PocketBook Ultra

1

Nasza ocena

Design/Jakość wykonania9
Ekran9.5
Bateria6.5
Oprogramowanie9
Wydajność9
Cena/Jakość8
8.5

PocketBook Ultra jest kolejnym produktem szwajcarskiej firmy. Pałają się głównie tworzeniem elektronicznych czytników książek i trzeba przyznać, że robią to dobrze. Portfolio jest dość obszerne, więc każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Czym więc jest i do kogo skierowany został model 650?

Zawartość pudełka i specyfikacja

Wewnątrz opakowania z jakiego przyjdzie nam rozpakowywać urządzenie nie znajdziemy w zasadzie nic, prócz rzeczy wymaganych, czyli kabla mikroUSB. W ładowarkę do gniazdka musimy sami się zaopatrzyć, lub wykorzystać do tego nasz komputer stacjonarny, bądź przenośny. Do tego trzeba dodać sporą ilość makulatury (instrukcje i gwarancja). Samo pudełko nie należy do małych.

Do czynienia mamy z sześciocalowcem, ale o zdecydowanie wyższej rozdzielczości niż dotychczas, ponieważ zamiast standardowego już 600×800, dysponujemy już 758×1024 pikseli. Daje to większą ostrość i szczegółowość tekstu, a także pozwala zmniejszyć czcionkę bez utraty na czytelności. Do obsługi pozostawiono ekran E-ink obsługiwany dotykiem, a także dodano ładne podświetlenie. W czytniku zmniejszono ramki przez co sprzęt się trochę zmniejszył i łatwiej jest go objąć. Bateria ma pojemności 1500 mAh, a pamięć wewnętrzna to 4 GB z możliwością rozbudowy za pomocą kart pamięci. Nie zabrakło WiFi, doszły dwa przyciski na krawędziach do przewracania stron (względem Aqua). Sercem jest 1 GHz procesor oraz 512 MB RAMu, a więc sporo. Nowością jest zastosowanie 5-megapikselowego aparatu fotograficznego z lampą LED i autofokusem (naprawdę!).

Jakość wykonania oraz design

Materiałem jakim odznacza się urządzenie to tradycyjnie plastik. Jest bardzo sztywny i prezentuje się ładnie. Nie zauważyłem, by był łatwo podatny na zarysowania, czego nie można powiedzieć o ekranie. Na moim modelu testowym znalazło się kilka dość głębokich rys, które zauważyłem już po rozpakowaniu sprzętu. Wszystko zostało mocno i solidnie spasowane.

Pod ekranem znalazły się cztery przyciski fizyczne, które mają bardzo małe wypukłości o kształcie charakterystycznym dla PocketBooka. Ich funkcjonalność od modelu 640 nie różni się niczym, a oprogramowanie pozwala na dowolne zaprogramowanie konkretnych akcji dla danego klawisza. Pod spodem spotkać można zaślepkę skrywającą gniazdo kart mikroSD oraz mikroUSB, zaraz obok są miniJack i podświetlany przycisk włącznika. Na lewym zaokrąglonym rogu jest wgłębienie na smyczkę. Lewa i prawa krawędź oraz trochę tylne plecy zawierają dwa przyciski do przewracania stron na przód (oba do tego służą), mniej więcej na połowie wysokości wyświetlacza. Tylna część, w dolnej części, w rogu skrywa soczewkę aparatu oraz lampę LED. Na wysokości przycisków jest logo producenta, które znalazło się również z przodu, nad przyciskami nawigacyjnymi.

Wygoda czytania

Przez zwiększanie ilości pikseli na ekranie możemy czytać jeszcze więcej za jednym razem. Odtąd więcej tekstu o tej samej ilości szczegółów w poszczególnych literach możemy umieścić na ekranie o standardowej już wielkości. Możemy również pozostać przy takiej samej wielkości czcionki i cieszyć się zdecydowanie lepszej jakości tekstem. To powoduje, że wzrok jeszcze lepiej się relaksuje. Również pora dnia przestanie nam doskwierać, ponieważ gdy tylko zacznie nam brakować dostatecznej ilości światła z paska szybkich ustawień na górnej belce (trochę jak w Androidzie) klikamy ikonę żarówki i dyskretnie ustawiamy sobie żądaną intensywność podświetlenia.

Ramki zostały zmniejszone co może powodować, że przy zmianie chwytu możemy przypadkowo dotykać ekranu i wywoływać nieplanowane akcje. Mnie zdarzyło się już to kilkukrotnie i przewracało strony, gdy tego nie chciałem. Za to chwyt jedną dłonią jest bardzo dobry, a palce znajdują się na wysokości przycisków do przewracania strony.

Formaty książek

Szwajcarska firma wie jak nas (konsumentów) zadowolić. Przy całej liście obsługiwanych formatów są wszystkie, z których przyjdzie nam korzystać. Jest to w zasadzie pełna lista najczęściej spotykanych formatów książek elektronicznych z jakimi przyjdzie nam się spotkać. Niczego nie brakuje, a to co powinien czytać czytnik to jest.

Tak pisząc ściśle są to: PDF, PDF (DRM), EPUB, EPUB(DRM), DJVU, FB2, FB2.ZIP, DOC, DOCX, RTF, PRC, TCR, TXT, CHM, HTM, HTML.

Bateria

Do dyspozycji mamy 1500 mAh. Niektórzy mogą powiedzieć, że to dużo, a inni, że mało. Ale producent bardzo dobrze zostawił w specyfikacji następujący wpis:

„(…) do jednego miesiąca użytkowania bez konieczności ładowania (czas pracy baterii i parametry podane powyżej mogą różnić się w zależności od sposobu użytkowania, ustawień oraz aktywności połączenia bezprzewodowego)”

I tak właśnie mógłbym podsumować czas pracy akumulatora. Na pewno mogę bez bólu określić, że przy włączonym podświetleniu przez połowę czasu, uruchomionym od czasu do czasu WiFi, PocketBook dotrwał do 30 godzin na jednym ładowaniu. I nie wiem, czy można zaliczyć ten wyczyn do wysokiej poprzeczki, czy może wręcz przeciwnie. A to wszystko dlatego, że nie spotkałem się wcześniej z tak wyposażonym funkcjonalnie czytnikiem.

Interfejs i wydajność

PocketBook stworzył czytnik przeznaczony dla najbardziej wymagających, potencjalnych czytelników. Dla tych co będą czytać po nocach, o zmierzchu, a może tych co zechcą uwiecznić nasze bardzo ulotne chwile za pomocą aparatu, bo przecież trudno jest określić, w którym momencie może on nam się przydać.

Ekran interfejsu został fajnie przemyślany. Pulpit (ekran główny) prócz najważniejszych informacji o naszej bibliotece i podstawowych danych, zawiera nad poszczególnymi elementami w górnej i dolnej części dwa paski. Ten górny odpowiada za szybkie ustawienia z możliwością podręcznej konfiguracji intensywności podświetlenia, lub kompletnego jego wyłączenia, a dolny odpowiada za zbiór wszelkiego dostępnego oprogramowania i dojścia do wszystkich funkcji. Wszystko jest bardzo czytelne i żadna ważna funkcja nie zaskakuje swoim nieprzemyśleniem. Każdą opcję łatwo rozpoznać po charakterystycznym symbolu i nie da się niczego przypadkowo wcisnąć. Jedną z ciekawszych rzeczy jest Aparat, który by wykonać zdjęcie należy obrócić urządzenie do góry nogami, a to spowodowane jest jego dziwnym umiejscowieniem. Łatwo jest jednak do tego przyzwyczaić, a samo urządzenie nas o wszystkim informuje odpowiednimi komunikatami.

Czytnik pracuje bardzo precyzyjnie, czas reakcji jest krótki, choć nie zawsze jest to regułą. Czasami zdarzały mi się zawieszenia oprogramowania, gdzie po wybraniu jednej z czcionek w trakcie czytania książki i zaznaczeniu mi mojej decyzji, PocketBook po prostu przestał odpowiadać. Przez cały okres testowy takich sytuacji miałem trzy i jestem pewien, że można to rozwiązać odpowiednią aktualizacją. Na szczęście wystarcza w ostateczności przytrzymanie przycisku włączenia, w celu wyłączenia sprzętu oraz ponowne uruchomienie.

Podsumowanie

Ultra powstał, aby jeszcze bardziej cieszyć oczy i wypełnić lukę osobom, które chcą czytać również w nocy. Oprogramowanie jest znacznie bogatsze od testowanego wcześniej PocketBooka Aqua, co cieszy niezmiernie oraz dodaje nowych możliwości. Pozostają jednak drobne problemy ze stabilnością, które można rozwiązać odpowiednią aktualizacją. Należy się też liczyć z dość krótkim działaniem na baterii jeśli tylko zechcemy skorzystać z dodatkowych możliwości urządzenia, które znacznie bardziej obciążają zapotrzebowanie na energię elektryczną. Jeśli tylko te drobnostki nam nie przeszkadzają to jak najbardziej polecam ten sprzęt. Należy liczyć się z wysoką ceną, która obecnie wynosi około 690 zł.