Gadżeciarz. Kobiety go pragną. Mężczyźni mu zazdroszczą.

0

Kaprawym okiem patrzę nie tylko na nowinki technologiczne, czy poszczególne pomysły producentów, ale również na zjawiska społeczne. Okazuje się bowiem, że to, co drzewiej uznawane było za synonim obciachu, kraciastej koszuli i braku dziewczyny, obecnie zaczyna być obiektem damskich westchnień i wściekłych porykiwań samców. Co się stało? Skąd ta metamorfoza? Czy to chwilowe załamanie czy może nowa norma?

funny-iphone

Do rozważań nad tym problemem skłoniła mnie zażarta dyskusja na jednym z blogów, w której niezupełnie “z czapy” (bo w wyniku artykułu o najnowszych gadżetach Apple) czytelnik jął pluć jadem i oblewać pomyjami gadżeciarskich biegaczy. Czyli “lanserów”, “pozerów-sportowców” i “fejsbukowe cudaki Endomondo”. Nie wiem czy zacytowałem dość dokładnie, bo pamięć już nie ta a zapomniałem wziąć swoje leki, jednak wydźwięk na pewno oddałem rzetelnie. Przyklasnęło mu kilku innych, prawilnych chłopaków, którym również problem wydawał się doskwierać a może nawet wywoływać nieprzyjemne bóle w dolnych rejonach ciała.

NYC-Marathon-Runner-Took-Funny-Selfies-Guys-During-Race

Przebieg dyskusji wyglądał jak to zwykle w bezkresach internetów. Mało sensu, dużo uporu, nic szczególnie mądrego, zatem nie będę się nad nim pochylał.  Nie mniej jednak zaskoczył mnie poziom nienawiści do osób, które z jakiegoś powodu, używają nowoczesnych technologii w całym dostępnym spektrum. Czyli zaopatrują się w opaski fitness, smartwatch’e różnego autoramentu, mierniki tętna, GPS’y, smartfony i nadmierną ilość innych akcesoriów. Prawilne chłopaki potraktowały ten nadstan wyposażenia z należną (ich zdaniem) pogardą. Konsensusu nie było.

bd79945a935211e391210a21655d2104_6

Jaki z tego wniosek i do czego właściwie zmierzam? Otóż, tam gdzie pojawia się tak jawna niechęć a podstawy do niej są raczej słabo umotywowane (co komu wadzi  amator sportu z pięcioma różnymi rejestratorami własnych wyczynów, dopóki nie jest to ekipa filmowa blokująca ścieżkę?), chodzi z reguły o coś zupełnie innego. Moim zdaniem to zazdrość i poczucie zagrożenia.

fitness-funny-motivational-poster

Zazdrość zrozumieć łatwo. Ktoś ma to, czego nie mam ja i się z tym obnosi. Co gorsza, czerpie dodatkowe korzyści, budując wokół siebie grupę znajomych lub “follower’sów” na portalach sportowo- społecznościowych. Na przykład wspomnianym wyżej Endomondo. Jeszcze bardziej irytujący jest fakt, że na te swoje żałosne wyniki może rwać panny, imponować kolegom i brylować w parku swym profesjonalnym, markowym przyodziewkiem oraz złotym  iWatchem.

6a00d8341bfa6953ef01a5102e0d81970c-800wi1

Poczucie zagrożenia wynika wyziera z tej sytuacji jak grzybica z pożyczonego gumofilca. Im więcej takich “pozerów”, dla których głównym celem nie jest samo uprawianie sportu a raczej pokazanie klaty opiętej najnowszym miernikiem rytmu serca, tym mniej dziewczyn dla nas. Kobiety bowiem, to stworzenia cudowne, czułe, delikatne i wrażliwe, ale w przypadku klasyfikacji samców kierują się morderczą, zimną logiką. Ten “piękny lolo” odpicowany w drogie gadżety biega może słabiej. Może mniej. Jednak stać go na porządny, markowy osprzęt. A to oznacza, że jest majętny i zapewni lepsze oraz wygodniejsze życie. Bieganie zawsze można potrenować i poprawić wyniki, prawda? Zdobycie góry szmalu nie jest już tak proste dlatego lepiej by ją miał na starcie.

DSC03061

Myślę, że tego właśnie  obawiają się skromniejsi dreptacze. Sama sprawność fizyczna może okazać się mało atrakcyjna w porównaniu z combo sprawność+kasa.

Jednak nie tylko to może boleć.  Dużo gorsza jest zraniona miłość własna. Poczucie osobistej nietuzinkowości dostanie solidnego kopa a cały dotychczasowy wysiłek przestanie być “wyjątkowy” kiedy okaże się, że każdy może dojść do tego samego. W dodatku wygodniej i na bogato, żeby zaimponować znajomym i zaistnieć w rankingu na przeklętym Endomondo. Dla zabawy. Dla lansu. Obwieszony drogimi iRunner’ami i innymi iOpaskami.

funny-fitness-transformation

To jest właśnie sedno sprawy. Jeszcze do niedawna, gadżeciarz kojarzył się z cherlawym suchoklatesem, który na nadgarstku nosił zegarek wielkości kalkulatora, pod pachą taszczył trzeszczący laptop a w wolnej ręce dźwigał jakieś nieokreślone dzieci Chaosu i tostera.

Obecnie gadżety stały się istotnym, prestiżowym elementem ubioru. Podkreślają status społeczny, dodają szyku i opisują w pewnym stopniu posiadacza. Zmieniło się ogólne postrzeganie użytkowników nowoczesnych technologii. Pojawiła się moda na aktywność rejestrowaną cyfrowo i stała się synonimem “człowieka sukcesu”. Dbającego o swoje zdrowie, sen i dietę – dzielącego się tym szlachetnym procederem z całym światem.

719c54c6-e849-4cf2-abbb-5fcd3b375b52-540x460

Muszę przyznać, że to znak naszych czasów i symbol zachodzących zmian. Technologiczne cudeńka są motywacją same w sobie lub służą jako medium porównywania wyników z innymi. Umiejętnie dobrane zachęty i “owacje” sprawiają, że nieświadomy niczego użytkownik daje z siebie coraz więcej. Czy to źle? Ależ skąd! To dobrze. Bardzo dobrze. Jestem wręcz zdania, że takie wykorzystanie smart urządzeń to jeden z najlepszych pomysłów jaki do tej pory wykoncypowano. Nawet jeśli obecne smartwatch’e uważam za żenujący złom o użyteczności krajalnicy do skarpet, idea jest generalnie w porządku. Co gorsza działa i ma nawet skutki uboczne.

Kobiety zaczynają pożądać aktywnych mężczyzn z najlepszymi gadżetami a mężczyźni… Wcześniej najpewniej wyśmialiby geeka. Dziś dostają białej gorączki i ataków spontanicznej pogardy.

Mam tylko nadzieję, że to wszystko nie pójdzie za daleko i posiadany smartfon nie stanie się przedmiotem w całości określającym nas jako człowieka. Nie chciałbym za rok czy dwa dowiedzieć się, że zostałem przemeldowany do Domu Opieki Społecznej, bo monitoring przyłapał mnie na używaniu starej Nokii z klawiaturą.

13feeeb234461847698a861efb7f349c37517eb41d178e5709b99f602abfd606