Słuchawki Kruger and Matz M7 test

0
kruger and matz m7

Od pewnego czasu poszukuję słuchawek dla siebie. Moje wysłużone już słuchawki od fińskiego producenta po blisko 7 latach korzystania trzeba wymienić, więc szukam idealnego rozwiązania dla siebie, które spełni wszystkie moje zachcianki. Z wielką ciekawością czekałem na test nietypowych słuchawek od Kruger and Matz dokładniej modelu M7. Jak sprawują się w praktyce i czy spełniły moje oczekiwania przekonacie się czytając  poniższą recenzję.

Zawartość pudełka oraz technikalia

Pudełko, które otrzymałem do testów było dosyć skromnych wymiarów. Zachowane w czarno białej stylistyce, wyglądało bardzo dobrze. Od frontu mamy możliwość podejrzenia najważniejszych elementów zestawu przez plastikowe okienko. Przejdźmy jednak do zawartości, bo ta jest znacznie ciekawsza. Po pierwsze w zestawie znajdziemy parę słuchawek, które nie są między sobą połączone żadnych kablem. Po drugie mamy niewielkie plastikowe etui, które spełnia dwie funkcje jest stacją dokującą dla słuchawek a także chroni je przed uszkodzeniem np. w czasie transportu. W opakowaniu jeszcze znajdziemy zestaw dwóch dodatkowych par gumek, dzięki którym dopasujemy wielkość słuchawek do naszych uszu, a także kabel micro USB dzięki któremu podładujemy słuchawki. Trzeba jednak zaznaczyć że nie znajdziemy wtyczki do gniazdka elektrycznego, więc trzeba używać tego, z którego korzystamy na co dzień ładując chociażby smartfona. Poniżej znajdziecie specyfikację techniczną słuchawek Kruger and Matz M7.

Rodzaj: Dokanałowe
Technologia: Bezprzewodowe
Mikrofon Tak
Pasmo przenoszenia: 20 ~ 20 000 Hz
Impedancja: 16 Ohm
Bluetooth 4.1
Zasięg: Do 10 m
Obsługa standardów: HSP, HFP, A2DP, AVRCP
Czas pracy w trybie czuwania Do 30 h
Wbudowany akumulator Tak
Pojemność baterii 380 mAh
Wskaźnik poziomu baterii Tak (tylko w iOS)

Jakość wykonania oraz design

Pierwsze co rzuca się w oczy w przypadku tych słuchawek to fakt, że są to dwa osobne twory. Nie ma żadnego kabla, który by się dodatkowo pałętał. Dzięki czemu otrzymujemy pełną dowolność ruchów głową co mnie osobiście bardzo cieszyło. Pod względem jakości wykonania nie jest to może najwyższa półka. Dominuje przede wszystkim plastik i guma, co akurat minusem nie jest, ale te materiały są jednak przeciętnej jakości. Po drugie sam design również nie zachwyca, słuchawki są po prostu dosyć toporne. Zdaję sobie sprawę, że w każdej jednej pchełce trzeba upchnąć baterię, moduł Bluetooth i nie da się tego w tym momencie zamknąć w dużo mniejszym opakowaniu, ale mimo wszystko można było tak przemyśleć całą konstrukcję by całość chociaż lepiej wyglądała optycznie.

Narzekałem nieco na jakość wykonania, ale z drugiej strony są one dosyć lekkie i nawet przy dłuższym korzystaniu nie męczą uszu, do tego można je bardzo dobrze dopasować do naszych małżowin dzięki zapasowym gumkom. Co znajduje się na każdej słuchawce? Zarówno na jednej jak i na drugiej mamy trzy klawisze fizyczne – power na górnej krawędzi, a także dwa przyciski służące regulacji głośności na przedniej krawędzi. Mamy także niewielką diodę inforumującą LED, a także mikrofon. Brakuje mi w tym zestawieniu przede wszystkim klawiszy odpowiedzialnych za przejście do następnego utworu, zapauzowania itp. Szkoda, że takiego rozwiązania nie zaimplementowano znacznie ułatwiłoby korzystanie ze słuchawek, całość stała się by jeszcze bardziej autonomiczna.

Jakość dźwięku

Jeśli chodzi o samą jakość dźwięku to tutaj nie spodziewałem się cudów. Słuchawki grają mocno przeciętnie, brakuje głębi dźwięku. Muzyka wydaje się spłycona, czasem z metalicznym niezbyt przyjemnym pogłosem. Gdy z kolei same słuchawki nie grają szczególnie z prawej pchełki wydobywa się niezbyt przyjemne „piszczenie”, które na dłuższą metę może irytować. Melomani i audiofile zdecydowanie powinni omijać te słuchawki, pozostali mogą się nimi zainteresować, bo mimo wszystko dają poczucie wolności od kabli, są wygodne, a dzięki dokanałowemu umieszczeniu w uchu całkiem nieźle tłumią dźwięki otoczenia. Na koniec wspomnę jeszcze o samej głośności słuchawek. Kruger and Matz M7 nie są zbyt głośnie, jeśli lubicie słuchać muzyki na najmocniejszych obrotach, możliwe, że będą one dla Was zbyt ciche.

Bateria

Kruger and Matz podaje w oficjalnej specyfikacji jedynie jedną wartość jeśli chodzi o pojemność wbudowanej baterii 380 mAh. Najpewniej dotyczy ona obu słuchawek, więc w każdej pchełce mamy po 190 mAh, wynik przyzwoity, zważywszy, że ogniwa zamknięto w małym opakowaniu słuchawek. Według producenta baterie wytrzymają 30 godzin czuwania, a jak wygląda długość działania gdy słuchamy muzyki? Z reguły było to kilka godzin około 6, trudno dokładnie stwierdzić, bowiem po drodze zmieniałem głośność czy chociażby pauzowałem na jakiś czas odtwarzanie. Jednak myślę, że przy takich ogniwach w zupełności wystarczy że będziemy je ładować co kilka dni. Samo ładowanie zostało w ciekawy sposób zorganizowane, bowiem słuchawki musimy dokować bezpośrednio do etui, który dostajemy w zestawie. Gdy już umieścimy w nim obie pchełki możemy podłączyć do etui kabel micro USB i całość ładować. Od frontu całego zestawu mamy niewielką diodę LED informującą o postępach ładowania. Rozwiązanie bardzo proste, jednak na dłuższą metę niezwykle wygodne. Sam proces ładowania trwa około 3 godzin.

Łączność

Na koniec przechodzimy do łączności, która początkowo sprawiła mi nieco problemów. Mianowicie sparowanie dwóch słuchawek między sobą, a także późniejsze połączenie z telefonem nie jest takie proste jakby się mogło wydawać. W teorii wystarczy przytrzymać na obu pchełkach klawisz power do komunikatu „Power on”, a także później gdy połączą się one między sobą. Wówczas możemy całość parować z telefonem. Jednak problem pojawiał się na samym końcu z parowaniem. Mimo połączenia ze sobą obu słuchawek smartfon wykrywał je osobno, stąd muzyka leciała tylko z jednej pchełki. Po kilku próbach i zmianach ustawień udało się całość połączyć bez żadnych ustępstw, ale mimo wszystko wydaje mi się, że cały ten proces powinien być nieco dokładniej opisany w instrukcji. Problem taki miałem tylko i wyłącznie podczas pierwszego parowania, później wszystko szło już gładko. Co do samej jakości połączenia. Tutaj większych uwag nie mam. Kruger and Matz M7 korzystają z rozwiązania Bluetooth 4.1, nie miałem problemów z przycinaniem muzyki czy nagłych utratach połączenia, wszystko działało tak jak powinno.

Podsumowanie

Słuchawki Kruger and Matz M7 zostały stworzone z myślą o tych, którzy nienawidzą kabli. Dają one pełną wolność, dobrze lezą w uchu. Grają co prawda mocno przeciętnie, ale dla większości wystarczająco. Słuchawki te mają swoje wady i zalety, jednak za 299 zł trudno znaleźć podobne rozwiązanie od innego producenta. Decyzja należy do Was, warto się nad tymi słuchawkami zastanowić.