LuDela. Kto sprytniejszy – świeczka czy jej producent?

0
LuDela

Pomału zaczynamy wchodzić w epokę w której dla wielu otaczających nas urządzeń możemy znaleźć ich „inteligentne” zamienniki. Zegarki, lodówki, kuchenki mikrofalowe, wagi, żarówki, zabawki mogą wdzięczyć się do nas kolorowymi dotykowymi ekranami. Poddawać się zdalnej kontroli sprawowanej za pośrednictwem smartfonów i stosownych aplikacji. Zdejmować z nas część uciążliwych obowiązków, reagować na bodźce zewnętrzne, a w razie problemów wysyłać powiadomienia. Trudno zaliczyć najzwyklejszą świeczkę do kategorii urządzeń, ale jak się okazuje i ją można uczynić „mądrzejszą”. Oto LuDela – świeczka XXI wieku.

Z zewnątrz wygląda jak typowy dekoracyjny ogarek, jeśli pominąć nieco nachalne logo. To jednak tylko skorupa skrywająca dość skomplikowane (w porównaniu z woskowym walcem)  mechaniczno-elektroniczne ustrojstwo.

LuDela

LuDela w istocie zasługuje na przydomek „smart”. Ma kilka zabezpieczeń przeciwpożarowych – między innymi gaśnie po przewróceniu i podobnie reaguje na pojawienie się przedmiotów w pobliżu. Z drugiej strony dba o stabilność płomienia. Specjalnie opracowany skład wosku minimalizuje ryzyko poparzeń. Gdy kończy się wymienny wkład lub dogorywa bateria, świeczka wysyła powiadomienie do smartfona. Nota bene niejedno inteligentne urządzenie może pozazdrościć LuDeli czasu pracy na jednym ładowaniu. Według zapewnień producenta baterię wystarczy dokarmiać raz na pół roku.

Świeczkę można zapalić wyłącznie za pośrednictwem aplikacji. Zwykłe zapałki są bezużyteczne, a jak podejrzewam na smart-zapałki chyba trzeba jeszcze trochę poczekać. W ten sam sposób gasimy LuDelę. Aplikacja pozwala ponadto na zaprogramowanie czasu świecenia i kontrolowanie wysokości płomienia. Nieobca jej jest także możliwość sterowania całymi grupami świeczek. Z myślą o dzieciach wprowadzono  ochronę hasłem.

LuDela wygląda na całkiem sprytne urządzenie, ale to samo chyba można powiedzieć o jej producencie. Marketing i minimalizowanie ryzyka w jego wykonaniu zasługują na uznanie. Zacznijmy od zgrabnie skonstruowanej i miłej dla oka strony produktu. Dowiadujemy się z niej że świeczka nie jest specjalnie tania ($149), ale dla pierwszych nabywców przygotowano specjalną promocję. Od zaraz można wpłacić jedyne $99… i poczekać do początków przyszłego roku na dostawę. Przypomina to nieco filozofię crowdfundingu: wyskakujcie z kasy, a do poważnej roboty zabierzemy się dopiero jak zbierzemy jej odpowiednio dużo. Przy okazji przedsprzedaż to darmowe badanie rynku, pozwalające zoptymalizować zamówienia u poddostawców. Nie brakuje też programów lojalnościowych. Wymienne woskowe wkłady ($8 za sztukę) można nabywać taniej o 33% dzięki stałej subskrypcji. Da się również zaoszczędzić polecając produkt znajomym. Do marketingu zaprzęgnięto oczywiście media społecznościowe. Aktywność na Facebooku i Twitterze może budzić podziw, a Pinterest zapewne wkrótce również się rozkręci.

LuDela w pierwszej chwili wydaje się dość kuriozalnym pomysłem. Ale wiele osób ma słabość do gadżetów (niezbyt przydatnych, ale urokliwych, jak w tym przypadku) i pociąga je smak nowości (choćby absurdalnych). Nie bez znaczenia jest też naturalna skłonność do bycia wyjątkowym i chęć wyróżnienia się. W tym świetle ryzyko finansowe przedsięwzięcia wydaje się minimalne. Umówmy się: koszty zbudowania prototypu i produkcji inteligentnych świeczek powinny zbilansować się po sprzedaniu kilku tysięcy, a być może nawet kilkuset egzemplarzy.