Nowości od Google’a

0

Konferencja, konferencja i po konferencji parafrazując nasze rodzime powiedzonko, Google wyłożył na stół kilka mocnych kart wśród nich nowe Nexusy, a także i przede wszystkim najnowszą odsłonę Androida, który został oznaczony kolejną cyfrą – 5.0.

Lizak, nową jakością?

W przypadku nowości, które zaprezentowało Google odnośnie najnowszej wersji systemu wiedzieliśmy większość elementów już od czerwca, wówczas po raz pierwszy ujrzał światło Android, wtedy jeszcze pod kodową nazwą L. Teraz znamy wszystkie zmiany jakie zostaną zaimplementowane wraz z nadejściem lizaka. Pierwszy element, który rzuca się w oczy to całkowicie zmieniony i odświeżony design, teraz królować będzie material design, który już na pierwszych prezentacjach wyglądał świetnie, a teraz został dopieszczony. Po pierwsze mocne, żywe kolory, nowa typografia, ważnym elementem jest również responsywny design, dzięki któremu aplikacje będą równie dobrze wyglądały na smartfonie czy tablecie, a także jeszcze większych ekranach. Zmianom uległy również klawisze nawigacyjne, teraz to trójkąt, okrąg i kwadrat. Oczywiście prócz zupełnie nowego designu rozbudowano zdecydowanie możliwości powiadomień. Teraz mogą się pojawiać na ekranie blokady z kilku różnych aplikacji, a osobiście najbardziej cenię sobie możliwość odpowiadania na SMSy z poziomu ekranu blokady. Rozmowy przychodzące nie kolidują z naszą aktualną pracą wykonywaną na smartfonie. To były największe zmiany dotyczące wyglądu Androida Lollipop, a pod maską systemu sygnowanego zielonym robocikiem zaimplementowano jeszcze więcej nowości.

Otrzymaliśmy pełne wsparcie dla 64 bitowych układów, żegnamy się z Dalvikiem na rzecz Art. Ulepszono również zarządzanie energią, według zapewnień giganta z Mountain View czas działania urządzeń na jednym ładowaniu może się zwiększyć nawet o 90 minut, do tego dochodzi szybsze ładowanie, dzięki któremu Nexusa 6, 15 minut ładowania da 6 godzin działania. Polepszono bezpieczeństwo systemu, rozszerzono możliwości Google Now, dodano możliwość podłączenia za pomocą USB mikrofonu, głośnika, wzmacniacza. By wypisać wszystkie zmiany, które zostały poczynione od poprzedniej wersji Androida, musiałbym użyć jeszcze co najmniej kilkanastu tysięcy znaków. Dokładniej samemu systemowi przyjrzymy się wówczas, gdy trafi on oficjalnie do dystrybucji.

Gigant z Mountain View widać nie próżnował przez ostatnie miesiące, długo musieliśmy czekać na kolejną cyferkę przy oznaczeniu systemu sygnowanym zielonym robocikiem, ale zdecydowanie było warto. Zmiany są dogłębne i nie ograniczają się do nowości w samym designie, lecz dzięki nowościom powinniśmy odczuć lepsze działanie aplikacji, gier, czy wydajniejszą pracę baterii. Po testach wówczas wersji beta użytkownicy już chwalili amerykańskiego giganta za ogólny postęp, a już niedługo po oficjalnej aktualizacji zostanie postawiona kropka nad i. Osobiście cieszę się ze zmian w nowym Androidzie, jednak mam pewne obawy jak szybko posiadacze aktualnych urządzeń dostaną odpowiednie aktualizacje. Swoje stanowisko w tej kwestii już podało między innymi HTC czy Sony, którzy będą aktualizować flagowce w najbliższych tygodniach, miesiącach, jednak zapewne jak to miało miejsce wcześniej tak i tutaj korzystający z najtańszych rozwiązań czy ze średniej półki będą musieli obejść się smakiem. Inna sprawa, to implementacja Androida Lollipop do nowości budżetowych, które zostaną wydane w najbliższych tygodniach czy tam znajdziemy lizaka? Obawiam, się że jeszcze będziemy musieli się uzbroić w cierpliwość. W najbliższym czasie warto wstrzymać się z zakupem nowego tabletu, bowiem zmiany, które zaproponował Google w Androidzie 5.0 są tego warte. A jak wygląda sprawa z aktualizacją rodziny Nexus? Według zapowiedzi Google począwszy od modelu 4 przez 5,7 (zarówno wersję 2012 oraz 2013) oraz 10 otrzymają update, podobnie smartfony z rodziny Google Play edition.

Nexus Player, czyli zielony robocik dla telewizora

Aktualnie rodzina urządzeń Nexus, to nie tylko smartfony i tablety oparte o Androida, lecz również specjalna dedykowana telewizorom przystawka, dzięki któremu nasz domowy sprzęt może stać się bardziej smart. Został ten sprzęt przygotowany wraz z Asusem, który prócz standardowych funkcji, jakie daje Android TV czyli streamingu wideo YouTube, Netflix, można je rozszerzyć o aplikacje znalezione w Google Play, inna sprawa to łatwe przesyłanie obrazu z naszego tabletu, smartfona czy komputera na telewizor. Sporą frajdą dla graczy będzie dedykowany gamepad, który dodatkowo możemy dokupić, dzięki niemu nasz Nexus Player może stać się mini konsolą dla gier działających pod kontrolą systemu sygnowanego zielonym robocikiem.

Sercem Nexus Player jest układ Intela Atom o taktowaniu 1,8 GHz, 1 GB pamięci RAM, a także 8 GB wbudowanej pamięci wewnętrznej. Specyfikację uzupełnia cała gama wyjść, a także modułów łączności bezprzewodowej wśród nich można znaleźć Bluetooth 4.1, Wi-Fi czy port HDMI. W zestawie znajdziemy prócz samej przystawki, również bezprzewodowy pilot, który zdecydowanie ułatwia kontrolę nad urządzeniem. Nexus Player pojawi się na sklepowych półkach już 3 listopada, natomiast przedsprzedaż rusza dzisiaj. Urządzenie w podstawowej wersji można zakupić za 99$, natomiast dodatkowy kontroler to koszt 39 dolarów amerykańskich.

Czy Nexus Player jest sprzętem przełomowym? Zdecydowanie nie, ale bardzo dobrze komponuje się w środowisko urządzeń działających pod kontrolą mobilnego systemu amerykańskiego giganta z Mountain View. To również dobra odpowiedź na Apple TV, który szczególnej sympatii użytkowników w Polsce nie zdobył. Taka przystawka zauważalnie zwiększa możliwości naszego telewizora, a rodzina Nexus to zapewnione najnowsze aktualizacje i długie wsparcie technologiczne. Ciekaw jestem jednego, jak będzie z dostępnością Nexus Player w Polsce, bowiem do tej pory smartfony z linii Nexus pojawiały się ze sporym opóźnieniem na naszym rodzimym rynku, jak to będzie w tym wypadku czas pokaże.

Linia Nexus rozszerza się

Do tej pory rodzina urządzeń z serii Nexus była rozszerzana dosyć powoli, bez zbędnego pośpiechu. Google nadal trzyma się tej zasady, ale tym razem równocześnie na swojej konferencji przedstawił dwa nowe urządzenia tablet i smartfon. Zacznijmy od telefonu, Nexus 6 to telefon z najwyższej półki, a pełną specyfikację znajdziecie poniżej:

  • 5,96-calowy ekran AMOLED o rozdzielczości QuadHD (2560 x 1440)
  • 32/64 GB pamięci wewnętrznej
  • Snapdragon 805 (4 x 2,7 GHz)
  • 3 GB pamięci RAM
  • aparat tylny 13 Mpx, przedni 2 Mpx;
  • bateria 3220 mAh
  • wymiary: 82,98 x 159,26 x 10,06 mm
  • waga: 184 gramy

 

Specyfikacja na pierwszy rzut oka podobna nieco do wchodzącego na rynek Galaxy Note 4, z kilkoma drobnymi różnicami. Jak prezentuje się cena sprzętu? Tutaj niestety nie jest tak różowo, bowiem za Nexusa 6 przyjdzie nam zapłacić 649 dolarów, co już jest kwotą zauważalnie wyższą od poprzedniej generacji (wówczas cena detaliczna została ustalona na poziomie 349 dolarów).

Drugi ze sprzętów, który zaprezentował Google to tablet stworzony przy współpracy z HTC i rękę tajwańskiego producenta widać już na pierwszy rzut oka, bowiem jest to tablet niezwykle minimalistyczny a przy tym charakteryzujący się nowoczesnym designem.

Sercem Nexusa 9 jest 64 bitowy układ od Nvidii czyli Tegra K1, do tego dochodzi 2 GB pamięci operacyjnej RAM oraz w zależności od wersji 16 lub 32 GB wbudowanej pamięci wewnętrznej. Tablet został wyposażony w ekran o dosyć specyficznej przekątnej 8,9 cala w proporcjach 4:3, wyświetlacz ten został wykonany w technologii IPS LCD, a pracuje z maksymalną rozdzielczością 2048×1536 pikseli. Specyfikację uzupełniają dwa aparaty przedni 1,6 Mpx, główny tylny to matryca 8 Mpx. W standardzie otrzymujemy zestaw podstawowych modułów łączności bezprzewodowej i wyjść. High Tech Computer również dorzuciło swoje trzy grosze, dodając chociażby dwa głośniki na froncie urządzenia, do tego ramka tabletu została wykonana z aluminium co dodatkowo chroni sprzęt przed uszkodzeniem. Niestety podobnie jak to miało miejsce w przypadku Nexusa 6, również tablet jest zauważalnie droższy od poprzedników. Wersja z 16 wbudowanej pamięci wewnętrznej to koszt 399 dolarów, z 32 GB pamięci wbudowanej to koszt 479 dolarów. Google również przygotowało model z modułem LTE i 32 GB pamięci, za tę wersję przyjdzie nam zapłacić już 599 dolarów.

Nowe Nexusy to bez wątpienia urządzenia z najwyższej półki i dzięki najmocniejszym bebeszkom na pewno będą w czołówce wydajnościowej wśród aktualnie dostępnych sprzętów na rynku. Szkoda w tym wszystkim ceny Nexusa 6 oraz 9, bowiem za grubo ponad 2000 zł w przypadku smartfona nie jest już tak konkurencyjną ofertą jak o podobnej specyfikacji Galaxy Note 4. Osobiście po cichu liczyłem na odświeżenie Nexusa 5, otrzymując ekran o tej samej przekątnej czyli 4,95 cala i rozdzielczości Full HD, Snapdragona 805 oraz 3 GB pamięci RAM byłbym w pełni ukontentowany, a tak niestety niemal 6 calowy olbrzym jest w wielu wypadkach mało praktyczny. Natomiast jeśli chodzi o tablet to sprawa wygląda podobnie, cena jest atrakcyjniejsza, jednak mimo wszystko w porównaniu do początkowej Nexusa 7 to już nie jest tak dobrze.

Google zdecydowanie ma głowę na karku, bowiem najnowsza konferencja powinna zadowolić każdego malkontenta, otrzymujemy pełnoprawnego następce Androida, trzy nowe urządzenia z linii Nexus – smartfon, tablet i przystawkę do telewizora. Oferta, którą prezentuje amerykański gigant z Mountain View jest naprawdę bogata, oczywiście w tej beczce miodu jest również łyżka dziegciu czyli ceny nowości od Google’a, ale na szczęście nie są to kwoty zaporowe, które totalnie mogłyby zablokować sprzedaż tych urządzeń. Następne tygodnie i miesiące pokażą czy Google wykorzysta potencjał drzemiący w ich nowościach.