7.6

Lenovo Moto Z Play – recenzja

3
moto z play

Telefonów, które w pełni wykorzystują działanie modularności na rynku tak właściwie nie ma. Pierwszy miał być projekt ARA. Jednak w praktyce cały telefon jak i system został anulowany. Przez co nie pojawi się na sklepowych półkach. Wówczas to sami producenci sprzętu zaczęli przygotowywać swoje propozycje. Pierwszy na liście pojawił się LG ze swoim flagowcem LG G5. Jednak po dłuższych testach nie przekonałem się do takiego rozwiązania. Teraz przyszła kolej na odpowiedź chińskiego producenta. Jaki pomysł na działanie modularne ma Lenovo? Przekonacie się czytając poniższą recenzję Lenovo Moto Z Play.

Zawartość pudełka oraz specyfikacja

Lenovo wydając linię urządzeń Moto postawiło na dosyć kolorową stylistykę jeśli chodzi o samo prowadzenie kampanii reklamowej. W przypadku opakowania sytuacja wygląda bardzo podobnie. Otrzymujemy je w ciemno zielonym kolorze w połączeniu  z bielą. Wykonane jest ono z grubego kartonu. Jednak to co nas interesuje najbardziej znajduje się w środku. Niestety zbyt dużego, dodatkowego zestawu nie uświadczymy. Prócz urządzenia znajdziemy tam jedynie ładowarkę szybko ładującą (o niej nieco szerzej później). Jednak bez odczepialnego kabla USB. Zabrakło mi w zestawie chociażby najbardziej podstawowego zestawu słuchawkowego. Cóż widać nie można mieć wszystkiego. W zamian jednak otrzymujemy możliwość podłączenia dodatkowych modułów, ale takowych nie znajdziemy wraz z podstawowym zestawem. Musimy zakupić je sami we własnym zakresie. A te kosztują swoje.

Jak wygląda specyfikacja Moto Z Play? Powiem tak jak za telefon za ponad 2000 zł mogłaby wyglądać znacznie lepiej. Sercem urządzenia jest bowiem układ ze średniej półki – Snapdragon 625. Do tego dochodzi 3 GB pamięci operacyjnej RAM, a także 32 GB wbudowanej pamięci wewnętrznej. Jak sami widzicie ta część specyfikacji wygląda mocno blado chociażby w porównaniu do tańszego One Plus 3T. On ma Snapdragona 821, 6 GB RAMu oraz 64 pamięci wewnętrznej. Wracając jednak do Moto Z Play. Specyfikację uzupełnia duży 5,5 calowy wyświetlacz Super AMOLED pracujący z maksymalną rozdzielczością Full HD, a także dwa aparaty przedni 5 Mpx. Tylny o matrycy 16 Mpx. Całość działa pod kontrolą Androida Marshamllow bez dodatkowych nakładek systemowych.

Jakość wykonania oraz design

Urządzenia z linii Moto moim nigdy nie były najpiękniejszymi smartfonami na rynku. Zawsze kojarzyłem markę Motoroli z solidnie wykonanymi smartfonami, które wyglądały dobrze, choć nie zachwycająco. Podobne odczucia towarzyszyły mi w przypadku Moto Z Play, którą testowałem na przestrzeni kilku ostatnich tygodni. Po pierwsze co zauważa się przy pierwszym kontakcie z telefonem to jego masywność. Nie jest to mały telefon. Ramki wokół ekranu są przeciętne, ale dodatkowo jego wielkość potęguje czytnik linii papilarnych pod wyświetlaczem. Telefon ma obłe kształty, przez co dobrze leży w dłoni. Dotyczy to również delikatnie zakrzywionych krawędzi, które wykonano z aluminium. Nie mamy tutaj żadnych fajerwerków designerskich. Telefon tak jak wspominałem na samym początku wygląda mocno przeciętnie. Jedyną ciekawostką w budowie jest złącze magnetyczne, które znajduje się na tyle urządzenia, umożliwia on nam łatwe przyłączanie modułów, a także wymianę plecków na inne.

Od frontu otrzymujemy duży 5,5 calowy wyświetlacz. Pod nim wyglądający jak klawisz home czytnik linii papilarnych, który moim zdaniem w ogóle nie pasuje do wyglądu tego urządzenia. Pomijam już fakt, że pierwsze kilka dni usiłowałem używać tego czytnika jak klawisza home, ale niestety wówczas nie spełniał on swojej funkcji. Pod wyświetlaczem mamy jeszcze mikrofon, a z kolei nad ekranem mamy przedni obiektyw aparatu, głośnik, który łączy funkcje zarówno tego multimedialnego jak i do rozmów, a także diodę doświetlającą LED. Prawa krawędź urządzenia to dwa przyciski do regulacji głośności, a także power. Mam pewną uwagę do ich ergonomii. Tak właściwie rozmieszczenia.  Odległości pomiędzy nimi wszystkimi są niemal identyczne przez co wielokrotnie zdarzało mi się dłużej szukać po omacku palcem odpowiedniego klawisza. Problem byłby rozwiązany gdyby tylko te klawisze odpowiedzialne za regulację głośności razem połączyć, albo przycisk power nieco niżej ulokować. Dolna krawędź to dwa wyjścia – słuchawkowe mini jack 3,5 mm oraz USB typu C. Ostatnie elementy znajdziemy na górnej krawędzi. Tam mamy tackę, dzięki której zaimplementujemy dwie karty SIM (obie nano), a także kartę micro SD. Plecki urządzenia to z kolei  główny aparat, dwutonowa dioda LED, a także wcześniej wspomniane złącze magnetyczne.

Ekran

Telefon jest wyposażony w duży 5,5 calowy wyświetlacz, który pracuje z maksymalną rozdzielczością Full HD. Został on wykonany w technologii Super AMOLED. W przypadku jakości wyświetlanego obrazu większych uwag nie mam. Całość sprawuje się bez zarzutów. Kolory są dobrze odwzorowane i nasycone, a dotyk działa bez problemów. W przypadku tej technologii wykonania nie można mieć również najmniejszych zarzutów jeśli chodzi o czerń. Telefon reaguje na wszelkie polecenia szybko i bez zbędnej zwłoki. W zestawie wraz z wyświetlaczem znajdziemy wbudowane kilka dodatkowych warstw czyli powłokę oleofobową, szkło ochronne Gorilla Glass i powierzchnię antyrefleksową. Całość została wykonana w technologii 2,5D z lekko zakrzywionymi krawędziami. Lenovo dokonało rozsądnego wyboru. Otrzymujemy duży wyświetlacz pracujący z nieprzesadzoną rozdzielczością Full HD (gdyby chiński producent zdecydował się na ekran 2K wówczas „zarżnąłby” ten telefon).

Bateria

Dosyć niespodziewane bateria może okazać się najmocniejszym punktem całego telefonu. Chińskiemu producentowi w tej bryle udało się zaimplementować baterię o pojemności 3510 mAh. Całkiem pokaźne ogniwo jak na te gabaryty, ale tutaj dochodzą jeszcze dodatkowe czynniki, które sprawiają, że ten telefon na jednym ładowaniu może wytrzymać zauważalnie więcej niż jeden dzień. Prócz dużej baterii, która jest odpowiedzialna za tak długą pracę urządzenia jest jeszcze procesor, który nie jest najwydajniejszy na rynku. Wykonany jest on w zaawansowanej litografii 14 nm, przez co też znacznie mniej energożerny. To wszystko sprawia, że ciężko jest ten telefon rozładować w czasie jednego dnia. Przy normalnym korzystaniu czyli kilka rozmów, SMSów, dwie włączone karty SIM i surfowanie w internecie. Dwie lub trzy doby działania jest wynikiem osiągalnym i to bez większych wyrzeczeń. Gdy bardziej zaoszczędzić energii baterii wówczas działać on będzie co najmniej 4 dni. Całość sprawuje się pod względem baterii wzorowo i nie mam uwag. Do tego dochodzi wsparcie dla technologii szybkiego ładowania, więc nawet z doskoku możemy szybko podładować nasz telefon. Warto dodać, że w zestawie znajdziemy odpowiednią ładowarkę wspierającą technologię Turbo (autorska technologia szybkiego ładowania Lenovo). Co prawda bez odczepialnego kabla, ale mimo wszystko jest w zestawie. Poniżej znajdziecie wyniki benchmarków, które wykonałem w czasie testów tego urządzenia.

Aparat

W przypadku Moto Z Play mamy do czynienia z dwoma obiektywami. Przedni jest o matrycy 5 Mpx, tylny główny to już 16 Mpx matryca. Liczby na papierze wyglądają dobrze, ale w praktyce to jakiejkolwiek czołówki zdecydowanie im brakuje. Można powiedzieć, że jest to przyzwoita średnia półka. Kolory nie są idealnie odwzorowane. Przy słabszym oświetleniu standardowo pojawia się znacząca ilość szumów. Jednak ten ostatni element jest problemem praktycznie każdego smartfona. Nawet tych z najwyższej półki cenowej. Aplikacja obsługująca aparat niczym szczególnym się nie wyróżnia. Otrzymujemy komplet najważniejszych ustawień. Wszystko pod ręką bez zbędnego szukania. Jedyny większy problem w przypadku tego wbudowanego głównego obiektywu jaki miałem to ten związany z focusem. Nieraz zdarzało się, że zdjęcie było nieostre, rozmazane a nawet gdy chciałem ręcznie odpowiednio złapać ostrość efekt był mizerny.

W przypadku nagrywania wideo tutaj sytuacja wygląda podobnie. Możemy nagrywać je maksymalnie w rozdzielczości 4K, co się chwali, ale niestety przy niższych rozdzielczościach nie mamy możliwości zmiany klatkarzu nagrania. Również nie znalazłem opcji nagrywania w tzw. slow motion. Inaczej, opcja jest, ale nie ma możliwości jej aktywacji. Zdjęcia wykonane przy pomocy Lenovo Moto Z Play znajdziecie w galerii poniżej.

Modularność

Przechodzimy w końcu do najbardziej wyczekiwanego akapitu w całej recenzji. Jak wygląda modularność tego telefonu. Lenovo wyszło z zupełnie innego założenia, niż LG. Tutaj mamy ściągane plecki urządzenia. W sumie jedynie najbardziej zewnętrzną „dekoracyjną warstwę”. Do samych bebeszków nie mamy dostępu. Moduły utrzymują się za pomocą specjalnego łącza magnetycznego, które bardzo mocno „trzyma” moduł w telefonie. Więc nie ma możliwości przypadkowego jego ściągnięcia czy wyślizgnięcia się. Modułów jak na razie jest dostępnych kilka między innymi fotograficzny, powerbankowy czy z projektorem i właśnie ten ostatni miałem okazję testować w ostatnim czasie. Pomysł na samo rozwiązanie modułów znacznie lepszy i bardziej intuicyjny niż u LG. Co prawda koszt telefonu i modułów jest naprawdę wysoki. Moto Z Play to wydatek około 2100 zł, a najtańsze moduły to kilkaset złotych nawet do półtora tysiąca. Więc jest to rozwiązanie dla tych, którzy lubią nowinki technologiczne i wiedzą, że takie rozwiązanie im się przyda. Moto Mods bo tak nazwało je Lenovo mają otrzymać trzyletnie wsparcie producenta, a także co roku ma się pojawiać około 12 nowych modułów. Nie koniecznie samego Lenovo ale też firm trzecich. Jak cały ekosystem będzie się rozwijał czas pokaże, ale rozwiązanie to jest naprawdę ciekawe i warto się śledzić co dalej się będzie działo w temacie.

Kilka słów odnośnie samego projektora. Ten sprawuje się naprawdę bardzo dobrze. Zważywszy na to, że jest to miniaturka pikoprojektora obraz jest zaskakująco dobrej jakości (oczywiście przy odpowiednim ciemności w samym pomieszczeniu), ale do zastosowań domowych jak znalazł. Nie jest wymagane praktyczne żadne dodatkowe programowanie. Wystarczy przypiąć nasz moduł, a później go włączyć i już wyświetla nam cały obraz ze smartfona. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę, że maksymalnie można oglądać z odległości 2-3 metrów co daje nam obraz wielkości 45-50 cali. Jednak wielu powinno wystarczyć. Mamy też dostęp do kilku prostych ustawień tak jak jasność czy geometrii obrazu. Działa to naprawdę dobrze i znalezienie poszczególnych opcji nie sprawia żadnego problemu.

Oprogramowanie

Lenovo Moto Z Play działa pod kontrolą Androida w wersji Marshmallow 6.0. Co ważne chiński producent nie implementuje żadnego dodatkowego oprogramowania w postaci nakładki systemowej. Więc Ci co lubią gołą wersję systemu sygnowanego zielonym robocikiem to Moto Z Play jak najbardziej im się spodoba. Preinstalowane zewnętrzne aplikacje ograniczają się jedynie do dwóch  Moto Mods i Moto. Obie nie są szczególnie przydatne i raczej mają ograniczoną funkcjonalność, szczególnie w Polsce jeśli mówimy o drugiej pozycji. Tak poza tym Lenovo nie wprowadza żadnych zmian w interfejsie. Druga ważna sprawa to aktualizacja. Już od końcówki sierpnia mamy oficjalną wersję Androida Nougat, a do tej pory nie ujrzeliśmy stosownego update’u. Jednak według zapowiedzi chińskiego producenta dosłownie w przeciągu kilku tygodni zacznie się cały proces aktualizacyjny i właściciele Lenovo Moto Z Play będą mogli się cieszyć z najnowszej wersji sygnowanej zielonym robocikiem.

Wydajność oraz gry

Pod względem możliwości tego smartfona to sprawa wygląda  przeciętnie. Otrzymujemy bowiem bardzo „zwykłe” pod względem specyfikacji urządzenie. Sercem Lenovo Moto Z Play jest ośmiordzeniowy układ Snapdragon 625 i do tego dochodzi 3 GB pamięci operacyjnej RAM. To wszystko sprawia, że za ponad 2000 zł otrzymujemy bardzo standardowe parametry, które nie podołają wszystkim najbardziej wymagającym zadaniom. Pierwsze problemy pojawiają się przy normalnym korzystaniu z telefonu. Od czasu do czasu pojawiają się drobne przycięcia aplikacji. Jednak na szczęście nie przeszkadzają one w przypadku codziennego korzystania z telefonu. Możliwe, że te problemy zostaną rozwiązane przy najbliższej aktualizacji systemu i telefonu. Jak wygląda sprawa w przypadku gier? Cóż wszystkie produkcje zagracie z całą pewnością, ale nie wszystkie będą działać idealnie. Miałem okazję zagrać na Lenovo Moto Z Play chociażby w Real Racing 3 czy Dawn of Titans. Te działały płynnie choć podobnie jak to miało miejsce w działaniu systemu pojawiają się problemy związane ze sporadycznymi chrupnięciami. Wyniki benchmarków znajdziecie poniżej.

Łączność

Otrzymujemy wszystkie najbardziej popularne moduły łączności – począwszy od Wi-Fi, przez NFC, skończywszy na Bluetooth w wersji 4.0. Z samymi modułami nie zauważyłem problemów z ich działaniem. Całość sprawuje się bez zarzutów. W przypadku jakości dźwięku rozmów nie zauważyłem żadnych problemów.

Podsumowanie

Jednoznaczna ocena tego smartfonu chińskiego producenta nie jest łatwa, bowiem otrzymujemy urządzenie pod względem parametrów mocno standardowe ze średniej półki. Z drugiej jednak płacimy za nie jak za flagowca. Jednak najważniejszym czynnikiem są dwa elementy – modularność, która jest bardzo dobrze przemyślana, ale z drugiej strony droga. Moduły kosztują nawet półtora tysiąca złotych. Drugim sporym plusem tego smartfona jest jego bateria. Ta niby na papierze nie ma żadnej nadzwyczajnej pojemności, ale daje spore możliwości i długość działania na jednym ładowaniu. Jeśli nie możecie się obejść bez modularności i nie są Wam straszne wszelkie koszty to warto wybrać ten telefon , jednak gdy nie wykorzystanie potencjału sammych modułów to warto się rozejrzeć w podobnej cenie za sporo mocniejsze telefony.

Nasza ocena

Design oraz jakość wykonania8
Ekran8.5
Bateria9
Aparat6.5
Wydajność6.5
Cena/jakość7
7.6