PocketBook InkPad

0

Nasza ocena

Jakość wykonania/design8.3
Ekran9.8
Bateria8.9
Oprogramowanie7.8
Wydajność8.7
Cena/Jakość7.9
8.6

PocketBook InkPad to kolejny przedstawiciel, i tak już pokaźnej rodziny produktów szwajcarskiej firmy trudniącej się głównie produkcją czytników opartych o E Ink. Do tego nie jest to urządzenie z niższej półki, a dla użytkownika premium. 

Zawartość pudełka oraz specyfikacja

Czytnik na pierwszy rzut oka (na pudełko) nie wyróżnia się niczym specjalnym. Oprócz samego urządzenia znalazł się również kabelek do ładowania i transmisji danych i to w zasadzie wszystko. Ale niech Was to nie zwiedzie. Reader jest większy o ponad 2 cale od najczęściej spotykanego 6-calowca. Mało tego, zwiększyła się również znacznie rozdzielczość, której mogą pozazdrościć tańsze tablety, a i lepsze sprzęty. Nie ma się więc czego wstydzić.

Przejdźmy jednak do tego „braku wstydu”. Czytnik jest w pełni wielodotykowy na autorskim oprogramowaniu PocketBooka, które znajdziemy w każdym ich nowszym czytniku. Wielodotykowość sprawia, że zadomowiły się tu gesty szczypania do powiększania i pomniejszania, lub przesuwania ekranu, gdzie zręcznym ruchem możemy zmienić stronę. Najbardziej wygodnym gadżetem (którego nie spotkałem wcześniej) okazał się suwak nad ekranem służący do zmiany jasności podświetlenia, lub wyłączenia go całkowicie. Po prostu super!

Ale kończmy zachwyty. Przejdźmy do reszty specyfikacji. Procesor to jednordzeniowa jednostka o szybkości 1 GHz. InkPad ma 8 cali i olbrzymią rozdzielczość 1200×1600. Pamięć to 0,5/4 GB pojemności. Czyli odpowiednio: pamięć RAM/wewnętrzna. Nie zabrakło slotu na małe karty mikroSD do 32 GB. Jest też WiFi 802.11 b/g/n, z którym miewałem dość często spore problemy. Co ciekawe InkPad dostał możliwość korzystania z syntezatora mowy do czytania książek na bieżąco, dzięki czemu nasze książki zamienimy w audiobooki. Urządzenie jak na ośmiocalowca przystało jest dość spory, ale rekompensuje to niewielką grubością (trochę ponad 7 mm). Należy też liczyć się ze sporą wagą (350 gram) jak na to urządzenie, ale mnie ono w ogóle nie ciążyło po kilku godzinach czytania w jednej dłoni.

Jakość wykonania i design

E-book reader ten jest dość mainstreamowy. Jest to wciąż plastik, choć trochę stylizowany na aluminium. Jednocześnie z tyłu i z przodu. Zastosowano tylko trochę inne jego rodzaju. Zainteresowała mnie jednak strefa gumowana, która została stworzona specjalnie dla lepszego chwytu. Jest tak miła w dotyku, że do samego końca nie mogłem przestać jej dotykać ;).

Rozmieszczenie poszczególnych elementów trochę się zmieniło. Nad ekranem znalazł się dotykowy suwak do zmiany jasności ekranu. Po prawej umieszczono na całej długości pasek lekko gumowany wraz z przyciskami do przerzucania stron. Górna krawędź to przycisk włącznika/usypiania oraz zaślepka ze slotem na karty pamięci i gniazdem ładowania. Na prawej krawędzi znalazły się wycięcia, których przeznaczenia nie rozgryzłem. Na dolnej pojawił się port słuchawek 3,5 mm. Tylna ścianka to prócz podstawowej osłony także dość spora część gumy zapobiegającej ślizganiu się podczas trzymania czytnika. Zaraz obok tej strefy jest malutki suwaczek, którego podejrzenie działania spadło na resetowanie InkPada.

Wygoda czytania

8 cali oraz zwiększona liczba pikseli na takim obszarze sprawia, że bardzo dużo linijek tekstu jesteśmy w stanie zmieścić na powierzchni ekranu. I to dobrze wyglądającego tekstu. Nasza lektura przez to jest czytana szybciej, gdyż mniej stron pozostaje nam do przeczytania. Równie dobrze możemy korzystać z dużego kroju czcionki, jeśli tylko wzrok nas zawodzi, a mimo tego chcielibyśmy zatracić się w objęciach ulubionej lektury. Do tego dotykowy pasek nad ekranem, dzięki któremu szybkim ruchem włączymy podświetlenie. I to jest naprawdę wygodne, bo nie musimy pamiętać wcześniej włączyć podświetlenia tekstu, by i późnym wieczorem lub nocą móc ponieść się historii, która przecież tak nas interesuje.

Formaty książek

Lista plików jakie jesteśmy w stanie wczytać do urządzenia jest imponująca, aczkolwiek do takiej listy zdążyliśmy się przyzwyczaić. Są to: PDF, PDF (DRM), EPUB, EPUB(DRM), DJVU, FB2, FB2.ZIP, DOC, DOCX, RTF, PRC, TCR, TXT, CHM, HTM, HTML. Jedno jest pewne, niczego nie powinno nam zabraknąć, a nawet jeśli zdarzyłby się bardziej egzotyczny format to również powinien dać radę.

Bateria

Wbudowany akumulator to 2500 mAh, a to bardzo dużo, tym bardziej że mamy do czynienia z czytnikiem opartym o E Ink. O ile bateria podda się po około dwóch dniach podczas korzystania z WiFi i przeglądarki internetowej, to wielogodzinne czytanie bez tej technologii zrobiło na mnie wrażenie. Z podświetlenia korzystałem często, a mimo to nie wpłynęło ono tak drastycznie na czas pracy, jak podejrzewałem. Po dwóch tygodniach czytania, z czego 70-80% czasu było z podświetleniem to bateria z 60% spadła do 25%. Jest to demonicznie dobry wynik. Producent napisał, że InkPad może wytrzymać do 1 miesiąca i ten wynik jest do uzyskania.

Interfejs i wydajność

Oprogramowanie z jakim przyjdzie nam się zaznajomić jest w zasadzie takie samo jak u swojego poprzednika PocketBooka Ultra, którego opisywałem już na łamach portalu. Jest zdecydowanie kierowany do osób, gdzie liczy się możliwość pochłaniania bardzo dużej ilości tekstu naraz. Typowych moli książkowych. Do tego rewelacyjnie rozwiązane podświetlenie tekstu, które znacznie poprawi wygodę. Wydajność stoi na niezłym poziomie, choć szybkość reakcji przypomina nam o zastosowaniu elektronicznego tuszu jako ekranu. Precyzja stoi na rewelacyjnie wysokim poziomie i nie sposób „nie trafić” w planowaną opcję. Najfajniejszym dodatkiem okazał się syntezator mowy, który stał się nowością dla mnie w takim czytniku oraz jednocześnie muszę go pochwalić. Jakość nagranego głosu zwaliła mnie na kolana. Słuchając kobiecego głosu o delikatnej, acz wyraźnej barwie miałem wrażenie, że czyta to człowiek! Oczywiście trudno jest oddać emocje czytając sam tekst i polegając na zastosowanej interpunkcji, ale naturalność z jaką Ewa (tak ją nazwano) wertuje kolejne wersy tekstu sprawia, że to co do tej pory słyszałem to były roboty bez uczuć. Naprawdę w mistrzowskim stylu oddano ducha polskiej mowy, tym bardziej, że czytaniem zajmuje się system komputerowy.

Nie ma jednak róży bez kolców. Słodząc należy pamiętać, że i tu napotkałem problemy ze stabilnością. Zdarzyło mi się to kilka razy i dwa z nich miały miejsce w trakcie używania głosu Ewy. Przeczytała ona jeden, dość krótki rozdział po czym InkPad zmroził swe oblicze do tego stopnia, że musiałem wymusić na nim wyłączenie. Co ciekawsze, nawet gdy system nie reagował na żadne moje rozkazy to mogłem i tak regulować jasność ekranu. W takich momentach jedynym działaniem jakie nam pozostaje to trzymanie do oporu włącznika. Na szczęście lekarstwo w takiej formie pomaga zawsze na ciężkie dolegliwości softu.

Podsumowanie

PocketBook InkPad okazał się jak do tej pory najbardziej wygodnym narzędziem do czytania. Ma bardzo dobrą baterię, rewelacyjny ekran o ostrym jak żyletka obrazie, świetnie rozwiązaną lampkę nocną i dobre wykonanie. Należy się liczyć jednak z dużymi rozmiarami, nieprzeciętną wagą i drobnymi, choć częstymi problemami z zawieszaniem się systemu. Cena również nie przyciąga do siebie, ale jest adekwatna do tego co za nią otrzymujemy. A jest tego naprawdę sporo.

Cena: ok. 800 zł