Brak gniazda mini jack nie wyklucza analogowego audio

0
Lekarstwo na brak gniazda mini jack

Kiedy Lenovo wyrugowało tradycyjne gniazdo słuchawkowe z przedstawicieli linii Moto Z, nikt się tym specjalnie nie przejął. Kiedy ten ruch powtórzyło Apple, rozpętała się całkiem spora afera. Z wielu względów narzekania na brak gniazda mini jack w smartfonach są uzasadnione. Pisałem o tym niedawno, wyrażając jednocześnie obawę że Apple, często wyznaczające nowe trendy, rychło znajdzie licznych naśladowców.

Naturalnie nic nie stoi na przeszkodzie by producenci pozostali przy złączu o kilkudziesięcioletniej tradycji. No, prawie nic, bowiem pokusa zaoszczędzenia kawałka przestrzeni w wypchanych po brzegi wnętrzach smartfonów jest silna. Wyjściem z sytuacji mogłoby być wprowadzenie nowego złącza, zdecydowanie mniejszego od mini jacka. Zwolennicy zaawansowanych przetworników cyfrowo-analogowych (DAC) z pewnością przełknęliby gorzką pigułkę w postaci przejściówek. Czy jednak branża skora jest do ustanowienia nowego standardu? Szczerze wątpię, a byłby on niezbędny dla zapewnienia uniwersalności wszelkich akcesoriów oraz słuchawek konstruowanych z myślą o smartfonach.

Innym rozwiązaniem mogłoby stać się wykorzystanie do przesyłania sygnału analogowego już istniejących złącz. Jedynymi sensownymi kandydatami wydają się gniazda micro USB lub upowszechniające się USB-C. Taką sugestię wyraził zresztą w komentarzu do wcześniejszego artykułu Artur Załęski. Sęk w tym że są to interfejsy cyfrowe. Należałoby więc rozszerzyć dotychczasowe standardy, upchać do miniaturowych złącz dodatkowe styki i do tego zapewnić ich kompatybilność w obie strony. Mało realne? Zdecydowanie. Jest jednak pewna furtka pozwalająca ominąć brak gniazda mini jack i dostarczać mimo to sygnał audio użytkownikowi.

Furtka znajduje się w specyfikacji USB-C. Otóż twórcy standardu postanowili zwiększyć jego elastyczność i dorzucili do złącza dwa nadmiarowe styki o niesprecyzowanym przeznaczeniu. Na poniższym obrazku oznaczone są one kolorem pomarańczowym i akronimem SBU.

brak gniazda mini jack - USB C pinout

W założeniu mają one obsługiwać nietypową komunikację cyfrową. W standardzie USB-C przewidziano nawet specjalną klasę protokołów uzgadniających parametry takiej transmisji. W praktyce oznacza to że w wykorzystaniu styków SBU nie ma w zasadzie żadnych ograniczeń. Mogą więc równie dobrze służyć do przesyłania analogowych sygnałów audio.

Wypadałoby jednak z góry ograniczyć wolną amerykankę producentów. Dobrze byłoby by wszyscy stosowali SBU w ujednolicony sposób. Ponadto nie można wykluczyć że ktoś kiedyś stworzy akcesorium dla smartfonów korzystające z SBU na cyfrową modłę. Gniazdo w telefonie powinno umieć znaleźć się i w takiej sytuacji. I tu na scenę wkracza USB-IF, organizacja zajmująca się na co dzień standaryzacją sposobów korzystania z USB. Opublikowana kilka dni temu specyfikacja Audio Class 3.0 zawiera obszerny zestaw rozwiązań i zaleceń pozwalających na zachowanie zgodności pomiędzy różnymi urządzeniami i bezkonfliktową koegzystencję modułów używających wspólnych styków SBU na różne sposoby.

Brak gniazda mini jack w smartfonie nie musi więc oznaczać końca analogowego audio w smartfonach. Przesiadka na USB-C nie będzie oczywiście całkowicie bezkonfliktowa. Trzeba się będzie oswoić, przynajmniej przez jakiś czas, z przejściówkami. Odpadnie też możliwość jednoczesnego korzystania ze słuchawek i ładowania urządzenia. Na rozwiązanie czeka jeszcze jeden problem. Styki SBU zapewniają tylko dwa niezależne tory audio. Co z zestawami głośnomówiącymi lub słuchawkami z wbudowanym mikrofonem? Wyjścia są dwa: albo zrezygnujemy ze stereofonii, albo będziemy przesyłać sygnał z mikrofonu cyfrowo. Podejrzewam że upowszechnić się mogą oba sposoby, w zależności od konkretnego zastosowania.

Źródło: usb.org