6.9

Neffos Y5L – konsekwentny ruch TP-Linka

3
Neffos Y5L

TP-Link rozpoczął budowanie swojego wizerunku od solidnie wykonanych i wyposażonych „średniaków”. Neffosy C5, C5 Max i C5L zebrały pochlebne recenzje nie tylko na naszym portalu. W filozofii firmy, sprowadzającej się do zaspokajania potrzeb najszerszego grona użytkowników, nie ma chyba chwilowo miejsca na flagowce. Rozbudowując asortyment TP-Link nie stroni jednak od lekko podrasowanych modeli, których emanacją jest seria X. Nie są one na razie oficjalnie dostępne w Polsce, natomiast na odzew firmy mogą liczyć najbardziej oszczędni i mało wymagający nadwiślańscy konsumenci. W handlu pojawił się już najskromniej wyposażony ze wszystkich dotychczasowych smartfonów TP-Linka Neffos Y5L. Czy warto się nim zainteresować? Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie.

Zawartość pudełka i specyfikacja

W zdecydowanej większości sklepów Neffos Y5L jest do nabycia za 299 zł, choć przy niewielkim wysiłku można uszczknąć z tej kwoty jeszcze kilkanaście złotych. Przy tej cenie trudno oczywiście liczyć na pełen przepychu zestaw dodatkowych akcesoriów. Ogranicza się on do niezbędnego minimum, czyli ładowarki z odpinanym kablem USB. Całość zapakowana jest do schludnego i dość efektownie zadrukowanego kartonowego pudełeczka.

Neffos Y5L - box

Tylko bujający w obłokach nabywca oczekiwałby za 300 złotych jakichkolwiek sprzętowych fajerwerków. Hardware Neffosa Y5L składa się z komponentów, które w obecnych czasach również śmiało można nazwać niezbędnym minimum.

Neffos Y5L - specification

Dość niezrozumiałą decyzją wydaje się zrezygnowanie z obsługi łączności LTE. Snapdragon 210 jest przecież wyposażony w stosowny modem. Z tego dobrodziejstwa korzysta zresztą nieco większy bliźniaczy Neffos Y5, bazujący na dokładnie tym samym procesorze.

Paru słów wyjaśnień wymaga fragment zamieszczonego w tabelce opisu wyświetlacza. W oficjalnych źródłach brakuje wzmianek o technologii wytwarzania matrycy LCD. Twisted Nematic jest tylko moją presumpcją opartą o dość wnikliwe obserwacje ekranu. Za ewentualne wprowadzenie w błąd z góry przepraszam, tym niemniej wyświetlacz Neffosa… zachowuje się jak typowa matryca TN.

Warto chyba dodatkowo podkreślić że Neffos Y5L został wyposażony w trzy przydatne drobiazgi, które nadal nie są bezwzględnym standardem wśród najtańszych smartfonów. Mam na myśli czujnik zbliżeniowy, czujnik oświetlenia i „diodę powiadomień”. Cudzysłowu użyłem nie znajdując trafniejszego określenia dla sygnalizatora, którego jedynym zadaniem jest informowanie o trwającym ładowaniu baterii.

Wzornictwo i wykonanie

Użytkownicy smartfonów już jakiś czas temu postawili ultimatum – chcemy metalu i szkła! Pod presją tych żądań uginają się prawie wszyscy producenci. Taki na przykład Wiko Jerry jest metalowy (a raczej zgrabnie to udaje) dzięki perfekcyjnie opanowanej sztuce iluzji. Proste triki pozwoliły utrzymać koszty w ryzach i jednocześnie zaspokoić głód tzw. materiałów premium.

Tańszy o 100 zł Neffos Y5L nie pozostawił jednak żadnego pola manewru. Dla zachowania ekonomicznego sensu jego istnienia podjęto więc śmiertelne ryzyko. To nic że zachodząca na boki klapka zdejmuje się bardzo łatwo, a jednocześnie pasuje jak ulał, nie ugina się i nie trzeszczy. To nic że bez względu na okoliczności ani nie parzy, ani nie odmraża rąk użytkownika. To nic że jej matowa powierzchnia przysysa się do dłoni i jednocześnie zgrabnie maskuje pozostawiony przez nią pot. To nic że przy upadku ani się nie tłucze, ani trwale nie odkształca. I w końcu to nic że swobodnie przepuszcza fale elektromagnetyczne niezbędne do komunikowania się smartfona ze światem. To przecież wciąż ohydny, straszliwy plastik!

Ale żarty na bok. Neffos Y5L jest po prostu porządnie wykonany. Nie mam złudzeń że przezroczysta tafla osłaniająca wyświetlacz została podana jakimś wyrafinowanym procesom hartowania. Ale w końcu najzwyklejsze nawet szkło jest materiałem dość twardym z natury. Przy zachowaniu elementarnych środków ostrożności można je uchronić przed rysami. Z kolei ryzyko stłuczenia zmniejszają stosunkowo niewielkie rozmiary smartfona, jego mała waga i wystająca odrobinę ponad ekran ramka.

Neffos Y5L - details

Porządne wykonanie nie jest tożsame z wdziękiem. Według mnie Neffos Y5L nie jest urządzeniem przesadnie urokliwym. Powabu z pewnością nie dodają mu szerokie ramki. Dotykowe przyciski systemowe, zajmujące siłą rzeczy trochę miejsca, nie są dobrym usprawiedliwieniem tego gabarytowego rozmachu. Debiutujący ponad dwa lata temu Alcatel One Touch Idol 2 mini S też je miał, a był o 4 mm niższy i 3 mm węższy. Sporo innych smartfonów z ekranem 4,5″ może pochwalić się bardziej zwartą konstrukcją, choćby popularne LG Leon i Moto E drugiej generacji. Dla równowagi wypada podać też przykłady bardziej rozrośniętych konstrukcji. Huawei Y5 jest od Neffosa odpowiednio większy o 2,5 i 1,1 mm, a Xperia E3 o 3,7 i 2,8 mm.

Wracając na chwilę do przycisków systemowych warto dodać, że są one iluminowane. Czas ich świecenia jest niekonfigurowalny i wynosi ok. 4 s. Boczne przyciski fizyczne osadzone są stabilnie i nie grzechoczą. Mam jednak drobne zastrzeżenie do ich wykonania – jak na mój gust zdecydowanie za mało wystają. Nie wpływa to co prawda ujemnie na skuteczność ich działania, ale znacznie utrudnia pewne zlokalizowanie dotykiem.

Przy roztrząsaniu wszelkich dylematów związanych z Y5L, w tym estetycznych, nie można jednak zapominać o jego cenie. A niektóre aspekty miniaturyzacji bywają kosztowne.

Tradycyjna konstrukcja ze zdejmowaną klapką oznacza oczywiście możliwość samodzielnego wymieniania baterii. Względnie łatwe jest również żonglowanie kartami pamięci i micro SIM, choć manipulacje tymi ostatnimi wymagają chwilowego wyjęcia akumulatora.

Neffos Y5L

 Wyświetlacz

Neffos Y5L został wyposażony w ekran o którym nie da się powiedzieć zbyt wiele dobrego. Przy patrzeniu na wprost zapewnia neutralną biel, zaskakująco niski poziom świecenia czerni i w miarę przyzwoite odwzorowanie kolorów.  Kto lubi wypatrywać piksele z pewnością je zobaczy, nie uważam jednak że rozdzielczość 480 x 854 upośledza smartfon TP-Linka w prostych zastosowaniach do jakich został stworzony. Dalej jednak mogę już tylko mówić o wadach.

Wspomniałem przed chwilą o patrzeniu na wprost. To ważne zastrzeżenie, bowiem nawet spoglądanie pod kątem niewiele odbiegającym od prostego znacząco zmienia wygląd ekranu. Wyraźnie spada jego ogólna jasność, ale przede wszystkim dużym deformacjom ulegają kolory.

Neffos Y5L - displayPod specyficznymi kątami i dla pewnego zakresu odcieni RGB dochodzi nawet do charakterystycznej dla matryc TN inwersji obrazu. Można zbagatelizować fakt, że w wypadku grupowej prezentacji Neffos Y5L każdemu pokazuje co innego. Ale nawet przy indywidualnym użytkowaniu dochodzi do sytuacji, że każde oko odbiera nieco inny obraz, szczególnie przy poziomej orientacji smartfona. Nie można mieć pewności, że przy długim wpatrywaniu się w ekran takie nienaturalne bodźce są całkowicie obojętne dla mózgu.

Czujnik dotyku jest wystarczająco precyzyjny, natomiast jak dla mnie ma odrobinę za niską czułość. Ignorowania dotknięć doświadczałem sporadycznie, ale trudno wykluczyć, że po zaaplikowaniu folii ochronnej zjawisko nie przybrałoby na sile. Z pewnymi akcjami (np. przeciągnięciami) stowarzyszone są nieco zgrzytliwe odpowiedzi interfejsu. Podejrzewam że winą należy obarczyć sterownik czujnika, bowiem np. pozbawione idealnej płynności przewijanie jest wszechobecne. Nie jest to jednak jakaś dramatyczna przypadłość, ot taka drobna niedoskonałość.

Neffos Y5L reaguje dość ospale na zmiany oświetlenia. Trwające ok. 12 sekund przyciemnianie wyświetlacza jest do przyjęcia. Natomiast sześciosekundowa zwłoka przy rozjaśnianiu powoduje że ekran pozostaje przez chwilę nieczytelny po wyjściu z mrocznego pomieszczenia na otwartą przestrzeń. W ekstremalnie jasnym otoczeniu ta czytelność i tak jest mocno dyskusyjna – maksymalna luminancja wyświetlacza Neffosa to ok. 330 nitów. Dużo lepiej jest na drugim końcu skali – 15 nitów jest przyzwoitą, nieoślepiającą w mroku wartością. Trzeba jednak mieć na uwadze, że po włączeniu automatycznej regulacji jasności ekranu ten zakres trochę się kurczy. Systemowy suwak w takiej sytuacji służy do korygowania odczytów czujnika oświetlenia. W jego skrajnych położeniach zakresy luminancji zamykają się odpowiednio w przedziałach 15-300 i 100-330 nitów.

Bateria

Zestawienie baterii 2020 mAh z niedużym ekranem i oszczędnym procesorem daje całkiem zadowalające wyniki. Neffos Y5L mógłby wypaść na tym polu jeszcze lepiej gdyby nie pewien feler programowy. Ale o tym za chwilę.

Neffos Y5L - bateriaW większości smartfonów realny czas włączenia ekranu jest z reguły wyraźnie większy od uzyskanego w benchmarku Work Battery Life. Po prostu codziennej aktywności nie towarzyszy non stop intensywne eksploatowanie procesora. Tu jednak te czasy są prawie identyczne. Coś więc potajemnie wysysa baterię. Co to takiego? Bardzo ubogi systemowy aplet prezentujący statystyki użycia ogniwa nie daje wprost odpowiedzi na to pytanie. Przynosi ją jednak uważniejsza analiza wykresu zużycia energii. Neffos Y5L połyka jej przesadnie dużo w stanie czuwania. Robi to nawet wtedy gdy pozbawimy go karty SIM i wyłączymy pozostałe moduły komunikacyjne. W takiej sytuacji i tak pochłania 16-17% stanu baterii na dobę. Po przywróceniu łączności ze światem przeciętnie jest to ok. 20%.

Kiedy w urządzeniu mobilnym coś działa źle i nie za bardzo wiadomo dlaczego, powszechnie przyjęło się używanie do wyjaśniania takiego stanu rzeczy uniwersalnego wytrycha – zła optymalizacja. Za tą frazą nie kryje się żadna konkretna treść, ale o dziwo satysfakcjonuje ona wszystkich i kończy dociekania. Na szczęście nie muszę uciekać się do tej retorycznej sztuczki. Przyczyna łakomstwa Neffosa jest dość banalna.

Dla ograniczenia zużycia energii mobilne procesory taktowane są w dość szerokim zakresie. Z reguły dolna granica to 200-300 MHz, choć sporadycznie można spotkać jeszcze wolniejsze zegary. Z niezrozumiałych względów Snapdragon 210 w Y5L nieprzerwanie pracuje w zakresie 800-1100 MHz, czyli niemalże na pełnych obrotach. Co dziwniejsze, w systemowych ustawieniach zarządcy procesora pojawiają się progi 200, 400 i 533 MHz. Nie są jednak nigdy wykorzystywane. Podejrzewam tu jakiś błąd w aktualnej kompilacji. Sprawa wydaje się mieć podłoże czysto programowe i niewykluczone że przyszłe aktualizacje naprawią problem, co może spowodować że Neffos Y5L osiągnie lepsze od dotychczasowych (i tak całkiem niezłych) czasy działania. Aktualizacje „budżetowca” mogą wydawać się mrzonką, ale wypada nadmienić, że zaraz po uruchomieniu egzemplarza testowego zostałem poinformowany o możliwości pobrania łatek datowanych na 13 września.

Pełne naładowanie baterii Neffosa zajmuje ok. 2,5 godziny. Oczywiście w trosce o żywotność ogniwa proces w końcowej fazie jest znacznie spowalniany. Satysfakcjonujące 90% można osiągnąć w niecałe  dwie godziny.

Aparat

Rozdzielczość głównego przetwornika to „tylko” 5 megapikseli. Jednak dla kogoś kto nie zajmuje się dalszą zaawansowaną obróbką zdjęć to i tak aż nadto. Sądząc po kącie widzenia aparatu i ogniskowej obiektywu (2,95 mm) mamy do czynienia z matrycą 1/4″. Z niemal całkowitą pewnością można więc stwierdzić, że jej pojedynczy piksel ma spory rozmiar rzędu 1,4 μm. Połączenie tego przetwornika z nieszczególnie jasną (F/2,3) ale precyzyjną optyką powoduje że Neffos Y5L wykonuje zaskakująco dobre zdjęcia. Biorę tu oczywiście poprawkę na cenę urządzenia i przypominam że smartfon TP-linka kosztuje ok. 300 zł.

We wszystkich zamieszczonych poniżej przykładach użyłem do porównań zdjęć wykonanych przez Huawei P9 Lite. Z uwagi na wyższą rozdzielczość jego aparatów, dla zachowania proporcji wybrane wycinki zostały przeskalowane w dół. Daje to im pewną przewagę szczegółowości w zestawieniu z analogicznymi wycinkami z Neffosa, prezentowanymi w skali 1:1.

Zacznijmy od dziennego pleneru. I tu, i we wszystkich innych próbkach Neffos Y5L prezentuje odrobinę chłodniejszą kolorystykę i minimalnie większą ekspozycję. Trudno ocenić które podejście jest bliższe rzeczywistości, ale zdjęcia z P9 Lite mogą pod tym względem wydać się nieco „przyjemniejsze”.

Neffos Y5L - day photo(Oryginalne fotki: Neffos, P9 Lite)

Zdjęcia nocne są tylko nieznacznie zaszumione, a przy tym zachowują bardzo dobrą szczegółowość.

Neffos Y5L - night photo(Oryginalne fotki: Neffos, P9 Lite)

Nawet ze starcia z ekstremalnie słabym oświetleniem Neffos Y5L wychodzi obronną ręką.

Neffos Y5L - low light photo(Oryginalne fotki: Neffos, P9 Lite)

Skojarzona z głównym aparatem dioda doświetlająca zapewnia stosunkowo równomierne oświetlenie w kącie bryłowym odpowiadającym polu widzenia obiektywu. Dzięki temu może być pomocna przy sporządzaniu awaryjnych kopii dokumentów.

Neffos Y5L - LED

Niestety jej światłość jest dość nikła i w wypadku obiektów położonych dalej niż 2-3 metry dioda staje się prawie bezużyteczna.

Tryb HDR staje się pomału standardem w smartfonach. Neffos Y5L wychodzi naprzeciw nowym wymaganiom, ale zachowuje się przy tym dość kapryśnie. Często zdarza mu się gubić jeden z elementów składowych zdjęcia o poszerzonej skali dynamiki. Na poniższych miniaturach widać kolejno: poprawne zdjęcie HDR, zdjęcie nieudane oraz porównawcze, wykonane przez Huawei P9 Lite.

Neffos Y5L - HDRNeffos Y5L w zdjęciach HDR stara się uchwycić zdecydowanie większy zakres dynamiki niż P9 Lite. Dzięki temu ujawnia więcej szczegółów w światłach i cieniach. Siłą rzeczy jednak produkowane przezeń fotki stają się w ten sposób nieco mniej „naturalne”.

Oprogramowanie aparatu Neffosa potrafi również stawać dęba pod innym względem. Od czasu do czasu lubi zawodzić automatyka balansu bieli. Przykład tego zjawiska mamy już wyżej, gdzie biała kartka papieru zyskała wyraźny niebieski odcień. Światło błyskowe może pozostawiać zbyt mało czasu na podjęcie właściwej decyzji, ale w normalnych warunkach podobne wypadki również mają miejsce. Poniższe trzy zdjęcia zostały wykonane w kilkusekundowych odstępach:

Neffos Y5L - white balance

W czasach w których w roli przednich kamerek nierzadko występują przetworniki stosowane jeszcze nie tak dawno jako główne aparaty we flagowcach, skromne 2 Mpx Neffosa mogą wydać się rozczarowujące. Na szczęście są to rzetelne dwa megapiksele, w niczym nie przypominające koszmarnej jakości matryc wciąż obecnych w niektórych tanich urządzeniach. Poniższe zdjęcia wymagają krótkiego komentarza. Wietrzna pogoda i spore zachmurzenie spowodowały że po kilkunastu sekundach na niektóre obiekty uchwycone przez P9 Lite padł cień chmury.

Neffos Y5L - front camera

Wydajność Snapdragona 210 jest chyba nieco zbyt mała by umożliwić płynne rejestrowanie filmów Full HD. Jednak Neffos Y5L całkiem zgrabnie kręci klipy 720p. Za drobny mankament można uznać lekko widoczne, zbyt nerwowe korygowanie ostrości w reakcji na pojawienie się obiektów w bliższym planie.

 

Proponuję również porównać jak tę samą scenę zarejestrował Huawei P9 Lite. Przy okazji można zaobserwować pewną niepokojącą właściwość ścieżki dźwiękowej zapisywanej przez Neffosa – obecna jest ona w filmie powyżej. Klip porównawczy korzysta natomiast z dźwięku z P9 Lite. Pracy samych mikrofonów w Y5L nie można nic zarzucić – sprawują się lepiej niż te w sporo droższym konkurencie. Natomiast wyraźnie słyszalne są artefakty charakterystyczne dla nadmiernej kompresji stratnej. To dość zagadkowe, ponieważ przy przepływności AAC 96 kb/s powinny one być praktycznie niezauważalne.

 

Prosta aplikacja aparatu jest w zasadzie kopią tej występującej we wcześniejszych smartfonach TP-Linka. W punkcie wyjścia pozwala na wybór trybu fotografowania oraz na kontrolowanie lampy błyskowej i zestawu filtrów (zmieniającego się w zależności od kontekstu). W trybie automatycznym Neffos Y5L sam próbuje ustalić czy np. fotografujemy jedzenie, czy wskazane jest uaktywnienie HDR, itd. Robi to jednak dość chaotycznie i nieporadnie – lepiej więc zdać się na ręczną kontrolę.

Z lewej strony ekranu można wysunąć menu dodatkowych ustawień. Jest raczej skromne, a jego zawartość zmienia się w zależności od używanego aparatu (tył-przód) i trybu rejestracji (zdjęcie-film). Menu jest przeźroczyste i widoczne „pod spodem” przyszłe zdjęcia potrafią skutecznie zamaskować przyciski wyboru dostępne w ustawieniach.

Główny aparat oferuje 3 rozdzielczości zdjęć: 5 i 3 Mpx (4:3) oraz 2 Mpx (16:9). Podobnie jest z przednim – odpowiednio 2, 1,3 oraz 1 Mpx. Rozdzielczości filmów są dla obu kamer identyczne: 1280 x 720, 640 x 480 i 320 x 240. Obowiązuje jedna prędkość – 30 kl/s.

Komunikacja

Osoby przyzwyczajone do przenoszenia danych pomiędzy smartfonem a komputerem za pośrednictwem kabla mogą być rozczarowane. Neffos Y5L ma port micro USB który pracuje wyłącznie w trybie MTP. Z zasady nie jest to jakiś poważny mankament, ale akurat testowany egzemplarz na tym polu całkowicie zawiódł. Na kilku komputerach z systemem Windows w różnych wersjach (XP, 7, 10) telefon był poprawnie rozpoznawany. Niestety, nie zechciał im ujawnić żadnych zasobów swej pamięci.

Moduły komunikacji bezprzewodowej zintegrowane w czipach produkowanych przez Qualcomma z reguły nie sprawiają kłopotów. Neffos Y5L nie jest tu wyjątkiem. Nie widzę potrzeby by szczególnie rozwodzić się nad działaniem WiFi b/g/n i Bluetooth 4.1. W obu wypadkach mamy do czynienia ze stabilnymi połączeniami o typowych transferach i zasięgu.

Szybko i precyzyjnie działa odbiornik GPS, obsługujący również satelity GLONASS. Na poniższym filmie można prześledzić jego zachowanie we wnętrzu stojącego samochodu. Sprawuje się bez zastrzeżeń, tym niemniej widać że ustępuje czułością użytemu do porównania P9 Lite.

 

Niższa czułość, wynikająca zapewne z nieco niefortunnego umiejscowienia anteny, może w krytycznych warunkach doprowadzić do upośledzenia zdolności lokalizacyjnych. Ulewny deszcz lub osłonę gęstego lasu od biedy da się zasymulować umieszczając smartfon w pobliżu okna. W takiej sytuacji Neffos Y5L radzi sobie z dużym trudem. Poniższy film jest dwukrotnie przyśpieszony dla zaoszczędzenia czasu:

 

Dwie karty micro SIM współpracują ze sobą w trybie pasywnym, tzn. po nawiązaniu połączenia głosowego druga karta wylogowuje się z sieci. Do transmisji danych komórkowych można wyznaczyć tylko jedną z kart. Oznacza to jednocześnie przymusowe przejście drugiej karty w tryb 2G.

Jakość połączeń głosowych subiektywnie oceniam jako co najmniej zadowalającą. Dotyczy to zarówno użytkownika Neffosa, jak i jego rozmówcy. Skuteczność wbudowanego głośniczka jest wystarczająca do prowadzenia rozmów nawet w bardzo hałaśliwym otoczeniu. Nie da się tego samego powiedzieć o skuteczności głośnika multimedialnego. Jest nieco za cichy by dostatecznie donośnie „przebić się” w ekstremalnych warunkach. Do tego jakość wydobywającego się zeń dźwięku jest mierna. Dla mnie jest to jeden z najgorszych przetworników jakie dotąd spotkałem. Subiektywne wrażenia potwierdza również zmierzona charakterystyka.

Neffos Y5L - speakerTrudno spodziewać się cudów po miniaturowym siłą rzeczy głośniczku, ale w lepiej dopracowanych rozwiązaniach charakterystyka w zakresie niższych częstotliwości zaczyna się wznosić już w okolicach 200 Hz. W Smartfonie TP-Linka odbywa się to grubo ponad oktawę wyżej. Na obudowie, po obu stronach maskownicy głośnika, znajdują się dwie drobne wypustki. Dzięki nim odłożony na płaską powierzchnię Neffos Y5L dostarcza nieznacznie tylko stłumionego dźwięku. Zasadniczo zmienia się jednak jego charakterystyka. Dominująca „góra” ulega silnemu osłabieniu, przewagę zaś uzyskuje szeroki formant w okolicach 1500 Hz.

Era analogowego radia pomału się kończy. Neffos Y5L został wyposażony w odbiornik FM, ale twórcy obsługującej go aplikacji wyraźnie wpasowali się w schyłkową tendencję. Program jest wybitnie ascetyczny. Zarządzanie wybieraniem stacji skrajnie uproszczono, do tego niemożliwe jest rejestrowanie audycji.

Wydajność

Snapdragon 210 z pewnością nie jest marzeniem żadnego mobilnego geeka. Jednak przewaga nad nim popularnych i tanich rozwiązań 64-bitowych (Snapdragon 410, Mediatek MT6735) nie jest przesadnie wielka. A „przestarzałe” Cortexy-A7 dają pewną wymierną korzyść, do czego wrócę za chwilę. Na razie spójrzmy na wyniki popularnych benchmarków:

Smartfony potrafią od czasu do czasu kuleć w sekcji WEB Basemarka. Tak właśnie postąpił bohater niniejszej recenzji, znacznie zaniżając ogólny wynik. Zamiast niego lepiej więc w razie czego porównywać rezultaty cząstkowe.

Testowaliśmy ostatnio wiele niedrogich urządzeń. Wiko Jerry, Wiko Pulp 4G, Bluboo Maya, Bluboo Picasso czy Xenium V377 cechują się podobną lub nieznacznie większą wydajnością. Na tym polu Neffos Y5L z pewnością nie ma się czego wstydzić, a w końcu jest od konkurentów wyraźnie tańszy.

Jeszcze całkiem niedawno 1 GB pamięci RAM w smartfonie wydawał się rozmiarem komfortowym. Obecnie traktuje się go jako niezbędne minimum i nie wynika to wyłącznie z kaprysów spowodowanych rosnącym apetytem użytkowników. Zasadnicze powody wzrastającego zapotrzebowania na pamięć operacyjną są dwa. Po pierwsze sukcesywnie zwiększają się wymagania aplikacji i składników systemu wraz z ich rozwojem. Po drugie nowe smartfony z reguły wyposażane są w procesory 64-bitowe. A kod ARMv8 jest dużo bardziej rozwlekły niż ARMv7. Żeby nie być gołosłownym podam kilka przykładów procesów (głównie usług) rezydujących w RAM. Usługi (services) są szczególnie przydatnym materiałem poglądowym, bo składają się głównie z kodu, przy minimalnym udziale danych.

Neffos Y5L - servicesPrzedstawione dane należy traktować orientacyjnie. Ich źródłem w prawej kolumnie jest Huawei P9 Lite. Jego system zdecydowanie hojniej obsługuje żądania zgłaszane przez procesy mając do dyspozycji większy zapas pamięci (2 GB). Ponadto na rozmiar kodu i wielkość żądań przydziału pamięci niejednokrotnie ma wpływ konfiguracja sprzętowa konkretnego smartfona.

Cała powyższa przydługa dygresja jest pochwałą koncepcji używania procesorów 32-bitowych w smartfonach z małą ilością RAM. Korzyści z tego odnosi nie tylko Neffos Y5L ale i każde podobnie zbudowane urządzenie. Trik ten oczywiście nie ma wpływu na wydajność, ale znacznie zwiększa płynność działania smartfona. Po prostu dużo rzadziej dochodzi do usuwania procesów z pamięci i ich ponownego ładowania.

Oprogramowanie

Neffos C5 i C5 Max startowały z Lollipopem na pokładzie. To co jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się lekką fanaberią, czyli brak szuflady z aplikacjami, stało się w międzyczasie normą. Marshmallow nie pozbył się całkowicie tego elementu interfejsu, ale domyślnie go ukrywa. Android 6.0.1 w wydaniu TP-Linka niewiele odbiega od wizji systemu propagowanej przez Google. Jest tylko uzupełniony o parę drobiazgów oraz kilka niewielkich i nieinwazyjnych aplikacji: Menedżer plików, Dyktafon, Kalkulator, Latarka, Pogoda.

Wydaje się że trochę poprawek przydałoby się w niższych warstwach systemu Neffosa. Wspomniałem już wcześniej o dość dziwnym zarządzaniu częstotliwością taktowania procesora, skutkującym nadmiernym zużyciem energii w stanie czuwania. Wypadałoby również przyjrzeć się kłopotom z przesyłaniem danych za pośrednictwem kabla USB. Chyba że założymy iż miałem wyjątkowego pecha (dziewiczy, zapieczętowany Neffos Y5L!) lub że po kolei w trzech komputerach ujawniły się błędy systemowe. Nie zaszkodziłoby także rozszerzenie bazy kodeków (WMV, DivX, H263, MPEG-1, MPEG-2, Real Video). Programowe dekodowanie strumieni wideo mocno obciąża Snapdragona 210, szczególnie przy wyższych rozdzielczościach.

Nie redagowałbym tej listy skarg i zażaleń gdybym sądził że TP-Link wyznaje zasadę „wyprodukować, sprzedać, zapomnieć”. Istnieją jednak przesłanki uzasadniające podejrzenie że podejście firmy jest zgoła inne.

Marshmallow wprowadził możliwość traktowania kart micro SD jak pamięci wbudowanej. Mam wrażenie że producenci smartfonów rzadko wykorzystują tę nowinkę. W każdym razie Neffos Y5L jest pierwszym spotkanym przeze mnie urządzeniem pozwalającym łatwo ominąć problem niewystarczających zasobów pamięci masowej. Choć nie jest wycelowany w tzw. power userów, nietrudno sobie wyobrazić sytuację że i przeciętny zjadacz chleba zdoła zapełnić dostępne 4,7 GB pamięci flash.

O sposób wykorzystania zewnętrznego nośnika system pyta po pierwszym wykryciu jego obecności. Decyzję można jednak podjąć później, korzystając z ustawień systemowych.

Karta micro SD sformatowana jako pamięć wewnętrzna nadal widoczna jest jako odrębna partycja. Zasadnicza różnica polega jednak na tym że można instalować na niej aplikacje, bez żadnych wymyślnych sztuczek dostępnych tylko dla wąskiego grona wtajemniczonych. Oczywiście nadal bez przeszkód da się na niej gromadzić jakiekolwiek inne dane.

Jest tylko jeden drobny szkopuł. W takiej konfiguracji karta korzysta z egzotycznego dla użytkowników Windows i OSX systemu plików. Najprawdopodobniej jest to ext4. Bez zainstalowania na desktopie lub laptopie specyficznych sterowników skopiowanie np. zdjęć z telefonu przy użyciu czytnika kart będzie niewykonalne. A przypomnę że wadliwa implementacja trybu MTP wyklucza również użycie kabla USB. Pozostają jedynie techniki transferu bezprzewodowego.

Neffos Y5L – podsumowanie

Najskromniej wyposażony smartfon TP-Linka nie ma zbyt wielu wad. Jego najpoważniejszą słabością wydaje się być wyświetlacz. Nieco uciążliwy może również okazać się brak LTE oraz cichy i skrzeczący głośnik multimedialny. Trudno przewidzieć jak długo 1 GB RAM pozostanie ilością pamięci wystarczającą do płynnego działania w podstawowych zastosowaniach. Na razie pod tym względem jest zaskakująco dobrze.

Neffos Y5L kosztuje obecnie ok. 300 zł, a niewykluczone że w przyszłości jeszcze odrobinę stanieje. Przy tej cenie jego możliwości fotograficzne ośmielę nazwać się znakomitymi.

Neffos Y5L jest godny polecenia nie tylko osobom mało wymagającym i nieskorym do rozrzutności. Powinni zainteresować się nim również posiadacze „dziurawych rąk”. Czyż bowiem nie prościej udać się do sklepu i nabyć nowy telefon, zamiast uganiać się po serwisach ze stłuczonym ekranem? Da się w ten sposób nawet zaoszczędzić parę groszy, biorąc pod uwagę koszt wymiany wyświetlacza w niektórych modelach smartfonów 😉

 

Nasza ocena

wzornictwo/wykonanie7
wyświetlacz4.5
bateria7
aparat8
oprogramowanie7
jakość/cena8
Jeśli użytkownik zechce pogodzić się z dość miernym wyświetlaczem, to jak na swą cenę Neffos Y5L powinien pozytywnie go zaskoczyć. W szczególności wypada tu wyróżnić aparat.
6.9
  • EvelynB

    W jaki sposób zmienić w aparacie, by zapisywał zdjęcia na karcie SD? Nie ma nic w ustawieniach.

    • Marek Błaszczyk

      Niestety aplikacja aparatu jest uboga również pod tym względem. Widzę dwa wyjścia: albo co jakiś czas ręcznie przenosić fotki na kartę za pomocą menedżera plików, albo zainstalować alternatywną aplikację.

      • EvelynB

        Dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam!