Szkło hartowane na wyświetlacz? Naprawdę warto.

20

Na temat zabezpieczeń wyświetlacza powstał ogrom tematów, jednak w żadnym testerzy nie posilili się o opinię „po” realnym wykorzystaniu takiego zabezpieczenia. Będąc w trakcie wymiany szkiełka, postanowiłem podzielić się spostrzeżeniami i efektywnością takiej ochrony. Jak mawiają amerykanie – endżoj.

W karierze posiadacza wielu modeli smartfonów i telefonów, miałem do czynienia nie tyle z jednostkami, co całymi dziesiątakami różnych pomysłów na zabezpieczenie urządzenia przed przypadkowym zniszczeniem. Co warto od razu podkreślić, osobiście jestem fanem dbania o słuchawkę. Jednak nie na tyle, by jej wygląd lub kształt zmieniał się zbyt mocno pod wpływem zastosowanej ochrony. Dlatego od początku dominowały u mnie neutralne okleiny, przeźroczyste bumpery, folie i w końcu szkiełka.

Zaczynałem od folii na wyświetlacz i wsuwek. Folie wygrywały przede wszystkim niską ceną i łatwą dostępnością. W dowolnym punkcie z akcesoriami do telefonów można było nabyć szerokie spektrum poliuretanów o różnej jakości. Najgorsze oczywiście były te najtańsze, które zawierały klej a nie cienką warstwę silikonu. Zakładanie było problematyczne, bąble właściwie nieuniknione a jeden z wyświetlaczy w starszym modelu Blackberry po prostu mi zniszczyły. Szybko zrezygnowałem z tej opcji i do kolejnych modeli kupowałem już lepsze gatunkowo, ale i droższe naklejki. Jak sprawy się mają w kwestii odporności? Źle i dobrze.

Źle, bo folia bardzo szybko zaczyna wyglądać jak, nie przymierzając, powierzchnia Księżyca. Niszczy się zdecydowanie szybciej niż dowolna szybka zastosowana w telefonie i wymaga bardzo częstej wymiany. Na domiar złego, minimalny błąd przy nakładaniu i mamy nieestetyczne bąbelki i paprochy pod spodem. Nie chroni przy tym przed efektami upadku czy uderzenia, lub robi to naprawdę minimalnie. A przecież na tym ostatnim zależy nam zdecydowanie bardziej, niż na uniknięciu kilku mikro-rysek.

Dobrze, ponieważ taka naklejka przyjmuje na siebie wszystkie zadrapania i otarcia, nie dopuszczając by sięgnęły wyświetlacza. Można też nabyć folie o specjalnych, dodatkowych właściwościach. Matujące czy prywatyzujące.

Z mojego szacunkowego wyliczenia, jedna porządna folia wystarczała mi na dwa do maksymalnie trzech miesięcy nim wymagała wymiany. Tańszych nie liczę, bowiem łapią rysy już przy nakładaniu i właściwie trzeba by je co tydzień kleić by się jakoś prezentowały. Dwukrotnie folie nawet przyzwoitej marki nie ocaliły wyświetlacza przed dewastacją po upadku (choć ku mojej uciesze przypadki te dotknęły akurat modeli, z jakich nie korzystałem zbyt chętnie lub stanowiły „zapas” z szuflady).

Co z „pleckami”? Jak wspomniałem na początku, w moim odczuciu etui nie powinno szpecić urządzenia. Na szczęście obecnie mamy do wyboru ogrom plastikowych rynienek i silikonowych „kondomów”, w wersji przeźroczystej. Niektóre naprawdę bardzo dobrze wykonane i dobrze chroniące przed zarysowaniami i obiciami kantów. Co warto zaznaczyć, w przejrzystym etui nie ma barwników, które zafarbowałyby nam obudowę oraz mamy stały wgląd na to, co się pod nim dzieje. Dlatego z dużo większą łatwością unikniemy zniszczeń powstałych od paprochów, które zawsze jakoś się dostaną pod spód. Bez problemu je zauważymy i usuniemy, unikając wielkiego zdziwienia i oburzenia po kilku miesiącach, kiedy to zdjęcie czarnego „gumowca” wywołało setki rozpaczliwych komentarzy na forach.

I teraz przejdę do głównego bohatera tego tekstu. Szkło hartowane. W niektórych modelach możemy zastosować je zarówno na przód jak i na tył urządzenia. Gorąco do tego zachęcam. Mam aktualnie na smartfonie szkiełko po długotrwałych crashtest’ach, których efekty spróbowałem oddać na fotkach poniżej. Smartfon lądował na kafelkach, panelach i betonie. Postanowiłem zupełnie się nad nim nie rozczulać i sprawdzić w codziennym użytkowaniu, co tak naprawdę wytrzyma. Rzucałem nim na szafkę, stół, nie przejmowałem się gdy wylatywał z kieszeni przy rozbieraniu do snu, skakał po nim kot (pogryzł z resztą kabel, który nadal działa, ale to już inna historia) i generalnie dałem mu popalić. Smartfonowi, nie kotu. Zazwyczaj bardzo dbamy i przejmujemy się naszymi drogimi zabawkami, stąd tak mało wiarygodnych testów użytkowych. Ja zaryzykowałem, by móc napisać tekst rzetelny i podstawny.

Urządzenie od nowości ubrałem w przyzwoite etui z silikonu i dodatkowo, ponieważ była taka możliwość, wyposażyłem wyświetlacz i tył w tafle hartowanego szkiełka. Czy najdroższego na rynku? A skąd znowu. Cena oscylowała w granicy dwudziestu złotych. Nie podam marek, by nie czynić kryptoreklamy. Obie rzeczy zakupiłem na popularnym portalu aukcyjnym, wyszukując po prostu sprzedawcę z możliwie minimalną ilością negatywnych opinii, bowiem takich z samymi pozytywami, sprzedających akcesoria telefoniczne, po prostu nie ma.

Szkiełko wytrzymało od sierpnia 2015 do stycznia 2016. W tym czasie załapało dwa pęknięcia i kilka uszczerbień. Drugie, większe, zaczęło mi już przeszkadzać przy użytkowaniu zatem zakupiłem kolejne szkiełko. Pół roku traktowania smartfonu jak, nie przymierzając, Nokię 3310, której się po prostu używało. Pamiętacie to uczucie? Ja tak i mogłem sobie je przypomnieć przez okrągłe sześć miesięcy. Wyświetlacz? Bez skazy. Obudowa? Ani zadrapania. Wydatek? Niewielki w porównaniu z wymianą ekranu (lub smartfonu, bowiem często naprawa wyświetlacza jest kompletnie nieopłacalna).

Gdyby jednak to nikogo nie przekonało do stosowania szkieł hartowanych, niechaj za dodatkowy bonus posłuży informacja, że w przeciwieństwie do folii są one praktycznie niewidoczne, niewyczuwalne pod palcem (gładkość obsługi nie traci nic na swojej jakości) i nie zbierają rys oraz „smalcu” tak ochoczo, jak ich foliowi kuzyni. Oprócz tego sam proces zakładania jest zdecydowanie szybszy, prostszy i mamy o wiele mniejsze szanse na narobienie bąbli. Szybka jest sztywna i wystarczy ją po prostu położyć a sama, dzięki warstewce silikonu, przylgnie do wyświetlacza. Coś nam nie wyjdzie? Bez problemu podważymy, oderwiemy i przykleimy ponownie. Byle nie macać paluchami od lepkiej strony. Z folią, co by producent nam nie wciskał, taka sztuczka po prostu się nie udaje i zawsze narobimy pęcherzy (nakleiłem ich trochę w życiu, zatem wiem o czym mówię).

Jak na załączonym zdjęciu widać, szkło przyjęło na siebie wszystkie trudny codzienności. Z dużym prawdopodobieństwem, gdyby nie było go na ekranie, to właśnie on podlegałby wymianie. Jakie to koszty, zapewne doskonale wiecie.

Zdejmowanie jest dziecinnie proste, wystarczy podważyć i mimo „potrzaskania” usuniemy całość jednym ruchem, dzięki warstwie folii jaka znajduje się w środku. A potem już tylko chwila by nałożyć kolejnego obrońcę ekranu.

I na koniec, by nie było wątpliwości. Nie twierdzę, że szkło hartowane uratuje wasz wyświetlacz zawsze i wszędzie, nawet jeśli będziecie nim ciskać o ścianę i wyrzucać z siódmego piętra na beton. Jeśli napięcia powierzchniowe będą zbyt duże, trzaśnie wam wszystko jak ta lala i jeszcze ramka się pewnie rozpadnie. Fizyki nie oszukamy. Jednak z bardzo dużym prawdopodobieństwem, co stwierdzam na podstawie półrocznych testów, uchronicie ekran przed większością zwyczajnych przypadków, gdy urządzenie akurat wylatuje z rąk, kieszeni czy ląduje w łapach domowego pupila znudzonego patrzeniem na sikorki za oknem. Jeśli chcemy by wszystko wyglądało ładnie i przetrwało więcej – warto zainwestować parę groszy w jakiś crystal case i szkło zamiast folii. Różnica w cenie nie będzie aż taka drastyczna, jeśli porównacie ja z solidnej marki folią, która i tak będzie zawsze rozwiązaniem „słabszym”. U mnie taki zestaw sprawdził się jak do tej pory bez zarzutu, toteż dzielę się wrażeniami po, całkiem solidnym w moim odczuciu, okresie testowym. Realnym, długotrwałym a nie pokazowym drapaniem nożem do tapet i stukaniu młotkiem przez kilka sekund.

image

  • schreder

    Co wy za folie kupujecie. Ja z mojego Nexusa 5 zdjąłem folię (3mk classic) dziś po 17 miesiącach użytkowania i to tylko dlatego, że pojutrze odsyłam go na gwarancję (wymiana ekranu). I oczywiście folia była jak najbardziej ok.

    • To też zależy jak korzystasz z telefonu, czy masz etui czy też nie. Ja sam w swoich telefonach nie korzystałem z żadnej folii i każdy ze smartfonów nie miał ani jednej ryski, a dodam, że z etui także nie korzystałem.

      • Jan Kowalski

        Nie wiem czemu, ale przy normalnym korzystaniu z telefonu, nie ma szans go nie zarysować. Mimo starań producenci jeszcze nie zdołali wymyślić materiałów odpornych choćby na najpopularniejszego z niszczycieli, czyli piasek. A ten jak wiadomo, dostanie się wszędzie więc prędzej czy później również do kieszeni czy plecaka. Nie mam bladego pojęcia jak Ci się udało nie nałapać choćby mikrorysek, ale albo nie jest to „normalne korzystanie” albo może nie przyjrzałeś się zbyt dokładnie?

        • Ja telefon używam na co dzień trzymając go w kieszeni marynarki, nigdy nie wrzucam go do torby luzem. Przyjrzałem się ekranowi i znalazłem jedną ryskę delikatną o długości około 3 mm, ale przy 6 calowym wyświetlaczu to i tak niezły wynik 😉

  • demola

    A co w przypadku kiedy ktoś ma już lekko porysowany ekran? Czy takie szkło w jakiś sposób maskuje takie defekty? Oczywiście mam na myśli delikatne rysy, a nie wielkości wielkiego kanionu 🙂

    • Marek Blaszczyk

      Nie mogę się wypowiadać w imieniu wszystkich producentów, ale pamiętam że „klej” stosowany w foliach używanych przeze mnie parę lat temu był w stanie wypełnić i zamaskować drobne ryski i zmatowienia.

    • Te mniejsze rysy zapewne zakryje, jednak ciekawym innym rozwiązaniem jest płynne szkło hartowane, które mam zamiar przetestować przy najbliższej okazji, myślę że takie rozwiązanie będzie mogło pomóc nawet przy mocniejszych zarysowaniach.

      • demola

        Dobra Panowie po waszym tekście zakupiłem można powiedzieć, że losowo wybrane szkło dedykowane do mojego telefonu, ale mam kilka pytań.

        Po pierwsze na ile owe „szkło” jest faktycznie szkłem, a na ile poliwęglanem aspirującym do tego miana? Pytam bo to co przyszło do mnie szkłem raczej nie jest. Jak wiadomo szkło samo w sobie jest kruche, w związku z tym mało elastyczne, a obróbka hartowania jeszcze zmniejsza jego elastyczność. Natomiast to co przyszło bez problemów w palcach można wygiąć 20-30 stopni, co trochę wydaje mi się podejrzane. Plus cena. Szkło GG jest bardzo drogie, a jak wiadomo w zetknięciu z podłożem często przegrywa starcie, a tu za zaledwie 10 zł (w moim przypadku) niby dostaje substytut o podobnych właściwościach….szczerze w to wątpię.

        I drugie pytanie, czy wszystkie te „wynalazki” mimo dedykowania pod konkretne modele są w rzeczywistości mniejsze niż ekran samrtfonu? Bo u mnie „szkło” jest mniejsze o te kilka mm w porównaniu z taflą ekranu, co przyznam szczerze trochę mnie drażni.

        Co do rys to faktycznie te mikro zarysowania niweluje, podejrzewam że to zasługa warstwy klejącej. Ale już nieco głębsze dalej są widoczne.

        Wojtek jak będziesz miał te płynne szkło, czy cokolwiek to jest to koniecznie zrób jakiś test tego. Najlepiej z użyciem młotka, żebyśmy mieli pełny przegląd jego właściwości 🙂

        • Marek Blaszczyk

          Szkło i elastyczność wbrew pozorom wcale się nie wykluczają. Najlepszym przykładem jest włókno szklane. Wędki i tyczki skoczków wzwyż mogą być wielokrotnie silnie wyginane bez żadnego uszczerbku. Decyduje grubość i odpowiednia obróbka termiczna. Hartowanie często jest tylko powierzchniowe. Nie namawiam do ekstremalnego wyginania „ochraniacza” bo zapewniam że jednak da się go złamać. O tym że nie jest to poliwęglan najprościej przekonać się próbując zarysować powierzchnię np. nożem.

          • demola

            Zgoda, ale włókno szklane nie charakteryzuje się przezroczystością na takim poziomie. No i struktura takiej powierzchni składa się z wyraźnych włókien. Mi te szkła w dotyku bardziej przypominają szkło akrylowe utwardzane w jakiś sposób. No nie wiem, w każdym bądź razie nie przypomina to w dotyku szkła.

            Oczywiście nie stanowi to problemu, pod warunkiem że produkt spełnia swoje zadania, a tu jak na razie nie mam powodów żeby w to wątpić, ale zawsze myślałem że szkło to szkło kwarcowe. Jedyne co mi tu przeszkadza to ta tolerancja wymiarowa.

          • Marek Blaszczyk

            Nie wiem czy dobrze zrozumiałem, ale nie sugerowałem że „ochraniacze” wykonane są (lub powinny być) z włókna szklanego. To był tylko przykład, że właściwości mechaniczne tej przechłodzonej cieczy niejednokrotnie mogą być sprzeczne z intuicją.

            Kupiłem jakiś czas temu z drugiej ręki smartfona z naklejonym „szkłem” i zdjąłem je natychmiast właśnie ze względu na irytujące, mniejsze od ekranu gabaryty. Nie wiem jednak czy to „niedopasowanie” jest regułą.

          • demola

            To może i ja doprecyzuje, według mnie nie jest to szkło kwarcowe, tylko jakiś polimer, co tłumaczyłoby między innymi różnicę kosztów pomiędzy GG, a tymi ochraniaczami.

          • Marek Blaszczyk

            A powinno być kwarcowe? Czysty bezpostaciowy dwutlenek krzemu jest ceniony ze względu na mały współczynnik rozszerzalności cieplnej (odporność na szok termiczny), a przede wszystkim z powodu doskonałych właściwości optycznych. Akurat w wypadku smartfonów istotniejsze wydają się walory mechaniczne i tu raczej wygrywają szkła domieszkowane (zarówno w całej masie, jak i powierzchniowo).

        • Jan Kowalski

          Zawsze jest minimalnie węższe niż sam ekran (minimalnie, czyli nie powinno być też jakoś dużo mniejsze, ale trochę tak). Szczególnie w modelach gdzie między krawędzią a taflą występują jakieś minimalne różnice wysokości i „zagięcia”. Nie widzimy tego, ale bardzo często tak właśnie jest. Folia się zagnie, szkło nie. Nie przylgnie do końca i będzie problem. Drugi powód to kwestia dopasowania. Przerabiałem to już ze szkłami i foliami robionymi przez amatorów. Owszem, odcinali co do mikrometra dokładnie na wymiar. I jaki był efekt? Nie szło tego założyć tak, by gdzieś nie wychodziło. Nawet jeśli się komuś wydaje, że tak powinno być, to nie będzie umiał takiego szkła czy folii nanieść na wyświetlacz co do tego mikrometra. Po prostu nie jesteśmy robotami, mamy zeza w rękach i na dodatek, część widoku zawsze sobie zasłaniajmy dłonią. I’ve been there, Done that. Minimalny odstęp to norma.

  • VegaCom

    Witamy,
    widzimy, że pojawił się zrzut z naszego filmiku na YouTube. Bardzo nam miło z tego powodu 😉
    Tutaj link do pełnego filmiku:
    https://www.youtube.com/watch?v=hoPu5fbqxKk
    A teraz mamy nowe, jeszcze lepsze szkła, tutaj filmik prezentujący jego możliwości:
    https://www.youtube.com/watch?v=CtGiG2MaLHY
    Pozdrawiamy serdecznie 🙂

  • Pingback: GOCLEVER Quantum 2 500 Rugged - MobileWorld24()

  • Niezły

    Super opcją o której mało się pisze jest też szkło w płynie. Ja używam wowfixita i świetnie zastępuje mi folię, żadnych rysek mimo noszenia komórki w kieszeni z byle czym. Wiadomo, przed upadkiem nie chroni, ale tak jak pisze autor, z tym mają problem nawet hartowane szkła.
    A w dodatku może pochwalić się antybakteryjnością. Niby mała rzecz, ale jak ktoś nie przepada za zarazkami (jak ja ;D) to jednak cieszy.

  • Magda

    Szkła są dobre, może nie aż tak żeby młotkiem w nie uderzać ale jednak dużo pomagają. Ja sobie teraz też zamówiłam do nowego samsunga przez https://iscratch.pl/szklo-ochronne-na-telefon.html i chłopak mi załozy 🙂

    • Barbara Jach

      .

      Bardzo dobry wybór, sama używam a zakłada się łatwo. Dasz sobie sama rade zapewne. Polecam ci tez te obudowy drewniane z Iscratch nie wiem czy zwróciłaś uwagę. Ja mam tą z celtyckim kalendarzem https://iscratch.pl/etui/etui-na-telefon.html . Mnie to czesto dzieciak rzuca telefonem więc musze mieć zabezpieczony ze wszystkich stron 🙂

  • Don Gardo

    No na młotek to nic raczej nie pomoże jednak folie ochronne faktycznie zapobiegają stluczeniom i rysom. W moim przypadku to folia ochronna Beeyo za przod i tyl w sklepie Frago place okolo 30zl i co pol roku zmieniam, ale przynajmniej mam pewnosc, ze ekran jest chroniony 🙂