PocketBook Aqua

0

Nasza ocena

Design/Jakość wykonania8
Ekran8.5
Bateria9
Oprogramowanie7.5
Wydajność8.5
Cena/Jakość8.5
8.3

PocketBook to w zasadzie jeden z liderów w produkcji czytników książek elektronicznych. Nie umywa się do Amazona, który rozpieszcza swoimi Kindle, ale w obu przypadkach to są dwa trochę inne podejścia. Jednak ilość produktów w obecnej chwili powala i w zasadzie każdy znajdzie dla siebie ten jeden najbardziej odpowiedni.

Model Aqua jest właśnie jednym z tych, gdzie czytanie w wannie, na deszczu lub wszędzie tam gdzie do czynienia będziemy mieli z wilgotnym i przez to trudnym środowiskiem. Szwajcarzy starają się udowodnić, że nie ma takich warunków, w których nie można zatracić się w ulubionej lekturze.

Zawartość pudełka oraz specyfikacja

W pudełku oprócz urządzenia znalazł się raptem kabel zasilający oraz niezbędne papiery, takie jak gwarancja czy instrukcja. Samo pudełko również należało do sporych. Ładowanie musimy przeprowadzać we własnym komputerze lub za pomocą własnych ładowarek ściennych.

Czytnik to najczęściej spotykany 6-calowiec. Rozdzielczość na tym ekranie to 600×800, a więc również często wykorzystywana. Jako, że do czynienia mamy z czytnikiem to zastosowano tradycyjnie E-ink. Do obsługi można wykorzystać cztery dolne przyciski nawigacyjne oraz dotykowy ekran. Nad całością pracuje procesor o prędkości 1 GHz’a, pamięci RAM 256 MB, flash o wielkości 4 GB, które możemy jeszcze rozszerzyć kartami mikroSD. Umieszczono także moduł WiFi do bezprzewodowej komunikacji. Brak jakiegokolwiek wewnętrznego podświetlenia.

Jakość wykonania i design

Nie mogę powiedzieć, żeby w tym modelu zastosowano jakiejś szczególnej jakości materiały. Jest to dość sztywny plastik o przyjemnym dotyku. Ekran to podobno szkło, chodź po dotyku bardzo trudno mi to potwierdzić, to wierzę że tak jest. Producent reklamuje swój wyrób jako wodo- i kurzoodporny, wspierający standard IP57. Oprócz zaślepek w miejscach gdzie to musiało się znaleźć to konstrukcyjnie nie różni się specjalnie w jakiś sposób bardziej od podobnych produktów. I to można w zasadzie zaliczyć do zalet, gdyż nie jest dzięki temu grubszy, ani cięższy. Z drugiej strony miałem obawy do samego końca, czy powinienem go zanurzyć w wodzie, by to sprawdzić. Ostatecznie ograniczyłem się do oblewania wodą, co nie było szczególnym wyzwaniem dla Aqua’y.

Oprócz ekranu dotykowego to zastosowano przyciski do nawigacji znajdujące się zaraz pod ekranem. Lewy skrajny służy do powrotu na ekran główny, a po przytrzymaniu mamy dostęp do szybkich ustawień oraz menedżera zadań. Prawy skrajny to klawisz opcji, a pozostałe dwa to poprzedni i następny ekran. Ich kształty mówiące o funkcjonalności są trudno zauważalne, stąd też mała instrukcja. Wciskają się odpowiednio choć są płytkie i trochę twarde. Znacznie gorzej prezentuje się włącznik znajdujący się na dolnej krawędzi. Jest on płytki i niezwykle twardy. Aby włączyć urządzenie musiałem wykorzystać do tego paznokieć i z dużą siłą przytrzymać co było nie lada wyzwaniem i ćwiczyło mój palec. To nie tak powinno działać. Nie ma tu żadnych klawiszy znajdujących się po prawej lub lewej stronie ekranu, które zwiększyłyby wygodę w przewracaniu kartek, trzeba to robić dolnymi klawiszami nawigacyjnymi, lub za pomocą ekranu dotykowego.

Wygoda czytania

Przy elektronicznym papierze nie ma żadnych oznak zmęczenia z patrzenia na ten rodzaj ekranu. Drugą zaletą są również bardzo długie czasy na wbudowanym akumulatorze, ale o tym później. Czytać można długo i do momentu, aż nie będziemy mieli innych zadań lub nie utrudnią nam tego warunki. Część z trudności jakie możemy napotkać czytając nasze ulubione książki złagodzili twórcy konstruując czytnik odpornym na wodę i kurz. Tak poszerza nam się ilość miejsc w jakich możemy przeprowadzać leniwe posiedzenia przy ulubionych lekturach i tak wanna, plaża czy nawet basen będą kolejnymi miejscami, gdzie niekoniecznie musimy tracić czas na czynności inne niż czytanie książek. Wyjazdy wakacyjne nie muszą oznaczać, że rozstaniemy się z czytaniem.

scr0009

Brak przycisków do przerzucania kartek w miejscach najlepiej do tego przewidzianych, czyli po obu stronach ekranu może trochę zniechęcać bo wymusza trochę inny, nie do końca wygodny, chwyt. Na szczęście same klawisze są od siebie tak oddalone, że nie sposób nie trafić w odpowiedni przycisk. Urządzenie można wygodnie chwytać nie dotykając przypadkowo ekranu co mogłoby trochę pokrzyżować szyki będąc przyklejonym do ulubionej książki.

Formaty książek

PocketBook dba o to, by jego produkty były maksymalnie dopracowane i zawierały wszystko co powinien zawierać dobry czytnik książek. I o ile za granicą duża ilość różnorodnych formatów jest jak najbardziej wskazana to u nas tak naprawdę wystarczą, tylko trzy: PDF, ePub i mobi, które to są wykorzystywane zawsze jako pierwsze. Gdy spotykamy inne formaty to są to jakieś drobne odłamy, którymi stara się zaimponować księgarnia mobilnych książek, aniżeli wprowadzać jako standard. U nas są to tylko trzy wymienione formaty.

Trochę boli mnie to, że PDF wciąż jest głównym formatem w jakim pojawiają się co ciekawsze treści. Problem jest bowiem taki, że jest to format, który nijak można skalować czy dostosować do ekranu urządzenia. Przeznaczony jest raczej do wyświetlania treści o konkretnym układzie i wielkości obrazków i tekstu. Manipulowanie tym może doprowadzić do problemu z odpowiednim odbiorem treści i dlatego też nie jest ono prawie możliwe. Do czytania z możliwością dobrania sobie odpowiednich parametrów tekstu lepiej sprawdzi się ePub, który staje się coraz popularniejsze, ale jeszcze nie wyparł PDFa, co mnie niezmiernie smuci.

Ilość formatów obsługiwanych może doprowadzić do zawrotu głowy. Są to: EPUB DRM, EPUB, PDF DRM, PDF, FB2, FB2.ZIP, TXT, DJVU, HTML, DOC, DOCX, RTF, CHM, TCR, PRC (MOBI). Jest więc w czym wybierać i w zasadzie nie trzeba się zastanawiać, czy nasza książka będzie mogła być odczytana przez ten czytnik, gdyż w znacznej mierze odpowiedź brzmi „tak”.

Bateria

Choć urządzenie wyposażono w dotykowy interfejs, to bateria pozwala na bardzo długi czas działania. Mnie po 2 tygodniach testów nie udało się wyładować do końca akumulatora. Przyznać muszę też, że nie specjalnie miałem siłę czytać odpowiednio dużo, by spróbować wyładować ogniwo do końca. A to wszystko przez egzaminy na uczelni. Starałem się, by był włączony przynajmniej przez 30 minut dziennie i w miarę możliwości czytany. Nie zawsze się to udawało, więc nie mogę ostatecznie określić ile będzie wynosić jedno pełne naładowanie baterii przez określony i zmierzony czas lub przerzucone strony. Wiem jednak, że korzystanie z technologii bezprzewodowej odbija się negatywnie na długości działania skracając żywot pojedynczego doładowania dość znacznie, kilkakrotnie szybciej. Założę się jednak, że osoby oczytane, ale nie specjalnie wymagające zaskoczą się czasem działania.

Interfejs i wydajność

Główne menu oraz wszelkie inne elementy interfejsu zostały dopracowane do szybkiego przyzwyczajenia się oraz braku konieczności „uczenia się” go. Wszystko jest widoczne na pierwszy rzut oka i proste tak jak to tylko można sobie wyobrazić. Nawet starsze osoby powinne być w stanie obsłużyć to urządzenie, gdyż całość poukładano w odpowiednio logicznych miejscach. Do tego dochodzi świetne spolszczenie, choć znaleźć można jakieś nieprzetłumaczone frazy, ale znajdujące się w miejscach niespecjalnie użytecznych, dla takiego szarego czytelnika. Większość elementów podczas czytania możemy dostosować, aby wyświetlał nam się na przykład zegar wraz z bieżącą stroną na jakiej jesteśmy, by były widocznie zawsze. Takich elementów możemy maksymalnie ustawić trzy co może irytować, bo każdy chciałby widzieć więcej informacji za jednym razem bez specjalnego rozpraszania się kombinowaniem w opcjach.

Fajne jest szybkie menu z ważnymi opcjami dostępne po przytrzymaniu dłużej klawisza ekranu głównego (koła). Z jednego miejsca można sobie szybko uruchomić WiFi, wyłączyć urządzenie czy zarządzać wielozadaniowością. Szybko w ten sposób można powrócić do wcześniej rozpoczętych zadań. Na szybkość reakcji nie można złego słowa powiedzieć, choć dotknięcie jakiegoś elementu potrafiło wywołać odpowiednio akcję, nawet po kilku sekundach, to takich sytuacji nie było wiele. Reakcja na przyciski fizyczne jest dużo lepsze.

Aqua może się pochwalić sporą ilością dodatkowego oprogramowania, które średnio czasem mają do czynienia z czytaniem, ale potrafią się przydać. Mamy dostęp do czytnika RSS (to raczej jako ciekawostka), kalendarza, kalkulatora, odręcznego notatnika, przeglądarki, prostej galerii zdjęć i równie takich gier. Znalazły się także funkcje dostępu do Dropboxa, własnej usługi PocketBook Sync, a także ciekawego ReadRate. Ta ostatnia opcja to swoiste centrum społecznościowe dla maniaków czytania książek elektronicznych i pozwala się chwalić obecnie czytanymi pozycjami, konkretnymi wycinkami tekstu i innymi znajomym lub całej społeczności.

Podsumowanie

PocketBook Aqua jest bardzo sympatycznym czytnikiem. Osoby chcące spędzać swój cenny czas w sposób bardziej kreatywny, relaksujący, czy każdy inny niezależnie od warunków atmosferycznych, by tylko zapomnieć się przy ulubionej lekturze, czy nawet z przymusu z tym urządzeniem może się udać wykorzystać go w większości sytuacji. Niestety urządzenie jest też trochę zbyt ubogie, gdyż nie doczekało się portu miniJack i aplikacji odtwarzacza. Można było go ukryć pod jedną zaślepką. Dlatego osoby lubiące słuchać muzyki w trakcie czytania zawiodą się i będą musiały wykorzystać własny odtwarzacz. Do tego przychodzi też trochę wysoka cena.

Urządzenie świetnie się nada dla wymagających, o konkretnych potrzebach i wyrafinowanych osób. I dla nich to sprzęt jest przeznaczony, o ile tylko nie przeszkadza im cena, ok. 430 zł.