Ciężka dola mobilnego pirata w realiach współczesnych

0

Ciężka dola oj ciężka, bo przecież nie można mieć wszystkiego. Myśląc, że uda się nam zaoszczędzić kilka złotych ograniczamy sobie możliwości- a przecież nie tędy droga. Większość piratów myśli, że tylko zyskuje, nie zdają sobie sprawy że sporo tracą. A wszystko przez to że kradzieży wirtualnej nie uznajemy jako rzeczywistej. To nie jest coś co kradniemy ze sklepu, tylko kilka megabajtów w pamięci naszego urządzenia.

Na szczęście teraz przyszła era rozwiązań online, gry skupiają się na trybie wieloosobowym, aplikacje wymagają konta lub weryfikacji online. To jest pewien argument by w końcu ruszyć te kilka złotówek i dać komuś zarobić, samemu uzyskując dostęp do wielu funkcji, których dotychczas tylko słyszeliśmy. Uważam, że wielu deweloperów, właśnie z powodu piracta zaczęła skupiać się dużo bardziej na trybie online. To spodobało się graczom i mam nadzieję, że taka tendencja zostanie utrzymana.

Gdy już zacząłem pisać tak o wieloosobowych trybach gry, przypomniałem sobie sytuację związaną z tytułem Modern Combat 4. W pewnym momencie Gameloft wypuścił aktualizację, która wykonywana ręcznie (przez ściągnięcie z internetu nowej pirackiej wersji) uniemożliwiała kontynuowanie gry online, więc trzeba było podobno grać od nowa. Ogólnie aktualizacje to kolejny powód by kupować aplikacje. Nowe wersje posiadają zazwyczaj nowe funkcję czy też zwyczajnie są bezpieczniejsze.

A co do bezpieczeństwa, większość użytkowników nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa oraz wirusów na platformy mobilne. Firmy specjalizujące się w bezpieczeństwie alarmują, że coraz więcej wirusów atakuje systemy mobilne. Ściągając piracką wersję aplikacji nie mamy pojęcia co innego może ona robić w naszym urządzeniu. Skoro komuś udało się objeść zabezpieczenia zastosowane przez deweloperów to równie dobrze aplikacja może wysyłać nasz osobiste dane do kogoś.  Nie chcę nikogo straszyć, ale skoro ostatnio do sieci wypłynęło ponad 5 milionów haseł do kont użytkowników Gmail, to równie dobrze osoby, które uzyskały do nich dostęp mogły dokonywać zakupów dla kont z podpiętymi kartami kredytowymi czy też wysyłać maile w naszym imieniu. Nie twierdzę, że w Sklepie Play nie ma aplikacji, które w pewien sposób nam zagrażają, ale dbanie o bezpieczeństwo polega również na minimalizowaniu sytuacji, w których jesteśmy narażeni, a ściąganie „zkrakowanych” aplikacji na pewno temu nie sprzyja.

Smartphone-Safety

Kolejnym minusem posiadania nielegalnych wersji aplikacji, jest brak wsparcia ze strony dewelopera. Gdy kontaktujemy się z osobą publikującą aplikację w sklepie play, ona ma możliwość sprawdzenia czy aplikację nabyliśmy w sposób legalny. Gdy deweloper odmówi nam pomocy w przypadku stwierdzenia, że kopia posiadana przez nas nie jest legalna zostanie nam poszukiwanie pomocy na forach internetowych, na których prostych rozwiązań czasami szuka się bardzo długo.

Ostatnią kwestią, którą chciałbym poruszyć jest dostępność pirackich aplikacji. Większość z nich faktycznie możemy ściągnąć z internetu, ale nie wszystkie. Są aplikacje, które nie posiadają swoich pirackich wersji, a czasami ze cenę kilki złotych nie warto jest na nie czekać. Część z tych aplikacji, które są dostępne wymagają też pewnych działań od użytkownika. Zanim zacząłem pisać ten akapit postanowiłem trochę poszperać po różnych forach internetowych i sprawdzić to i owo. Okazało się, że część z aplikacji pirackich, do poprawnego funkcjonowania potrzebuje dostępu do roota. Osoby, które nie posiadają wiedzy z dziedziny urządzeń mobilnych często są w stanie zaryzykować, to że ich urządzenie stanie się ozdobnym przyciskiem do papieru, za cenę oszczędzenia kilkunastu złotych. Czy to ma sens? Oczywiście, że nie. Wiem też, że takich aplikacji jest mało, ale bardzo często są to właśnie bardzo wartościowe aplikację, których twórcy posiadają ogromną wiedzę specjalistyczną i są w stanie dalej tworzyć coś nowego, a nie tylko kolejne kopie istniejących już aplikacji.

support-11

Gdy patrzę na powyższe akapity dostrzegam ogrom wad, które niesie za sobą piractwo. Czy faktycznie dla tych przysłowiowych „paru groszy”, warto rezygnować z tak wielu rzeczy? Teraz do głowy przyszła mi jeszcze jedna rzecz. Przecież gdy nie płacimy za aplikację, to ograniczmy ich rozwój. Gdy deweloperom przestaje się opłacać dalsze programowanie, często przestają aktualizować swoje aplikację czy też tworzyć nowe. To zaś powinno uświadomić użytkowników, że ograniczają oni też sami siebie. Mam nadzieję, że po przeczytaniu powyższego wpisu, chociaż część z Państwa zdecyduje się na zakup oryginalnych wersji ulubionych aplikacji i postawi na progress, który jest nam bardzo potrzebny.