PocketBook Basic Touch

0

Nasza ocena

wzornictwo/wykonanie7.5
wyświetlacz8
bateria9
oprogramowanie7
jakość/cena6
7.5

Wyobraźmy sobie zwycięzcę plebiscytu na najgorszy tablet świata. Jednordzeniowy procesor, 256 MB pamięci operacyjnej, monochromatyczny wyświetlacz o rozdzielczości której powstydziłyby się nawet najtańsze smartfony, bateria dwukrotnie mniejsza niż w przeciętnym phablecie, brak aparatu, toru audio, modemu 3G, Bluetooth, GPS, akcelerometru. A do tego nieprzyzwoicie długi czas reakcji na polecenia i zamknięty system operacyjny, uniemożliwiający instalowanie dodatkowych aplikacji. Czy ktokolwiek byłby gotów wydać choćby kilka złotych na tak koszmarny produkt? Podejrzewam że nie, a tymczasem warte kilkaset złotych czytniki e-boków znajdują całkiem sporą ilość nabywców.

Nie ukrywam, że inspiracją przytoczonej powyżej wyrywkowej i stronniczej specyfikacji był testowany PocketBook Basic Touch. Pasowałaby ona zresztą do wielu innych czytników. Oczywiście biorąc pod uwagę ich specyficzne zastosowanie, większość wymienionych braków okazuje się nieistotna, pozornie słabe komponenty – wystarczające, a cechy wydające się na pierwszy rzut oka wadami przeistaczają się w zalety, jak choćby „lagujący” wyświetlacz e-ink, który jednak pozwala na bardzo długie działanie urządzenia, pomimo zastosowania niewielkiej (a więc lekkiej) baterii. Cały powyższy wywód ma jedynie za zadanie pokazanie największej wady wszystkich bez wyjątku czytników elektronicznych książek – ceny. Dopóki jednak miłośnicy literatury będą stanowić wyraźną mniejszość na tle konsumentów produktów kultury masowej (dla których tablety są zdecydowanie lepszym wyborem), dopóty bezwzględne reguły gry rynkowej będą dyktowały takie a nie inne ceny.

Pierwsze wrażenia

 Czytnik dostarczany jest w niepozornym kartonowym pudełku o gabarytach niewiele większych od niego samego. Nic dziwnego – jedynymi dodatkami są kabel USB i lakoniczna instrukcja obsługi.

PocketBook_Basic_Touch_box

Obudowa z szarego tworzywa sztucznego nie epatuje wyszukanym wzornictwem. Jedyną dyskretną ekstrawagancją jest lekko pofalowany pasek grupujący cztery przyciski funkcyjne, umieszczone pod ekranem. Na dolnej krawędzi znajdziemy gniazdo microUSB, gniazdo kart microSD i wyłącznik. Boczne krawędzie są gładkie, natomiast górna zawiera dwa otwory gwarantujące solidne zespolenie z opcjonalnym etui.

PocketBook_Basic_Touch_slots

Czytnik wyposażono w interfejs dotykowy, nie dziwią więc stosunkowo szerokie ramki zapobiegające przypadkowym interakcjom wyświetlacza z dłońmi obejmującymi urządzenie. Projektanci mogliby ewentualnie pokusić się o lekkie zmniejszenie górnej i dolnej ramki, co uczyniłoby urządzenie jeszcze bardziej kompaktowym, ale i tak wygrywa ono pod względem rozmiarów i wagi (191 g) z niejedną tradycyjną książką.

Wyświetlacz

Technologii e-ink do doskonałości jeszcze trochę brakuje. Jeśli chodzi o kontrast, ekran PocketBooka przegrywa z leżącą obok kartką zwykłego zadrukowanego papieru. Jego lekko kremowa „biel” jest wyraźnie mniej jaskrawa od celulozowego arkusza. Analogicznie rzecz ma się z czernią – farba drukarska zdecydowanie lepiej pochłania padające nań światło niż uwięzione w mikrokapsułkach wyświetlacza cząsteczki czarnego pigmentu. Mniejszy kontrast nie jest istotnym mankamentem przy jasnym oświetleniu, ale w mniej sprzyjających warunkach należy liczyć się z możliwością szybszego zmęczenia wzroku w trakcie dłuższego czytania.

Drugą ułomnością elektronicznego papieru jest stosunkowo długi czas odświeżania przy zmianie prezentowanych treści, dodatkowo urozmaicony intensywnym migotaniem. Przy „przewracaniu kartek” w trakcie lektury nie jest to zbytnio irytujące, ale w wielu innych sytuacjach – i owszem. Szczególnie że niezbyt rączy procesor dokłada swoją cegiełkę, popadając od czasu do czasu w zamyślenie i nigdy do końca nie wiadomo, czy brak reakcji urządzenia jest wynikiem chwilowego przeciążenia obwodów, czy też nieskutecznego dotknięcia ekranu.

Najmniej rzucającą się w oczy niedoskonałością, są „duchy” na ekranie – w czarnych obszarach można zaobserwować pozostałości po wcześniej wyświetlanych obiektach. Nie ma to większego znaczenia w wypadku czystego tekstu, ale na dynamicznie zmieniających się stronach WWW (czytnik posiada prostą przeglądarkę internetową) „duchy” potrafią odcisnąć wyraźne piętno.

Dwie ostatnie z wymienionych wad dość dobrze ilustruje poniższe zdjęcie wycinka ekranu oraz film.

PocketBook_Basic_Touch_screen_ghosts

[embedvideo id=”l1VHs20NkpY” website=”youtube”]

Malkontenci rozpieszczeni rozdzielczościami wyświetlaczy spotykanych w tabletach z górnej półki mogą kręcić nosem na widok skromnej matrycy 600 x 800 pikseli. Zapewniam jednak, że z czytelnością czcionek o wielkości porównywalnej z tradycyjnym drobnym drukiem nie ma większych problemów, nie są one jedynie tak perfekcyjnie gładkie jak ich odpowiedniki stworzone w drukarni, czego przykładem może być poniższy zrzut ekranu:

PocketBook_Basic_Touch_text_sample

Pomijając niepewność jaką nieustannie serwuje nam ociężały duet (e-ink + procesor), trudno mieć zastrzeżenia co do działania czujnika dotyku. Drobną niedogodność, szczególnie dla osób o grubszych palcach, może stanowić fakt, że powierzchnia ekranu, w przeciwieństwie do tabletów, jest zanurzona na kilka milimetrów wgłąb obudowy. Skuteczne i precyzyjne dotknięcie elementu wyświetlanego w pobliżu ramek może więc czasami okazać się problematyczne.

Bateria

Producent zapewnia, że PocketBook powinien wytrzymać miesiąc na jednym ładowaniu. Cóż, taki wynik wydaje się być możliwy do osiągnięcia, jednakże pod warunkiem użytkowania urządzenia głównie w sposób zgodny z jego podstawowym przeznaczeniem. Pamiętajmy że e-ink pobiera zauważalne ilości energii tylko przy zmianie wyświetlanych treści. W trakcie czytania książki zmieniamy strony co kilkadziesiąt sekund, przy okazji wytrącając procesor ze stanu uśpienia jedynie na mgnienie oka. W trakcie testów czytnik zmuszony był pracować na zdecydowanie wyższych obrotach, z często włączanym modułem Wi-Fi, nic więc dziwnego że w okresie dwóch tygodni udało mi się go rozładować dwukrotnie.

Proekologiczna nieobecność ładowarki w zestawie nie powinna być dla nikogo utrudnieniem. Jedynym wyjątkiem mogą być osoby cierpiące na skrajną technofobię i nieposługujące się na co dzień żadnym urządzeniem mobilnym, ani nawet komputerem, którego port USB jest w tym wypadku równie wydajnym źródłem zasilania co smartfonowa ładowarka. Bateria o niewielkiej pojemności (1300 mAh) i troska producenta o jej długowieczność skutkują relatywnie niewielkim prądem ładowania. Cały proces, bez względu na źródło, trwa nieco ponad 2,5 godziny.

Port USB oprócz ładowania może również służyć do przesyłania danych. O trybie jego pracy decydujemy w ustawieniach. „Połączenie z PC” pozwala na swobodne modyfikowanie z poziomu komputera zawartości pamięci wewnętrznej i karty SD. Jednak w tym czasie czytnik jest nieużywalny.

PocketBook_Basic_Touch_USB_transfer

Moduł Wi-Fi

Jeśli nie liczyć portu USB, Wi-Fi b/g/n jest jedynym sposobem komunikowania się czytnika z otoczeniem. Nie ma tu większych niespodzianek. Czułość modułu jest zadowalająca, obsługiwane są wszystkie popularne standardy szyfrowania, używane wcześniej punkty dostępowe są zapamiętywane wraz z hasłami, a kolejne połączenia z nimi mogą być nawiązywane automatycznie. W trosce o baterię po kilku minutach bezczynności moduł Wi-Fi jest usypiany, co momentami bywa odrobinę irytujące (np. przy czytaniu dłuższych artykułów na stronach WWW), jako że ponowne nawiązanie łączności zabiera zwykle kilkanaście sekund.

Oprogramowanie

 System operacyjny czytnika powstał na bazie Linuxa i jest dziełem zamkniętym. Nie znajdziemy tu charakterystycznego dla popularnych systemów mobilnych sklepu z aplikacjami poszerzającymi możliwości urządzenia. Jednak wraz z systemem otrzymujemy kilkanaście preinstalowanych aplikacji o różnym stopniu użyteczności. Producent przewidział aktualizowanie oprogramowania za pośrednictwem Wi-Fi. Czytnik otrzymałem z systemem w wersji W624.4.4.468 datowanym na 27 grudnia 2013 roku i w momencie przeprowadzania testów nie była dostępna nowsza wersja. Pocket Book Basic Toch nie jest przesadnie skomplikowanym urządzeniem i w miarę logicznie skonstruowany interfejs użytkownika z hierarchiczną strukturą menu nie powinien przysparzać problemów nawet mniej zaawansowanym użytkownikom. Pomimo względnie niewielkiej pamięci operacyjnej (256 MB) system zadziwiająco łatwo radzi sobie z wielozadaniowością, dając jednocześnie możliwość przełączania się pomiędzy uruchomionymi programami za pośrednictwem obecnej na większości ekranów ikony menadżera zadań (dwa nakładające się na siebie prostokąty). Gdyby to nie wystarczało, wywołanie menadżera zadań można zlecić w ustawieniach jednemu z fizycznych klawiszy. Poniższa galeria powinna pozwolić na pobieżne zapoznanie się z interfejsem użytkownika i dostępnymi opcjami.

Swoje podstawowe zadanie czytnik wypełnia lepiej niż przyzwoicie. Obsługuje sporą gamę różnorodnych formatów tekstowych: EPUB, MOBI, PDF, FB2, FB2.ZIP, TXT, DJVU, HTM, HTML, DOC, DOCX, RTF, CHM, TCR, PRC. Z najpopularniejszymi (EPUB i MOBI), umożliwiającymi swobodny przepływ tekstu w ramach strony, nie ma najmniejszych problemów. Pojawiają się one natomiast w wypadku dokumentów ze sztywno sformatowanym układem, a do takich należy lwia część dość popularnych w Polsce e-booków PDF. Teoretycznie dotykowy interfejs pozwala na swobodne i intuicyjne skalowanie widoku oraz przewijanie treści. W praktyce, ze względu na opisywane wcześniej długie czasy reakcji wyświetlacza i zadyszkę procesora przy obsłudze plików o większej objętości, komfort czytania drastycznie spada.

Z 4 GB pamięci wbudowanej zdecydowana większość pozostaje do dyspozycji użytkownika. Przeciętny beletrystyczny e-book ma na ogół objętość nieprzekraczającą 1 MB, a więc urządzenie może pomieścić dość imponującą bibliotekę. Gdyby to jednak nie wystarczało, czytnik obsługuje karty pamięci microSD o pojemności do 32 GB. Oprócz samodzielnego kopiowania plików istnieją jeszcze inne sposoby karmienia urządzenia literaturą. Jedną z nich jest utworzenie konta w serwisie bookland.com i powiązanie z nim urządzenia za pomocą aplikacji PocketBook Sync. Bookland.com to internetowa księgarnia, dostępna w języku polskim i ze zlokalizowanym asortymentem. Oferta jest jednak dość uboga. Znajdziemy tam kilkanaście bezpłatnych pozycji obejmujących polską klasykę oraz niecałą setkę e-booków płatnych, z których najtańsze kosztują kilkanaście złotych, a najdroższe grubo ponad sto. Jeśli ktoś używa Dropboxa, znacznie bardziej przydatne może okazać się zsynchronizowanie z nim PocketBooka. Możemy wtedy, o ile znajdujemy się w zasięgu Wi-Fi, swobodnie dobierać lekturę spośród przechowywanych w prywatnej „chmurze” zasobów.

W PocketBooku znajdziemy dodatkowe aplikacje, zarówno o charakterze rozrywkowym jak i użytkowym: Czytnik RSS, Kalkulator, Odręczny notatnik, Pasjans, Sudoku, Przeglądarka (internetowa), Słownik, Szachy, Zdjęcia, Zegar/Kalendarz.

Aplikacja „Zdjęcia” to w istocie prosty eksplorator plików, tyle że pokazujący po uruchomieniu zawartość folderu w którym domyślnie przechowywane są pliki z obrazami. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie by przeglądać inne foldery i np. otwierać e-booki do czytania. Monochromatyczny wyświetlacz o 16 stopniach szarości moim zdaniem nie nadaje się najlepiej do oglądania zdjęć, ale… co kto lubi. Jako ciekawostkę dodam, że PocketBook dość specyficznie interpretuje kolory. Ani nie uśrednia wprost składników RGB, ani nie waży ich zgodnie z przyjętymi algorytmami odzwierciedlającymi subiektywne wrażenie jaskrawości poszczególnych barw. Oglądane zdjęcia są zdecydowanie zbyt ciemne, by móc to uznać za próbę skompensowania ewentualnej nieliniowej charakterystyki wyświetlacza. Do tego wszystkiego na obrazek narzucana jest chaotyczna mozaika przyciemnionych pikseli niemająca nic wspólnego z ditheringiem. Dla ciekawskich zamieszczam poniżej ilustrację opisywanego kuriozum, gdzie na błękitnym tle widoczny jest zrzut ekranu z czytnika i jego powiększony fragment, a na zielonkawym – oryginalne zdjęcie i jego transformacja do 16 poziomów szarości, zarówno nieważona jak i ważona.

PocketBook_Basic_Touch_photo

Zarówno w aplikacji „Zdjęcia” jak i w przeglądarce internetowej może nieco doskwierać brak czujnika położenia. Smartfony i tablety przyzwyczaiły nas do automatycznego dostosowywania zawartości ekranu do aktualnej orientacji przestrzennej urządzenia. W PocketBooku zmuszeni jesteśmy korygować to ręcznie. Przeglądarka internetowa całkiem sprawnie radzi sobie z wyświetlaniem stron WWW. Oczywiście możemy zapomnieć o obsłudze zaawansowanych treści (Flash, Silverlight, itp.), ale ze sporą ilością popularnych portali nie powinno być większych problemów. Trochę absurdalnie wygląda możliwość powiększania widoku w nieskończoność. Usiłowałem przyłapać przeglądarkę na osiągnięciu jakiejś granicy, bądź na spektakularnym zwisie, ale poddałem się po żmudnym klikaniu w znaczek „+” i osiągnięciu ponad 60-krotnego powiększenia, co widać na ostatnim z prezentowanych poniżej obrazków.

Podsumowanie

Tradycyjnie już zamieszczam tabelkę z zestawieniem najistotniejszych komponentów sprzętowych testowanego urządzenia. Tym razem prezentuje się ona nad wyraz skromnie i nie uwzględnia jednego z największych braków PocketBooka Basic Touch – nieobecności toru audio. Pomijam już melomanów, ale miłośnicy literatury zmęczeni czytaniem mieliby szansę od czasu do czasu skorzystać z alternatywy w postaci audiobooków. Nie wspominając o sytuacjach gdzie brak światła wyklucza lekturę, a Basic Touch pozbawiony jest przecież podświetlenia ekranu.

PocketBook_Basic_Touch_params

 Ostatni wiersz tabeli zawiera informację, którą osobiście jestem skłonny uznać za wadę. Wadę nie tego konkretnego czytnika, ale ich ogółu. Realia rynku są jakie są i ocena wskaźnika jakość/cena na poziomie 6 odzwierciedla moje mieszane uczucia: z jednej strony cena PocketBooka wydaje się dość korzystna na tle konkurentów, z drugiej zaś zawyżona, biorąc pod uwagę możliwości urządzenia i porównując je choćby z najprostszymi tabletami. Jeśli jednak ktoś uważa, że Basic Touch jest tani jak barszcz, spokojnie może podnieść ogólną ocenę do poziomu 8,3 pkt., bowiem tyle wyniosłaby średnia, gdyby ostatni wskaźnik osiągnął maksimum.

7,5 lub 8,3 – jakby nie patrzeć oznacza to, że PocketBook Basic Touch wywarł na mnie pozytywne wrażenie 🙂