Polar loop recenzja

1

Przyznam się bez bicia, że o firmie Polar dowiedziałem się dopiero wówczas, gdy dostałem informacje o możliwości testów najnowszego urządzenia tej marki. Jako, że w ostatnim czasie coraz większą popularnością cieszą się smartbandy i smartwatche, chcąc wyjść naprzeciw Waszym oczekiwaniom postanowiłem przyjąć to niewielkie urządzenie na dwa tygodnie testu. Jak się sprawowało przez ten czas przekonacie się czytając poniższą recenzję.

Zawartość pudełka

Jeśli chodzi o samo pudełko to tutaj firma ta nie zastosowała jakiś wymyślnych rozwiązań. Proste opakowanie z przezroczystym okienkiem, dzięki któremu możemy podejrzeć jak wygląda urządzenie. Czasem proste rozwiązania są najlepsze. Przejdźmy do zawartości całego zestawu, tutaj prócz samej opaski znajdziemy kabel z jednej strony zakończony pełnoprawnym wyjściem USB z drugiej specjalnym wyjściem czteropinowym, dzięki niemu podłączymy urządzenie do komputera lub do gniazdka sieciowego (jednak w samą wtyczkę musicie zaopatrzyć się we własnym zakresie), prócz tego otrzymujemy zapasowy pneumatyczny metalowy „patyczek” służący do mocowania przyczepów, a także kluczyk do ich ściągania. Prócz tego standardowo komplet dokumentacji.

Design oraz jakość wykonania

Co pierwsze się rzuca się zaraz po wzięciu urządzenia do rąk to jego lekkość. Waży on naprawdę bardzo mało, co moim zdaniem jest dobrym prognostykiem. Po założeniu na rękę po kilku minutach niemal zapominamy, że coś nosimy. Co do materiałów z których smartband jest wykonany. Jest to guma, która jest całkiem miła w dotyku, lekka i elastyczna, z drugiej strony nie odparza ręki mimo iż dłużej ją nosimy na pokrytej potem nadgarstku. Jednak przed założeniem opaski musimy ją odpowiednio przygotować, bowiem część paska z gumy musimy skrócić tak by pasowała do naszej ręki. Jak to zrobić po kolei mamy w instrukcji, a także na stronie internetowej producenta w formie wideo. Sam proces nie jest szczególnie trudny i skomplikowany, ale wymaga parę minut na docięcie odpowiednie opaski. Z tym docięciem wiąże się jeden minus bowiem jak zbytnio dotniemy opaskę nie będzie odwrotu – w zestawie nie znajdziemy zapasowej. Inna sprawa to fakt, że gdybyśmy chcieli komuś pożyczyć smartbanda, albo ręka by nam przytyła, wówczas też może być to problem. Warto również dodać, że urządzenie jest wodoodporne, dzięki czemu nadaje się również do pływania i mierzenia dystansu przepłyniętego w basenie.

Pod względem designu sama opaska prezentuje się bardzo dobrze. Minimalistyczny design z nutką elegancji, to jest to czego oczekuję od tego typu sprzętu. Polar Loop jest dostępny w trzech różnych kolorach czarnym, fioletowym i niebieskim, więc myślę że każdy znajdzie coś dla siebie. Ja miałem okazję testować wersję fioletową i prócz metalicznych wstawek zaraz przy ekranie i samemu zapinaniu wszystkie elementy są fioletowe. Magia się dzieje wówczas, gdy naciśniemy przycisk obok ekranu (którego w stanie spoczynku w ogóle nie widać). Jest to prosty pikselowy ekranik wyświetlający najważniejsze informacje czyli ilość przebytych kroków, czas, ilość spalonych kalorii i jak dużo jeszcze musimy ćwiczyć by uzyskać cel. Polar Loop ma wbudowany moduł Bluetooth dzięki któremu możemy bezprzewodowo wysyłać nasze wyniki do aplikacji mobilnej lub też za pomocą kabla dołączonego do zestawu do komputera. W pamięci urządzenia zostają pomiary maksymalnie z 12 dni.

Funkcje, działanie

Jak działa, jakie czynności możemy zmierzyć za pomocą Polar Loop? Testowany smartband to urządzenie proste, niezbyt rozbudowane dzięki któremu możemy zbadać przede wszystkim dystans jaki przemierzamy w ciągu dnia, jakość snu, a także jakie aktywności wykonujemy. Wszystkie te pomiary są dosyć dokładne i odzwierciedlają stan faktyczny przebytych dystansów. Parametry te są mierzone za pomocą akcelerometru, który sprawdza zmianę położenia urządzenia. No tak ale jak możemy sprawdzić nasze aktywności, gdy nie mamy rozbudowanego ekranu i funkcji w samym urządzeniu? To wszystko możemy bardzo szybko sprawdzić za pomocą aplikacji instalowanej na naszym komputerze. Właśnie przed pierwszy uruchomieniem wymagana jest odpowiednia konfiguracja urządzenia, jest to proces szybki i bezproblemowy, bowiem program od początku do końca prowadzi za rękę co ważne komunikuje się z nami w języku polskim (w przypadku informacji wyświetlanych na samym ekranie smartbanda są one po angielsku). W moim przypadku dodatkowo została pobrana aktualizacja samego softu opaski i od razu zainstalowana. Jakie funkcjonalności oferuje aplikacja? Tak właściwie sam program przekierowuje nas do strony internetowej. Przede wszystkim jest dziennikiem naszej aktywności przed jej pierwszym uruchomieniem tworzymy konto gdzie musimy podać chociażby wagę, wzrost płeć, a także stopień docelowej aktywności. Następnie po podłączeniu za każdym razem opaski do komputera dane są synchronizowane i możemy przeglądać różnej maści statystki począwszy od ilości spalonych kalorii, przebytych kroków czy przez godzinowe rozplanowanie aktywności. Całość jest zrobiona przejrzyście i na pewno szybko każdy się w poszczególnych opcjach odnajdzie.

Bateria

To zmora niemal wszystkich urządzeń, które działają na baterii i własnych ogniwach, a codzienne ładowanie smartwatcha to istna zmora użytkowników. W przypadku testowanego egzemplarza udało się działać na jednym ładowaniu maksymalnie 3,5 dnia, co wydaje się wynikiem przyzwoitym choć nie rewelacyjnym. Myślę, jednak, że te kilka dni działania na jednym ładowaniu to również jest dobry pomysł dla osób, bowiem i tak zapewne część użytkowników codziennie lub co dwa dni zgrywa dane i je synchronizuje z aplikacją w komputerze, a ta przy okazji automatycznie zaczyna ładowanie (proces ten trwa stosunkowo krótko). Gorzej sprawa wygląda w przypadku dłuższych wyjazdów, gdzie nie mamy żadnego komputera pod ręką, wówczas musimy się posłużyć wtyczką, a nadal trzeba pamiętać, że możemy maksymalnie zapisywać pomiary z 12 dni.

Reasumując to Polar Loop jest bardzo dobrym urządzenie, które oferuje podstawowe funkcje, jak na smartbanda i przy nich sprawuje się bardzo dobrze. Dobre wykonanie i ładny design to również spore plusy rozwiązania od marki Polar, jedyne co osobiście najbardziej mi doskwiera to brak pulsometru, dzięki któremu mógłbym dokładniej mierzyć swoje aktywności a przy tym nawet te, które nie wymagają się przemieszczania (np. ergo wiosła czy rower stacjonarny). Kolejnym minusem jest fakt, że mimo iż posiada ten model moduł Bluetooth to niestety nie możemy sterować muzyką ze smartfona czy otrzymywać powiadomień o nowych smsach czy e-mailach. Na koniec cena – ta jest adekwatna do możliwości i wykonania i w tej chwili za ten model przyjdzie zapłacić nam 300

  • Jan Kowalski

    O akcelerometrze można powiedzieć różne rzeczy, ale opowiadanie, że pomiary dystansów i aktywności są dokładne, to istna herezja z nakierunkowanien na bełkot szaleńca. Nie można ludziom takich głupot wciskać szanowny kolego 😉