Niedrogie phablety

0

W poprzednich odcinkach poradnika starałem się wyszukać smartfony o cenach nieprzekraczających umownej granicy 1000 zł i spełniających dodatkowe kryteria: przydatności do płatności zbliżeniowych oraz posiadania ponadprzeciętnej ilości pamięci operacyjnej. Oba te warunki w dużej mierze odnosiły się do specyfiki Androida, stąd też zestawienia ograniczały się do sprzętu kontrolowanego przez najpopularniejszy system mobilny.

Tym razem zająłem się smartfonami o bardzo dużych ekranach, mogłem więc uwzględnić konkurencyjne platformy mobilne, ale… No właśnie. Siłą rzeczy na listę tanich urządzeń nie mogły trafić produkty Apple, a z innych smartfonów zakwalifikowały się jedynie dwie Lumie, w tym jedna dość leciwa. Króluje więc znów Android, ale i tak przez eliminacyjne sito nie przeszło zbyt wielu zawodników. Przyznaję że było ono gęste, bowiem wymagałem od urządzeń legitymowania się przekątną ekranu przekraczającą 5,5 cala. Konsekwentnie skupiłem się wyłącznie na sprzęcie dostępnym w oficjalnej krajowej dystrybucji, przy czym zmienne ze swej natury ceny (pochodzące z najkorzystniejszych ofert) zaokrągliłem do 50 zł. Kolumna „pamięć” zawiera skomasowane dane (RAM/pamięć wbudowana + maksymalna pojemność karty micro SD).

Cheap_phabletsLista, nie dość że skromna, to na dodatek na jej trzech pierwszych pozycjach można odnaleźć ewidentne faule: żenująco małą ilość RAM i/lub pamięci wbudowanej, niezbyt budującą rozdzielczość ekranu oraz wydajność zastosowanych procesorów. Do tego produkty Manty i Asusa to w istocie umożliwiające prowadzenie rozmów tablety, co przekłada się na dodatkowe powiększenie gabarytów (szersze ramki). Manta broni się chyba tylko ceną. Dalej jest już zdecydowanie lepiej, a na perełkę zestawienia wyrasta świeża premiera rumuńskiego Allview: rozdzielczość Full HD, 2 GB RAM i 8-rdzeniowy procesor (co prawda na Cortexach-A7 i z niezbyt rączą grafiką). Nie ma jednak róży bez kolców – P6 Qmax nie posiada modemu LTE.

Nabywcy poszukujący taniej namiastki któregoś z Galaxy Note’ów powinni przed zakupem uważnie zlustrować pozostałe parametry przedstawionych propozycji (bateria, kamery), a najlepiej odwołać się do wnikliwych recenzji – diabeł często tkwi w szczegółach.