFx jest wręcz przeciwnie. Mają swój własny charakter, który nie jest przesadzony, a naprawdę może się podobać. Oprócz czerwonego logo tuż przy słuchawkach, opisywane Ozone’y nie odróżniają się specjalnie od zwykłych słuchawek, z wyjątkiem nakręcanych filtrów, o których później.

Ergonomia

Słuchawki są lekkie, odpowiednio wąskie. Nie drażnią małżowin usznych, ale początkowo są chłodne i mogą powodować chwilowy dyskomfort. Wykonano je jednak z aluminium, zatem trudno traktować chłód tego materiału, jako wadę. Ozone TriFx są jednak dosyć długie, więc wyraźne wystają z uszu. Trzymają się jednak pewnie i nie wypadają, ale mogą przeszkadzać pod czapką. Przy zakładaniu lub poprawianiu słuchawek słychać trzeszczenie i klikanie membran, tzw. driver flex, efekt ten niestety bywa uciążliwy.
Przewód ma swoje lepsze i słabsze strony. Jest elastyczny, lekki, dobrze się układa. Nie jest zbyt szeroki i wygodnie się go podłącza. Niestety powoduje efekt mikrofonowy, czyli słychać wyraźnie jego szuranie lub obijanie się. W trakcie grania nie będzie to przeszkadzało, ale już podczas spaceru może lekko drażnić. Szkoda, że w zestawie nie ma klipsa do ubrań.
Pilot ma wyraźnie wypukły przycisk, a na nim są dodatkowe wypustki. Łatwo go znaleźć bez patrzenia, ma też wyraźny, precyzyjny klik. Wymiana filtrów jest bardzo łatwa, a trzymają się one bez problemu. Trzeba jednak uważać, by ich nie zgubić.

Brzmienie

Zacznijmy od tego, że słuchawki są przeznaczone głównie do gamingu, jednak z powodzeniem możemy z nich korzystać podczas słuchania muzyki czy oglądania filmu. Jakość dźwięku w słuchawkach Ozone TriFx naprawdę nie zawodzi. Nie są to jeszcze wyżyny jakościowe, może brakować szczegółowości, większej przestrzeni, naturalności, czy lepszej wyrazistości, ale w tej cenie poziom jest naprawdę satysfakcjonujący. Zwłaszcza, że dźwięk można dodatkowo modyfikować za pomocą filtrów, a mają one wyraźny wpływ i stanowią ostateczny szlif brzmienia. Dźwięk jest muzykalny, dynamiczny, odpowiednio czysty. Nie wycięto średnich częstotliwości, więc ludzki głos i żywe instrumenty brzmią dobrze. Poziom tłumienia w TriFx jest naprawdę przyzwoity. Nie odcinają w pełni od otoczenia, ale pozwolą bez problemu skupić się na muzyce lub grze. Część dźwięków nadal dociera do uszu, ale podczas słuchania muzyki hałas z zewnątrz nie powinien przeszkadzać.

Filtry Brzmień 

ozone trifx

Przejdźmy teraz do kwintesencji tych słuchawek, czyli filtrów. Okazuje się, że filtry nie odpowiadają opisowi z pudełka. W moim egzemplarzu to te czarne, opisane jako high pitch, są najbardziej basowe (ultra bass). Na nich dźwięk jest najciemniejszy, bas jest masywny i lekko dominuje. To najlepszy wybór do nowoczesnych gatunków, elektroniki, ale dobrze brzmią też pop, rap czy rock. Dźwięk nie brzmi wybitnie tłusto, ale powinien zadowolić nawet fanów mocniejszego basu.

Filtry szare (Pure Mids), to najbardziej zrównoważone brzmienie. Najbliżej są średnie tony, bas jest spokojniejszy, ale nadal słyszalny. Dźwięk staje się trochę jaśniejszy, czysty i bardziej bezpośredni. To najbardziej uniwersalne filtry, które sprawdzą się w bardziej nowoczesnych i lżejszych gatunkach. Słychać na nich więcej szczegółów, co docenią gracze.

Filtry czerwone oferują najlżejsze brzmienie. Niskich tonów jest mało, są one punktowe. Brzmienie jest bardziej analityczne, szczegółowe, mniej rozrywkowe. Tym samym mocniejszy jest sopran, który bywa ostry i sykliwy. Ten rodzaj filtrów może być dobrym kompanem urządzeń brzmiących basowo i ciemno, ale według mnie dźwięk jest najsłabszy i sztuczny – to najsłabszy wybór z całej trójki.

Ja osobiście do słuchania wszelakiej muzyki używam filtrów czarnych, ponieważ ich brzmienie odpowiada mi najbardziej. Natomiast, gdy używam ich do grania to zmieniam filtry na szare by lepiej słyszeć elementy gry. Czerwonych filtrów nie używam, gdyż ich brzmienie w ogóle nie przypadło mi do gustu.

Podsumowanie

Ozone TriFx to bardzo pozytywne zaskoczenie. Słuchawki są dobrze wyposażone, solidnie wykonane oraz wygodne. Filtry rzeczywiście działają i pozwalają dobrać dźwięk do odpowiedniej muzyki, sygnatury sprzętu audio lub gier. Samo brzmienie stoi na dobrym poziomie, i w cenie około 110 złotych trudno narzekać. Według mnie najlepiej spisują się filtry basowe i średnicowe, ale i te sopranowe mogą się przydać w niektórych przypadkach. W grach jest nieźle – słuchawki docenią mobilni gracze, a adapter PC pozwala podłączyć je do karty dźwiękowej komputera. Według mnie te słuchawki są naprawdę godne polecenia.