Microsoft Lumia 640XL

2

Nasza ocena

Design i jakość wykonania10
Ekran9.7
Wydajność7.6
Bateria8.5
Aparat8.8
Cena vs jakość9.5
9

Microsoft po wykupieniu Nokii twardo realizuje swój plan przejęcia władzy nad smartfonowym światem i kolejne urządzenia ukazują się na rynku. Jednym z nich jest Lumia 640 XL. Przedstawiciel phabletów z Windowsem na pokładzie. Jak się sprawdziła ta paletka w naszych testach? Przekonajmy się.

Design i specyfikacja

Lumia 640XL nie odbiega, nie licząc rozmiaru, od swoich braci z tej samej linii. Rozpoznawalny powszechnie projekt korytka w intensywnych, przyciągających oko barwach, w dalszym ciągu pełni rolę obudowy.

Przód to tafla ekranu z wszystkimi niezbędnymi sensorami, oczkiem kamery i mikrofonem. Z tyłu znajdziemy oczko kamery sygnowane logiem ZEISS, diodę doświetlającą, głośniczek i logo Microsoftu.

Góra to jedynie wejście słuchawkowe mini jack. Dół z wtykiem microUSB. Zaś prawa strona nosi brzemię przycisków głośności i zasilania. Z lewej nie znajdziemy nic. Wejście na kartę SIM oraz microSD znajdziemy pod obudową i baterią. Niestety musimy ją wyjmować by dokonać ewentualnej podmiany karty.

Pod względem jakości wykonania, urządzenie stoi na bardzo wysokim poziomie. Nic nie trzeszczy, nic nie pstryka, wygląda bajecznie i świetnie leży w dłoni. Jakość zastosowanych plastików, co zdążyliśmy przyjąć za normę w konstrukcjach tej marki, jest bardzo wysoka a faktura miła w dotyku. Martwi mnie jedynie nieco wyłupiaste oko aparatu. Nawet jeśli zastosowano szafirowe szkiełko, to w końcu zacznie łapać rysy i, jak to mawiają starzy górale, nie ma przebacz.

Specyfikacja:

Model: Microsoft Lumia 640 XL LTE

System: Windows Phone 8.1 Update

Ekran: 5.7″ True Color IPS LCD, 1280 x 720 px (259 ppi), Corning Gorilla Glass 3, powłoka oleofobowa (łatwiejsze czyszczenie), Clear Black, technologia poprawy czytelności w świetle słonecznym

Procesor: Qualcomm Snapdragon 400, 4 x 1,2 GHz

Pamięć: 1 GB RAM, 8 GB masowa, karty microSD do 30 GB, darmowa chmura One Drive 30 GB

Bateria: 3000 mAh, maksymalny czas czuwania do 37 dni, maksymalny czas rozmów 2G – 30.3h, maksymalny czas rozmów 3G – 24h, maksymalny czas odtwarzania muzyki – 98h, maksymalny czas przeglądania sieci po WiFi – 14.2h, maksymalny czas odtwarzania video – 10.7h.

Aparat: 13 Mpx tył, 5 Mpx (szerokokątny) przód, optyka ZEISS, BSI, lampa błyskowa

Moduły komunikacyjne: 4G LTE microSIM, WiFi b/g/n, Bluetooth v4.0, NFC, GPS z A-GPS Glonass i BeiDou, microUSB 2.0, mini jack 3,5 mm, DLNA, radio FM

Wymiary: 157,9 x 81,5 x 9,0 mm, waga 171g

Zawartość pudełka: Microsoft Lumia 640 XL LTE, zasilacz

Cena: w dniu testu około 900zł

Ekran

Wyświetlacz wielkości 5.7 cala o rozdzielczości 1280 x 720 px pokryto Gorilla Glass 3, co dobrze wróży jego odporności na zarysowania. Co prawda nie można oczekiwać, że tak duża powierzchnia stanie się dzięki zastosowanej technologii odporna na rozbicie, ale kontakt z drobiazgiem walającym się po kieszeniach powinna znieść z czołem podniesionym i piersią dumnie wypiętą.

Jeśli chodzi o samą rozdzielczość, jasność i ogólne wrażenia z funcjonowania wyświetlacza, to nie mam żadnych uwag. Kolory są żywe, kąty widzenia szerokie a sama obsługa i pochłanianie treści należy do jednych z bardziej przyjemnych. Warto zaznaczyć, że zgodnie z zapowiedziami producenta, nie ma przesadnej tendencji do zbierania tłustych smug po palcach, zatem nie będziemy musieli chodzić ze ściereczką w kieszeni.

Moduły komunikacyjne

Urządzenie wyposażono we wszystkie niezbędne technologie, wyłączając jedynie port podczerwieni. Nie uświadczyłem żadnych problemów w trakcie użytkowania. WiFi na pełnym zakresie w całym mieszkaniu, Bluetooth bez zająknięcia wyszukał akcesoria, GPS szybko znajduje satelity. Jeśli chodzi o NFC, to bardzo ładnie skomunikował się z moim Blackberry, zatem obstawiam, że z innymi urządzeniami będzie podobnie.

Jeśli chodzi o jakość rozmów, również było bardzo dobrze. Zarówno w kwestii kontaktu telefonicznego jak i video-rozmowy, urządzenie spisało się rewelacyjnie. Szczególne wrażenie robi jakość obrazu rejestrowanego przez przednią kamerkę. 5 Mpx robi jednak swoje, zatem wszyscy wielbiciele pogaduszek twarzą w twarz powinni być zadowoleni

Aparat

13 Mpx brzmi dobrze na papierze, ale trzeba przyznać, że nie tylko. Zastosowana optyka ZEISSA jest wystarczająco jasna (f 2.0) by wykonać prawidłowe zdjęcia nawet w przeciętnych warunkach oświetleniowych. Szczególnie, że zastosowano szeroko zachwalane podświetlenie matrycy od tyłu. I trzeba to Lumii 640 XL oddać. Zdjęcia robi naprawdę bardzo dobrej jakości a dioda doświetla na tyle, by dało się uzyskać wyraźny, szczegółowy obraz w każdej sytuacji.

Rozdzielczość przy nagrywaniu to Full HD, czyli 1080p z 30kl./s oraz czterokrotnym zbliżeniem cyfrowym. Wystarczająco do standardowych zastosowań a przy jasnej optyce, można rzec, że bardzo dobrze

Interfejs aparatu nie jest skomplikowany i łatwo się w nim odnaleźć. Wszystkie ustawienia szczegółowe znajdziemy od razu na głównym ekranie, w formie wygodnych okręgów. Oprócz tego predefiniujemy główne nastawy przechodząc do Opcji, jednak nie ma tam prawdę powiedziawszy za wiele do „grzebania”. Najlepsze z możliwych nastawy są już tam obecne, zatem można strzelać zdjęcia i nagrywać filmy dosłownie out of the box.

Aplikacji do obróbki zdjęć znajdziemy w Sklepie dość dużo, ale producent zapewnia kilka własnych.

Lumia Camera – to za jej pomocą wykonujemy zdjęcia.

Lumia Refocus – jak się łatwo domyślić, umożliwia wykonywanie zdjęć z możliwością zmiany punktu ostrzenia.

Lumia Selfie – dla wielbicieli samogwałtek w toalecie, z trybem upiększania zacnego ryła.

Lumia Momentspozwala na tworzenie zdjęć z uchwyceniem kolejnych ujęć ruchu a także opcję wyboru najlepszego ujęcia.

Lumia Kinograf – tworzenie fotografii z ruchomymi elementami.

Lumia Storyteller – popularne ostatnimi czasy montaże zdjęć i filmów w udźwiękowione prezentacje.

Prawdę powiedziawszy, większość niezbędnych (lub jak kto woli „zbędnych”) aplikacji mamy już zainstalowane. Nic tylko korzystać.

Rozrywka – czyli dźwięk, opcje multimedialne oraz gry.

5.7 calowy ekran aż się prosi o korzystanie z multimediów oraz szeroko rozumianej rozrywki. I słusznie, bowiem pod tym względem urządzenie ma wiele do zaoferowania. Może nie jest demonem wydajności, łykającym benchmarki jak Behemot niemowlaczki, ale do standardowych zastosowań w zupełności wystarczy. Szczególnie przyjemnym zajęciem jest pochłanianie filmów do poduszki, bowiem zastosowany ekran daje naprawdę bardzo dobre czernie i przyjemną kolorystykę.

Dźwięk z głośniczka bardzo mocny, wyrazisty, ale jak się można domyślić – raczej płaski i z tendencją do tłumienia się gdy phablet leży na „plecach”. Natomiast trzymany w rękach zapewnia wystarczające nagłośnienie, by z przyjemnością zagrać w gry czy obejrzeć jakieś video. Do odtwarzania muzyki – tylko dla wytrwałych lub tych, co już i tak nie słyszą za wiele.

Pod względem gier Windows Phone goni konkurencję. Goni, goni i coś dogonić nie może. Tyle w kwestii zawartości samego sklepu. Obecnie jest już oczywiście lepiej niż było, nie zmienia to jednak faktu, że wiele pozycji, które na Android są na ten przykład darmowe, będą w wersji płatnej lub nie będzie ich wcale. Z kolei to co jest, Lumia 640 XL LTE odtwarza bez najmniejszego problemu. Zagramy w proste gry karciane (Solitaire), łamigłówki (Mahjong, Angry Birds), zręcznościówki (Crossy Road, Extreme Car Driving Simulator), czy takie wymagające pozycje jak Asphalt 8. I w tej właśnie grze napotkałem na jedyny problem. Sterowanie. Otóż, o ile akcelerometr działa znakomicie, o tyle sterowanie za pomocą kontrolerów dotykowych (które preferuję w tego typu grach) zachowuje się strasznie opornie. Przyzwyczajony do wysokiej responsywności w innych urządzeniach, bardzo się wymęczyłem trzymając paluch na brzegu ekranu, stukając w niego, naciskając i tym podobne. Efekt? Różny. Nie pomogło nawet zwiększenie czułości i nadal reakcja zdawała się albo opóźniona, albo nie zachodziła w ogóle. Nie wiem czego to jest problem. Samego ekranu czy może gry, jednak wystąpił i uważam za słuszne, by go wytknąć.

Benchmarki, wydajność ogólna.

W przypadku wydajności ogólnej, co mnie zaskoczyło i w gruncie rzeczy rozbawiło, Kafel Pi, podobnie jak GFX Dirext X rozpoznają urządzenie jako Nokię o symbolu RM-1062_1018. Jednak najpierw wyniki po kolei.

Antutu Benchmark v0.8.0beta – wynik ogólny 11909 (ciekawa rzecz, benchmark sugeruje, że rozdzielczość ekranu to 480×800)

Basemark OSII – wynik ogólny 475

GFXBench DirectX – nie wszystkie testy udało się odpalić, poniżej screeny z wynikami

Kafel Pi – wynik 16,167 sekund dla 10K

MultiBench 2 – CPU 16,063; Data Transfer 23,738; Memory 06,833; Graphics 48,247

Microsoft Lumia 640 XL działa płynnie, bez czkawek i zająknięć. Animacje również, choć lekkie klatkowania w grach zdarzają się w sytuacjach, gdy na ekranie dzieje się dość dużo. Nie mniej jednak, nie są na tyle odczuwalne, by ich obecność wpłynęła na wygodę rozgrywki. Również wielozadaniowość nie pozostawia nic do życzenia. Jednoczesna instalacja oprogramowania nie wpływa na płynność przeglądania sieci a powrót do poprzedniej czynności nie skutkuje przeładowaniem aplikacji czy innymi problemami.

Bateria

Pod względem wydajności, producent obiecuje nam złote góry, gruszki na wierzbie i premie uznaniowe. I jak to z reguły z obietnicami tego typu bywa, nie do końca pokrywają się z rzeczywistością.

Faktem jest, że w trybie czuwania, Lumia 640 wytrzyma bez problemu tydzień a nawet dwa. Tylko po cóż komu smartfon o bez mała 6 calowym wyświetlaczu, który będzie leżał i „czuwał”? Myślę, że nikomu. Do takich celów wystarczy featurephone za kilka dyszek, który czasy leżakowania ma równie długie, jeśli nie dłuższe.

Jednak mimo tego, że Lumia nie dociąga wyników sugerowanych przez Microsoft, to i tak wypada świetnie pod kątem czasów działania. Dopóki nie zaczniemy intensywnie maltretować wymagających gier, urządzenie będziemy musieli ładować co 3-4 dni, nie ograniczając w tym czasie konsumpcji treści internetowych czy multimedialnych. W mojej opinii to całkiem nieźle, biorąc pod uwagę rozmiar wyświetlacza i jego jasność oraz ogólną wydajność urządzenia.

Oprogramowanie

Microsoft Lumia 640 XL LTE działa na systemie Windows Phone 8.1. Jak wyglądają „kafle” nie trzeba chyba tłumaczyć, bowiem wystarczy pierwszy lepszy screen z brzegu a sam system i jego obsługa były omawiane wielokrotnie. Ja za każdym razem powtarzam, że jest to oprogramowanie dość stabilne, przejrzyste, ale dla mnie bardzo nieintuicyjne. Brakuje mi sortowania listy aplikacji tak, by ostatnie zainstalowane były na widoku. Próżno też szukać czytelnego dostępu do wszystkich ustawień. Przewijanie długich list jest na dłuższą metę czasochłonne i nieefektywne a niektóre opcje pochowane w dziwnych miejscach. Z kolei dla kogoś, kto chce po prostu włożyć kartę SIM, odpalić i korzystać bez zagłębiania się w cokolwiek, będzie to rozwiązanie idealne.

Z automatu otrzymujemy właściwie wszystkie podstawowe funkcje i aplikacje, plus gratisowo od producenta pakiet Office i 30 GB miejsca na dane w chmurze OneDrive. Trzeba przyznać, że to naprawdę interesująca oferta i każdy, kto korzysta z dokumentów biurowych, będzie kontent.

Oprócz tego dostajemy rewelacyjną nawigację (działającą również offline) i to w kilku wydaniach. HERE Drive +, HERE Maps i HERE Transit. Przy czym w aplikacji Maps znajdziemy nawigację pieszą „krok po kroku”, która pozwoli nam trafić na miejsce bez nadkładania drogi.

Konfiguracja urządzenia jest dość szybka, synchronizajca z kontem w usługach Microsoftu również przebiega bezproblemowo. Nic nie stoi na przeszkodzie, by dorzucić konta społecznościowe, pocztowe i korzystać z pełnego spektrum możliwości urządzenia.

Podsumowanie

Microsoft Lumia XL LTE to phablet, który mogę polecić osobom szukającym właśnie tak dużego smartfonu. Bez mała 6 calowy wyświetlacz, ze świetnymi kolorami, czerniami i dobrą rozdzielczością, zadowoli każdego fana multimediów, ale i zapewni dorywczą obróbkę tekstu na tzw „kolanie”. Oczywiście pełnowartościowa praca (tworzenie) na dokumentach bez fizycznej klawiatury jest dość karkołomna, ale edycja czy samo zapoznawanie się z plikami tekstowymi jest całkiem przyjemne. Oprócz tego dostaniemy bardzo dobry aparat fotograficzny zarówno główny jak i służący do video-rozmów, bardzo wydajną baterię i całkiem donośny dźwięk. Wszystko to zamknięte w eleganckiej, wytrzymałej obudowie o ciekawym design’ie a jako wisienkę na torcie można potraktować Gorilla Glass 3 i powłokę oleofobową.

Komu odradzam? Wszystkim antyfanom Windows Phone i jego kafli oraz, co chyba bardziej istotne (bo do oprogramowania można przywyknąć), przeciwnikom wielkich dachówek. Lumia 640 XL jest naprawdę XL. Obsługa jedną ręką to mrzonka a noszenie przy sobie to mordęga – no chyba, że ktoś ma łapę jak koszykarz a kieszenie jak Podolski złodziej. Wtedy trafił na sprzęt idealny.

Z kolei każdy, kto właśnie dużego ekranu potrzebuje, będzie bardzo zadowolony. Szczególnie, że cena jest niewygórowana a jakość bardzo wysoka.

 

  • Michael

    Opierając się o Wasze tabele punktowe można wywnioskować, że aparat w tym modelu jest równie dobry co w 1520 czy S6. Nota 8.8 na 10… Wysoko.

    • Jan Kowalski

      Może nie równie dobry, ale blisko. Paradoksalnie powyżej pewnej wielkości matrycy i przy porządnej optyce różnice wynikające z samych Mpx się zacierają.