Huawei P9 Plus – recenzja

2

Trudno nie zauważyć, że Huawei w tym roku nieco zamieszał na rynku smartfonów. Nie tylko w półce średniej modelami Honor 7 Lite i P9 Lite, ale także we flagowcach – P9 i P9 Plus. Mi przyszło testować wersję tę drugą – większą. Już w pierwszych chwilach korzystania zauważyłem, że to pierwszorzędny konkurent testowanego przeze mnie Samsunga Galaxy S7 w wersji Edge. Jak się Huawei sprawdził w testach? Zapraszam do lektury!

Zawartość opakowania i specyfikacja

Pudełko jest dosyć małych rozmiarów, a zostało wykonane z grubego, dobrego kartonu. Jest także całe kremowe i nie posiada podobizny urządzenia. Jest na nim tylko nazwa urządzenia i logo Leica. Zawartość zestawu jest dość standardowa, choć zawiera jeden dodatek, który pasowałby do tanich chińczyków. Znajdziemy tutaj ładowarkę, kabel USB, słuchawki i jakieś papierki. Brakuje mi przejściówki z USB typu C na microUSB. Wracając do słuchawek, bowiem te nie należą do najgorszych. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że są lepsze niż te w Galaxy S7 Edge. Jednak i tak nie zaskakują. Mogłyby być przynajmniej dokanałowe. Do codziennego użytku się sprawdzą (zwłaszcza do rozmów), ale dla melomanów polecam zakupić inny, lepszy zestaw słuchawkowy. O jaki dodatek mi chodziło? Oczywiście folia na ekran, która faktycznie jest w zestawie. Ale dlaczego jej nie założyłem? Nie przykrywa ona ekranu od krawędzi do krawędzi przez co komfort użytkowania byłby niższy, a sam wygląd urządzenia stałby się szpetny. Ale warto przyznać plusika za sam fakt obecności tego dodatku.

p9tabelka2

Huawei P9 Plus pracuje na ośmiordzeniowej jednostce Hisilicion Kirin 955 z maksymalnym taktowaniem 2,50 GHz wraz z układem graficznym Mali-t880. Do dyspozycji dostajemy 4 GB RAM i 64 GB ROM. Przekątna ekranu wynosi 5,5 cala, a jego rozdzielczość to FullHD. Całość zasila bateria o pojemności 3400 mAh wykonana w technologii Li-lon.

Jakość wykonania i design

Urządzenie zostało wykonane praktycznie w całości z metalu. Na tyle znajdziemy szczotkowane, śliskie aluminium, które szybko się przetłuszcza, a nawet rysuje (drobne ryski są widoczne pod światło). Z tyłu jeszcze znajduje się pasek szkła, który przykrywa dwa aparaty i diody doświetlające. to szkło także się rysuje, a drobne ryski są widoczne. Ze względu na konstrukcje uni-body, boki są wykonane z tego samego materiału co tył (aluminium). Na froncie znajdziemy wielką taflę szkła niewiadomego producenta, które na szczęście się nie rysuje. Całość oceniam pozytywnie. Wszystko jest świetnie spasowane. Telefon, pomimo, że duży to wygodnie się trzyma. Nikt Ci nie zarzuci, że masz tani telefon 😉 (i to prawda, w końcu kosztuje on ponad 3 tysiące). Brakuje mi jednak odporności na wodę, bowiem w konkurencyjnym S7 Edge to udogodnienie znajdziemy. Na froncie znajdziemy kamerkę 8 Mpx, zestaw czujników i głośnik do rozmów (z funkcją stereo). Natomiast na tyle znajduje się czytnik linii papilarnych oraz dwa aparaty z diodami doświetlającymi. Warto tutaj wspomnieć o logo marki Leica. Na górnej krawędzi jest jedynie port irDA, a na dolnej wejście słuchawkowe Jack 3,5 mm (szach-mat Apple), wejście USB typu C i głośnik multimedialny (z funkcją stereo). Na prawej znajduje się włącznik z chropowatą nawierzchnią i czerwoną obwódką oraz regulator głośności, a na lewej tacka na nanoSIM i microSD.

Ekran

Huawei zamontował w P9 Plus matrycę 5,5 cala o rozdzielczości FullHD wykonaną w technologii AMOLED. Daje to 401 ppi. Dzięki takim parametrom mamy idealną ostrość, czcionki nie są poszarpane. Niestety, jest to zbyt mała rozdzielczość do VR. AMOLED daje nam dobrą głębie kolorów, oraz nieskończony kontrast (świetnie to się sprawdza z aparatem monochromatycznym). Czernie są idealne, biele wyjątkowo śnieżnobiałe :), a kąty widzenia świetne. Dodatkowo, producent pozwala na manualne sterowanie temperaturą barwową. Niestety, mam zastrzeżenia co do maksymalnej jasności, bowiem ta czasami była nieco za słaba, by coś przeczytać w pełnym słońcu. Natomiast najniższa jasność jest OK i nie męczy oczu w nocy. Znacie może 3D Touch z iPhone 6S? Tutaj też to jest, choć pod nazwą Press Touch, a reguła korzystania z tego jest taka sama. Fajnie to wygląda na papierze, jednak w rzeczywistości producent nie wykorzystał potencjału. Po pierwsze, możemy z tego korzystać tylko w aplikacjach systemowych (i to nie we wszystkich) i to tylko przy skrótach. Nie spotkałem się, żeby dało się to wykorzystać gdzieś już w apce. Dzięki reagowaniu na siłę nacisku możemy szybko wykonać połączenie, napisać SMS-a lub przeskoczyć do wybranego trybu w aparacie (i tylko tutaj z tego korzystałem, aby wejść w tryb monochromatyczny). Jednak jest to problem systemowy i Huawei może wypuścić aktualizację, w której funkcjonalność Press Touch polepszy się.

Czytnik linii papilarnych

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Oczywiście i w tym flagowcu znajdziemy czytnik linii papilarnych. Umiejscowiony został on na tyle urządzenia, co ma swoje plusy, ale także minusy (chociażby to, że musimy telefon podnieść aby go odblokować). Jego działanie jest świetne. Jest szybki, prawie nigdy się nie myli. Jest także cały czas aktywny, więc wystarczy przyłożyć palec, aby urządzenie wybudzić i odblokować. Ma też on kilka innych funkcji. Jeśli pociągniemy na nim od góry do dołu to wyciągniemy pasek powiadomień (a pociągnięcie z dołu na górę chowa go). W galerii możemy zmieniać zdjęcie także przesunięciami.

Bateria

Ogniwo zasilające Huawei P9 Plus zostało wykonane w technologii Li-lon, a jego pojemność wynosi 3400 mAh. Jest to spora wielkość, ale mniejsza niż w S7 Edge (tam było 3600 mAh). Na szczęście, podczas trwania testów nie zauważyłem dziwnych, nagłych spadków baterii. Przy średnim użytkowaniu (LTE & WiFi) bateria spokojnie wytrzyma cały dzień – od 6. rano do 23. wieczorem. Przy intensywnym użytkowaniu na LTE, czas pracy na ekranie spokojnie może wyjść 4/5 godzin, a na WiFi nawet 7. Na tak dobry wynik pracuje dobra optymalizacja, ale także ciekawe systemy oszczędzania energii. Są trzy podstawowe: Tryb normalny (do pracy, gdzie potrzebujemy dużej mocy obliczeniowej), Tryb Inteligentny (do pracy codziennej) i Tryb super-oszczędzania (zostaniemy ograniczeni tylko do podstawowych funkcji telefonu np. SMS). Następnie mamy możliwość zmniejszenia rozdzielczości (do HD). Straty energii na wygaszonym ekranie są niewielkie, a dzięki ładowarce Turbo naładujemy telefon w nieco ponad godzinę.

Aparat

Aparat(y) w Huawei P9 Plus to jedna z najlepszych propozycji na rynku. Dwa obiektywy 12 MPX f/2.2 sygnowane logiem Leica robią niezłą robotę. Chciałbym zacząć od trybu, w którym robiłem najwięcej zdjęć – monochromatyczny. W nim robimy zdjęcia aparatem monochromatycznym, dzięki czemu ostrość jest na najwyższym poziomie, kontrast jest idealny, a gdy zobaczyłem szczegółowość to aż złapałem się za głowę. Zdjęcia zrobione w tym trybie są świetne. Jak wychodzi w trybie normalnym? Nie jest gorzej. Kolory są dobrze odwzorowane (ale nie podkręcone), szczegółowość stoi na wysokim poziomie, a laserowy focus jest bardzo szybki. Mamy też wiele innych trybów np. HDR, Panorama, upiększanie, malowanie światłem, tryb poklatkowy czy zwolnione tempo. Na pokładzie znalazł się także tryb nocny, ale robienie zdjęcia za jego pomocą może trwać nawet 30 sekund – potrzebny jest do tego statyw. Obecność dwóch obiektywów daje możliwość robienia zdjęć z niską przysłoną, czyli w postprodukcji wybieramy punkt ostrości. Na froncie znajdziemy aparat do selfie o rozdzielczości 8 MPX i przysłonie f/1.9. Zdjęcia są bardzo dobre, nawet w nocy (dzięki podświetleniu za pomocą ekranu). Możliwości video troszeczkę rozczarowują. Najwyższą jakością jest FullHD 60 fps. Nie ma ani 2K, ani tym bardziej 4K. Filmy już nie są na tak wysokim poziomie jak zdjęcia, jednak nadal są bardzo dobre. Krótko mówiąc: możliwości fotograficzne P9 Plus to jedne z najlepszych na rynku (o ile nie najlepsze). Link do zdjęć tutaj. Aplikacja aparatu jest bardzo wygodna. Posiada wiele trybów (w tym manualny), które wypisałem wcześniej, a migawka jest bardzo szybka. Design jest bardzo przejrzysty i przyjazny użytkownikowi.

Oprogramowanie i multimedia

Huawei P9 Plus pracuje na systemie Android 6.0.1. z nakładką EMUI 4.1. Nakładka ta zmienia niemalże wszystko. Po pierwsze, interfejs został spłaszczony – nie znajdziemy tutaj appdrawera. Po drugie, pasek powiadomień i pasek szybkich ustawień zostały rozdzielone ( tak jak to było w Android Kit Kat). Po trzecie, producent dorzuca masę aplikacji na start, ale niekoniecznie jest to minus. Między innymi znajdziemy: autorski eksplorator plików, kompas, ładną pogodynkę, latarkę, lustro, rejestrator dźwięku i notatnik. Na pokładzie jest także możliwość zmiany motywów, czy aplikacja do monitorowania naszej aktywności. Ciekawym elementem jest menadżer telefonu. Z jego poziomu możemy „optymalizować system”. To oznacza oczywiście: pozbywanie się plików-śmieci, wyłączanie zbędnych procesów, czy zarządzać baterią, co opisałem w akapicie o baterii. W ustawieniach możemy zmienić wartość DPI (wielkość elementów), uruchomić tryb prosty, zaplanować automatyczne włączanie/wyłączanie telefonu, czy uruchomić „Przycisk wiszący”. Nie zabrakło także Obsługi jedną ręką. Dłuższe przyciśnięcie przycisku „taskmanager” uruchamia multi-window, jednak mało aplikacji obsługuje ten tryb. Na pokładzie jest masa dodatków i usprawnień od producenta, a zapoznanie się z nimi i ich przyswojenie zabiera trochę czasu, ale warto to zrobić, bowiem dzięki temu możemy usprawnić pracę z telefonem. Huawei posiada swój odtwarzacz muzyki, który jest całkiem wygodny i ładny. Jakość dźwięku na słuchawkach stoi na wysokim poziomie, gra tak, jak na najwyższą półkę przystało. Niestety, urządzenie nie posiada equalizera. Jest jedynie Słuchawkowy tryb DTS, który trochę pomaga, ale dla mnie to za mało. Urządzenie posiada głośniki stereo, które są cudowne. Są to jedne z najlepszych głośników tego typu na rynku. Znajdziemy tutaj także rozbudowany odtwarzacz filmów, który obsługuje napisy, gesty, czy oglądanie w oknie pop-up, ale niestety, nie potrafił uruchomić filmu .mkv.

Wydajność i praca systemu

P9 Plus pracuje na autorskim procesorze Kirin 955 – ośmiordzeniowa jednostka z maksymalnym taktowaniem 2,5 GHz wraz z układem graficznym Mali-T880. Niestety, układ ten ustępuje nieco konkurencyjnym układom od Qualcomm czy Samsung Exynos. Jednak nie przekłada się to na pracę w życiu codziennym. Telefon jest ultraszybki, wszystko robi najszybciej jak się da. Nigdy nie zwalnia. Jak w grach? Odpalenie Tekken 5 na emulatorze PSP w rozdzielczości FullHD nie było żadnym problemem (spokojnie miałem 60 fps), a to o czymś świadczy. Telefon się nie nagrzewa, jedynie na LTE się robi ciepły, ale nie gorący.

Komunikacja

Łączność w P9 Plus to oczywiście wszystko co najlepsze. Znajdziemy tutaj LTE (DL 300 mb/s UP 50 mb/s), Bluetooth 4.2 LE, USB OTG, NFC, a także podczerwień do sterowania urządzeniami. Nie miałem żadnych problemów z GPS,  ani z usłyszeniem rozmówcy, a on nie miał z usłyszeniem mnie, nawet często dostawałem takie uwagi, że bardzo dobrze brzmię gdy rozmawiam przez P9 Plus. Nie miałem również żadnych problemów z zasięgiem telefonicznym, jak i WiFi.

Podsumowanie

Tutaj powiem coś osobistego. Huawei P9 Plus to najlepszy telefon jaki miałem przyjemność testować. Dawno nie korzystałem z tak przyjaznego użytkownikowi urządzenia. Wszystko tutaj działa świetnie, w żadnym segmencie telefon nie zawodzi. Chciałbym teraz napisać co jest tutaj wisienką na torcie, ale nie jestem w stanie, bo musiałbym wypisać…wszystko. P9 Plus towarzyszył mi w wielu ważnych dniach, czy to był ślub (nie mój :P), czy towarzyskie spotkanie – nigdy mnie nie zawiódł, a zdjęcia jakie wykonałem pozostaną świetną pamiątką. Czy go polecam? Oczywiście.

Nasza ocena

Jakość wykonania i design8.5
Ekran9.5
Bateria9
Aparat9.6
Oprogramowanie, multimedia i wydajność9
Jakość/cena8.5
Tutaj powiem coś osobistego. Huawei P9 Plus to najlepszy telefon jaki miałem przyjemność testować. Dawno nie korzystałem z tak przyjaznego użytkownikowi urządzenia. Wszystko tutaj działa świetnie, w żadnym segmencie telefon nie zawodzi. Chciałbym teraz napisać co jest tutaj wisienką na torcie, ale nie jestem w stanie, bo musiałbym wypisać...wszystko. P9 Plus towarzyszył mi w wielu ważnych dniach, czy to był ślub (nie mój :P), czy towarzyskie spotkanie - zawsze mi towarzyszył, a zdjęcia jakie wykonałem pozostaną świetną pamiątką. Czy go polecam? Oczywiście.
9
Ocena czytelników: (5 Oceny)
7.6