Co z tymi tabletami?

4

Co z tymi tabletami?

Na świecie, przede wszystkim w Polsce, kilka lat temu był wielki szał na tablety. Nie ważne jaki model, ważne żeby w domu takowy był. Pokazało się wiele urządzeń w sklepach z technologami ale także w marketach. Nie wiele osób wiedziało do czego docelowo tablet służy, no ale przecież tego się dowiedzą jak kupią, co nie?

Historia tabletów w wielkim skrócie

A wszystko to się zaczęło od… Apple. No dobra, było wiele urządzeń „prototypowych” ale to iPad z 2010 roku był tak bardzo popularny, że to od niego rozpoczęło się wielkie BUM. I tak o to piękna historia tabletów zaczyna się. Przez ten czas pojawiło się wiele urządzeń. Kolejne generacje iPadów, urządzenia oparte na Androidzie (przede wszystkim seria Nexus), oparte na Windowsie i na innych mniej popularnych systemach. Ba! Pojawiły się także hybrydy, czyli notebook i tablet w jednym.

Ipad pierwszej generacji

I tak siła tych urządzeń rosła. Kup kostki rosołowe – wygraj tablet, podpisz abonament u swojego operatora – weź dodatkowo tablet itd. Możliwości ich zdobycia było wiele. Co raz więcej ludzi je miało i nawet używało. No ale niestety, przysłowiowo powiem „coś nie pykło”.

Dlaczego widzimy zanik?

Na znikanie z rynku co raz większej maści tabletów składa się wiele czynników. Jednym z nich jest przystosowanie systemów i aplikacji – Android i iOS na tablecie to dokładnie to samo co na smartfonie. No, może troszkę większe. Jednak systemy nie umożliwiały dużego wykorzystania wielkich ekranów w sposób wygodny. Podobnie z aplikacjami. Wersje mobilne także stosowano na większych braciach, przez co programy wyglądały…strasznie. Nie wielu developerów obchodziły te jakże ciekawe urządzenia. No cóż. Dalej sytuacja (na tle systemowym i z aplikacjami) wygląda tak samo.

Samsung

Samsung

Tablety, pomimo posiadania tych samych podzespołów co smartfony, starzeją się sporo wolniej. Dziwna, jednak prawdziwa sytuacja. Z tabletów korzystamy mniej wymagająco. Nie robimy nim zdjęć, nie korzystamy z kilku aplikacji naraz, jednocześnie słuchając muzyki i nawigując podczas podróży. Także korzystamy z nich o wiele mniej niż z telefonów. Dlatego zwykłe połączenie 4 rdzeniowego procesora i 1,5/2 GB wystarcza już od dłuższego czasu i jeszcze długo będzie wykorzystywane. Zostając w temacie podzespołów, należy wspomnieć o sporo mniejszej wydajności względem konkurencji w postaci…ultrabooków i notebooków. Tak, ten rynek akurat rozwija się dynamicznie. Urządzenia te stają się co raz mniejsze, lżejsze i wydajniejsze.

Bez tytułu

Nexus 7 2013

Wielu nabywców tego o to sprzętu, jakim jest tablet nie wiedziało do końca do czego mu się w życiu przyda. Stwierdził zapewne, że „w praniu wyjdzie”. No – nie zawsze wychodzi. Wielu rzuca tablety w kąt i zapomina, następnie nie kupuje następnych generacji. Do braku pojawiania się wcześniej wspomnianych nowych generacji przyczyniają się przede wszystkim producenci, po prostu ich nie projektując. Samo Google porzuciło projekt Nexus Tablet na rzecz programu Pixel, który nie jest tabletem i nie działa na systemie Android. Następny jest Samsung. Jeszcze kilka lat temu chwalił się serią Galaxy Tab S z wyświetlaczami Super Amoled. Teraz zostało nam kupowanie starych sztuk. Nie wszyscy producenci tablety porzucili, jednak produkują nie wiele modeli jedynie na wysoką półkę bez wielkiego nakładu reklamowego.

Jestem na wielu facebookowych grupach, gdzie temat przewodni to m.in. tablety i smartfony. Gdy widzę jakiś post, w którym ktoś się pyta jaki tablet wybrać to mam pustkę w głowie. Gdyby pytanie dotyczyło smartfonu to od razu bym odpowiedział. Tablet? Kurczę, nie wiem. Może jakiś starszy? Gdzie tam, cenę trzyma. Może nowy? A produkują takie? Niestety, sytuacja ta powtarza się często i jestem pewien, że u wielu osób jest podobnie.

Osobiście…

Nie jestem zadowolony z sytuacji zanikania tabletów. Bardzo polubiłem ten rynek i bacznie się niemu przyglądałem. Przewidywałem, że w pewnym momencie dorównają jakością i wygodą w korzystaniu laptopom i PC. Niestety, pomyliłem się.

Jestem użytkownikiem tabletu produkowanego w roku 2013, czyli jak na sprzęt mobilny to dawno, a jednak czuje, że dotrzyma mi kroku jeszcze przez jakiś czas. Wgrałem na niego customROM i spokojnie mogę wykonywać na nim podstawowe czynności, takie jak oglądanie seriali i czytanie książek.

  • demola84

    A ja od zawsze należałem do ludzi którzy na tabletową modę odpowiadali pytaniem „ale po co to komu?”. Tablety od samego początku nie oferowały niczego, czego nie moglibyśmy zrobić na smartfonie, a samo kupowanie urządzenia tylko po to żeby mieć większy ekran…mnie to nie przekonywało. I choć w dobie ich największej popularności również przez chwilę dałem się ponieść fali i po cichu zacząłem przewidywać, że może tablety wyprą w jakiejś części wszelkiego rodzaju laptopy z rynku, to jednak szybko zszedłem na ziemię. Potencjał to to miało, ale chyba nawet sami producenci za bardzo nie wiedzieli do czego tak na prawdę ich sprzęt ma służyć, czy ma to być urządzenie dla biznesu, czy może dla zwykłych zjadaczy chleba, czy ma służyć do edytowania grafik, czy przeglądania mediów społecznościowych. Dodatkowo w całym tym zamieszaniu strasznie drażniła mnie ta nagonka na tablety. Niemal na każdym kroku wciskano nam tableta, zachwalając jakie to wspaniałe urządzenie i jak bardzo odmieni/ułatwi nam życie. A prawda jest taka że bez tableta można żyć i jego brak w niczym zupełnie nie przeszkadza.

    • Jan Kowalski

      Ludzie żyją bez różnych rzeczy. Na przykład bez rąk. A przy tym pięknie malują. Nie znaczy to, że mamy wszystkim obciąć ręce i przekonywać, że to dobre i rozwijające. Nawet jeśli używają tych rąk tylko do drapania się w dupę. 😉

      W skrócie – mi tablet nie jest potrzebny do życia, nie popadnę w depresję jeśli go nie będę miał. Jednak mam, używam a co gorsza uważam go za wygodne rozwiązanie o wielu zastosowaniach. Choćby jako przenośny dostęp do danych, które mogę pokazać od ręki i bez obawy, czy patrzący ma wystarczającą ilość dioptrii w okularach. Wszystko zależy od indywidualnych potrzeb.

  • Jan Kowalski

    Tak na początek – „bacznie się MU przyglądałem”. To, że sprzedaż spada jest naturalne, ale nie ma co wpadać w panikę. Przez moment, w chwili spopularyzowania i zwiększenia dostępności, poziom sprzedaży nie jest miarodajny. Każdy chce spróbować nowej rzeczy. Posiadanie tabletu się w jakiś sposób modne, jest duża podaż, urządzenia szybko tanieją, mamy zalew taniochy. Rynek się nasyca. I sprzedaż spada. Po tymczasowym dołku podniesie się. Nie osiągnie oczywiście tak wysokich wyników jak na początku, ale będzie utrzymywać rozsądny poziom. Teraz zaczyna się dopiero prawdziwe przetasowanie i selekcja naturalna. Z hekatomby syfu i odgrzewanych kotletów, wyłoni się w końcu coś nowego, co znowu wyznaczy trendy.

    Co do użyteczności tabletów – nie mam żadnych wątpliwości. Nie zostaną wyparte z tej prostej przyczyny, że stanowią najwygodniejszy sposób pochłaniania treści. Mimo posiadania smartfonu o dużym ekranie (Lumia), leży on na półce a do tzw poduszki wolę wziąć w łapę tablet. Dla mnie to właśnie ogromne smartfony są niewygodnym „kompromisem”, z którego świat z czasem zacznie zdrowieć. No chyba, że Samsung wprowadzi model z elastycznym, rozkładanym ekranem i wszystko zamknie w jednym. Dopiero to będzie sensowne rozwiązanie. O ile forma wyjściowa nie będzie po prostu kolejną dachówką. 😉

    • Właśnie ten „dołek” trwa długo. Za długo. Faktycznie, wystarczy, że jakiś gigant dołoży do tabletu jakąś „superfunkcje” i sprzedaż znowu wzrośnie. Ale czy faktycznie giganci nad tym pracują? Zaczynam powoli w to wątpić.