5 lat z mobilną technologią

0

Cytując fragment tekstu popularnego utworu grupy Perfect „miałem dziesięć lat, gdy…” w moje ręce wpadła pierwsza komórka. Z rozpędu chciałem napisać smartfon. Ale nie. To była komórka. Cegła z wyświetlaczem mono, fizyczną klawiaturą, antenką, brakiem gier i stockowymi dzwonkami. Pamiętam to jak dziś mimo, że to wydarzenie miało miejsce ponad 15 lat temu –pierwsza osoba chodząca dumnie z komórką w kieszeni i szpan w klasie. Oczywiście jako mój największy skarb, nikomu nie pozwalałem jej dotknąć. To nic, że z niej praktycznie w ogóle nie korzystałem, bo SMSy były za 2zł, a minuta połączenia też coś koło tego i to bez naliczania sekundowego. Czasy pierwszych popularnych pre-paidowych ofert IDEI. Samą IDEĘ wciąż wspominam z sentymentem i żal mi tworu jakim się stała. W każdym razie tak narodziła się moja miłość do tych małych, przenośnych i niekoniecznie wtedy jeszcze multimedialnych urządzeń.

Przez myśl mi nie przeszło nawet wtedy, w którą stronę może to wszystko ewoluować i jak bardzo rozwinąć. Mając w ręce Siemensa C35i i pilnując go jak Frodo pierścienia nie spodziewałem się, że pod plastikową obudowę tak małej pierdoły można upchnąć tyle możliwości. I pozbyć się tej haczącej o wszystko i wiercącej dziurę w kieszeni spodni antenki. Na szczęście nie trwało to długo, żeby się przekonać co życie ma przygotowane w zanadrzu. Przez moje dłonie zaczęły coraz częściej i szybciej przewijać się kolejne komórki i w pewnym momencie nie posiadałem żadnej dłużej jak parę miesięcy. Większość mojego kieszonkowego przeznaczana była na dopłaty do telefonów, które nałogowo wymieniałem. Każdy interesujący mnie model musiał trafić prędzej czy później do mojej kolekcji. Szczególnie pozytywnie kojarzą mi się poniższe modele, którym pozwoliłem sobie poświęcić trochę uwagi. Po głowie mi chodzi coraz częściej, aby stworzyć sobie mała kolekcję i wszystkie je ponownie kupić, ale w obliczu mojej drugiej, zegarkowej fobii (mam ich około 50), mogłoby to już być ponad siły i cierpliwość mojej drugiej połówki 🙂

  • Siemens C35i – mój pierwszy telefon i chyba jedyny, który faktycznie nie oferował praktycznie nic oprócz dzwonienia i pisania wiadomości. Mam go do dzisiaj na dnie szuflady z całym originalnym zestawem i wciąż działa.
  • Nokia 3310, 5510 – legendarne i niezniszczalne Nokie z nieśmiertelnym Snake’iem na pokładzie, dzięki którym Nokia wspięłą się na piedestał komórkowej hierarchii producentów. Pierwsza reklamowana przez Adama Małysza, druga dziką wariacją na temat 3310 z pełną klawiaturą QWERTY.
  • Nokia 3510i, 6610 – 3510i to mój pierwszy telefon z kolorowym ekranem, 6610i jest pierwszym z aparatem fotograficznym reklamowany przez Otylię Jędrzejczak o zawrotnej rozdzielczości 0.3 MPx.
  • Motorola V3 i L6 – równie kultowe jak stara, poczciwa Nokia 3310, ale mimo świetnego designu strasznie toporne w obsłudze i skomplikowane w ustawieniach. O ile V3 kocham do dziś za swój niepowtarzalny wygląd, to L6 traktuję jako nieporozumienie.
  • Sony Ericsson K750i, W810i, K800i – klasa sama w sobie i obiekt westchnień wielu komórkowych maniaków. Najmilej wspominam serię Walkman, która opróćz świetnej jakości muzyki i dobrych słuchawek dokanałowych oferowała naprawdę porządny aparat w tamtych czasach,
  • Sony Ericcson W910 – mój pierwszy slider, telefon sam w sobie świetny i ładnie wyglądający, ale drugi raz już po ten typ obudowy nigdy nie sięgnąłem. Oszczędność miejsca w kieszeni nie taka duża, a mechanizm niestety po pewnym czasie się trochę wyrobił i otwierał się sam zbyt łatwo i chętnie.
  • LG Ku990 Viewty – pierwszy smartfon z dotykowym ekranem, który wpadł w moje ręce. Do tego w miarę przyzwoity aparat i odpalanie gier flash. Byłem w głębokim szoku, że bateria nie trzymała już tak długo jak we wszystkich wcześniejszych telefonach. Niestety już wtedy przyszło mi się borykać z wadą wszystkich telefonów dotykowych, sam ekran oporowy prawie mnie zniechęcił do ponownego wyboru smartfona.
  • Samsung Omnia – pierwszy i ostatni smartfon oparty o mobilnego Windowsa, który używałem dłużnej niż kwartał.
  • Samsung Galaxy S, S2, S3 – kultowe galaktyczne smartfony Samsunga, dzięki którym zbudował swoją dzisiejszą pozycję na rynku. Szczególnie udanym okazał się S2, niestety, pospieszyłęm się z wymianą na nowszą „mydelniczkę”, która już taka wspaniała nie była.
  • Sony Xperia Z1, Z2 – moja pierwszy styczność z telefonem samego Sony po wykupieniu działu Ericssona i niejako protest przeciwko Samsungowi po moich doświadczeniach z S3. Trochę mi zajęło przyzwyczajenie się do ekranu LCD po świetnym AMOLEDzie, ale nie żałuję. Z1 zwiedziła ze mną Kalifornię i naprawdę wiele przeżyła – od kąpieli w jeziorach, oceanie, przez temperatury sięgające 50 stopni
  • Samsung Galaxy S6 – po wielu wahaniach i analizach skusiłem się na klasyczną S6, chociaż długo głowiłem się nad LG G4. Mimo wszystko nie żałuję swojego wyboru. Być może zastanowię się nad przejściem na S6 Edge Plus, S7 raczej sobie odpuszczę.

Jeśli wśród czytelników znajdują się fanboye fimry Apple i ich sztandarowego produktu t.j. iPhona, to od razu uspokajam – miałem z nimi do czynienia, głównie z modelami 3GS, 4S, 5 oraz 6S. Mimo niewątpliwej jakości ich wykonania i dobrego aparatu (jedna z najważniejszy obecnie dla mnie funkcji), żadnego z nich nie pokochałem i z radością wracałem na łono Androida. Z każdym bardziej zaawansowanym telefonem, rosło moje zainteresowanie jego przeróbkami i udoskonaleniami. Dlatego też zacząłem rejestrować się i przesiadywać na najpopularniejszych forach dedykowanym poszczególnym markom i zagadnieniom technologii mobilnej. Szczególnie chętnie udzielałem się w wątku poświęconym wyborze nowego telefonu i tam też odnalazł mnie Wojtek. Wysłał ofertę współpracy przy tworzeniu portalu w wiadomości prywatnej w czerwcu 2014 roku, którą… przeoczyłem i wyjechałem na parę miesięcy do USA. Długo po powrocie, koło września 2015, odczytując pękającą w szwach skrzynkę zauważyłem dopiero propozycję dołączenia do redakcji. Mimo to skontaktowaliśmy się i tak oto jestem redaktorem Mobileworld24.pl

Pierwszy post mojego autorstwa pojawił się na stronie portalu dokładnie 17 września ubiegłego roku. Szczególnie interesują mnie nowości mobilne i chętnie komentowałem wszelkie premiery urządzeń mobilnych. Szczególną frajdę sprawiało mi napisanie dwóch krótkich serii artykułów: aplikacje, dzięki którym można coś zarobić bez większego wysiłku oraz trochę dłuższa seria poświęcona komórkowym dziwolągom. Nie ukrywam, że do tej drugiej chętnie powrócę jak tylko producenci znów się wykażą i wypuszczą na świat jakiegoś kulfona. Kolejną kwestią, która sprawia mi radość to możliwość testowania sprzętu i pisania recenzji. Nie muszę dzięki temu jak kiedyś co chwilę zmieniać telefonu, żeby mu się bliżej przyjrzeć. Teraz mam na to dużo czasu, gdyż testowane przez nas urządzenia mamy do dyspozycji zazwyczaj przez przynajmniej 3 tygodnie. Dzięki temu mam okazję dokładnie je zbadać, ocenić i napisać swoje uwagi, które mam nadzieję, że pomogą komuś przy wyborze nowego telefonu. Ostatnie miesiące mojego życia prywatnego były dosyć intensywne przez co nie miałem czasu udzielać się tyle, co wcześniej, ale staram się choć raz na jakiś czas napisać coś od siebie, żeby słuch o mnie całkowicie nie zaginął J