Manta Ebook04

0

O ile z Mantą jako firmą miałem już styczność to pierwszy raz jest to czytnik elektronicznych książek spod ich skrzydeł. I w zasadzie pierwszy taki czytnik w ogóle, chociaż zdarza mi się czytać książki w takiej formie, ale na dużo mniejszym ekranie, nie stworzonym do tego. Od teraz jednak jestem bogatszy w nowe doświadczenia i starłem się z tym czego wcześniej nie doceniałem. Jak to jest posiadać czytnik i jak zaburzyło to moje mobilne czytanie? Czy w ogóle warto?

Zawartość pudełka oraz specyfikacja

W leciutkim pudełeczku nie znajdziemy zbyt wiele, ale to co potrzebne jest do czytania, jest. W środku znalazł się wyłącznie kabel i na szczęście jest to standardowe mikroUSB, które króluje dziś w smartfonach i coraz częściej w tabletach, wszystko bez udziwnień. Do tego dodatkowo pokrowiec do przechowywania urządzenia, swoją drogą mnie się on podoba, ale z jednym mankamentem. Zamykanie odbywa się z pomocą rzepu i to dość silnego, jest to jednak rozwiązanie nie na dłuższą metę, bowiem po jakimś czasie może zacząć się odrywać od powierzchni i przestanie funkcjonować jako zapięcie. Lepszym pomysłem byłoby zastosowanie małego magnesu oraz płytki metalowej, które praktycznie się nie zużywają.

PIC000466

Urządzenie jest 6-calowym czytnikiem książek elektronicznych o rozdzielczości ekranu 600×800, ekranie przeznaczonym do czytania E-ink (elektroniczny papier), pamięci wbudowanej 4 GB (jak na czytnik to aż nadto), wsparciem kart mikroSDHC (do 32 GB), oraz technologią bezprzewodową WiFi.

PIC000462

Design oraz jakość wykonania

Sprzęt nie jest dużym urządzeniem. Ramki są odpowiednio wymierzone, by mieściły się na nich dłonie i by nie klikać przypadkiem przycisków. Sam czytnik nie należy do najcieńszych, ale może to być spowodowane zapewnieniem świetnego chwytu, czego nie można mu odmówić. Waga jest niewielka co tylko sprzyja czytaniu. Ekran to najzwyklejszy e-ink, z którym po raz pierwszy miałem do czynienia „na żywo”. Również obudowa jest wykonana z dobrej jakości miękkiego i gumowanego plastiku, który jest miły w dotyku. Gorzej wygląda to jednak z ową „miękkością” materiału, która jest zbyt duża. Czytnik wygina się i to przy przyłożeniu niedużej siły, co może martwić. Jako, że „elektroniczny tusz” nie jest domyślnie oparty o dotykową obsługę producent musiał zastosować przyciski fizyczne, które w większości znajdziemy pod ekranem. Klik przycisków funkcyjnych jest wystarczająco pewny i niezbyt twardy to kierunkowy pad jest już zbyt twardy, łącznie z środkowym przyciskiem. Przyciski obracania stron są za to zbyt miękkie i często przez przypadek nieświadomie je naciskałem podczas zmiany chwytu przenosząc się w kompletnie inne miejsce w książce. Jeszcze muszę przyczepić się do klawisza włącznika, gdyż jest niewielki i za płytki.

Pokrowiec, który znalazł się w pudełku jako miły dodatek jest pokryty materiałem podobnym do skóry z zewnątrz, a wewnątrz miałem wrażenie, że to zamsz. Z obu stron pojawiło się logo producenta w formie tekstowej (z przodu) i emblematu (z tyłu). Jedynie specyficzny zapach „nowości” trochę mnie zastanawiał, ponieważ utrzymał się do samego zwrotu i nie zmienił swojej intensywności zauważalnie.

Wygoda czytania

E-ink to lider, jeśli chodzi o czytelność tekstu na ekranie. Wzrok nie męczy się, wszystkie elementy, które ujrzymy są silnie kontrastowe, gdzie czerń jest czarna a biel – szara :). Taki to już właśnie ekran. Technologia opiera się na niezmiernie małych, dwukolorowych kulkach, które po otrzymaniu impulsu obracają się swoją czarną lub białą stroną. Dozwolone są również stany „pomiędzy” co zapewnia nam odpowiednie odcienie szarości, która to występuje w całej gamie i pozwala na oglądanie obrazków. Jedynym momentem, gdy zużywają one akumulator to ten, gdy zostaje wysłany do nich sygnał oraz zmiana pozycji, poza tym ekran praktycznie nie używa energii. Resztę zużywa uruchomienie urządzenia i utrzymywanie go w ciągłej gotowości do pracy. Być może z tego też powodu przy czytnikach nie ma opisanych wartości miliamperogodzinowych, gdyż niewiele by mówiły o czasie pracy sprzętów. Zastosowana technika spowalnia czas reakcji, przez co widać wolno zmieniający się interfejs i poszczególne wyświetlane obiekty. W tego typu sprzętach nie liczy się prędkość działania, ale mimo to przydałoby się, by jednak działało to szybciej, dla osób, które pochłaniają teksty jak gąbka.

Nie uświadczymy tu żadnego wewnętrznego podświetlenia, gdyż nie na tym opiera się idea działania, ale nie dyskwalifikuje to możliwości czytania po zmroku przy słabej lampce. Ekran i kontrast wystarczają, by cieszyć się z czytania nawet w trudniejszych warunkach oświetleniowych, nie pozwalając by oczy nasze poczuły dyskomfort. Szerokie kąty widzenia nie zmieniają faktury widocznych elementów, przez co można patrzeć na niego w zasadzie w dowolnej pozycji, bez pogarszającej się czytelności. Nie bez powodu e-ink nazywany jest elektronicznym papierem.

Dzięki temu w jaki sposób działa ekran miałem pewne problemy… z powrotem do rzeczywistości. W lekturę potrafiłem się zassać tak, że nikt nie był w stanie mnie „odkleić”. Wciąż powtarzałem sobie w głowie: „jeszcze tylko ten rozdział dokończę”, co kończyło się tylko w wiadomy sposób. Czytanie zaniechać musiałem dopiero w momencie ograniczenia ilości światła w domu co wydawało się wystarczającą porą. Gdyby nie czytnik nie wiedziałbym co to znaczy pochłonąć się czymś.

Formaty książek

Zapewne każdy myśli, że pospolite PDFy są plikami świetnie nadającymi się do czytania książek, rzeczywistość jednak inaczej to zweryfikowała. PDF ma problemy z wyświetlaniem tekstu w sposób swobodny, często jest to niemożliwe ograniczając tym samym skalowanie go do ekranu. Nie ma możliwości również zmiany kroju czcionki. Takie utrudnienia spowodowały, że nie jest to format polecany do czytania. Problem pojawia się jednak w momencie poszukiwania książek w różnych serwisach zajmujących się ebookami. Najczęściej bowiem jest to główny format w jakim możemy pobierać książki, co jest błędem. Zaraz po nim króluje ePub, który nie ma wyżej wymienionych ograniczeń, a i pliki są dużo mniejsze, gdyż zawierają tylko najważniejsze informacje o tym jak przechowywany jest tekst, czy ma spis treści, podział i proste formatowanie. Mogą w nim się także znaleźć proste grafiki. Jest dużo lepszą alternatywą, gdyż tekst możemy dostosowywać w sposób dowolny.

EPUB i PDF to niejedyne formaty, w jakich możemy pochłaniać interesujące nas treści. Można to jeszcze robić w TXT, MOBI oraz RTF. Nie jest tego co prawda zbyt wiele, ale to co u nas w Polsce jest dostępne, jak najbardziej znalazło się na liście.

Bateria

Producent nie podaje jaką wartością odznacza się czytnik książek elektronicznych, jednak i tak mógłby być kłopot w określeniu, nawet przybliżonego czasu działania. Jedyna informacja podaje tylko ilość stron jaką jest w stanie (według zapewnień producenta) przetrwać na pojedynczym ładowaniu. Tych jest ponoć, aż 8000. Bardzo trudno mi się odnieść do tej wartości, gdyż nie byłem w stanie za jednym razem tylu stron przewrócić. Dziennie starałem się by to było przynajmniej 50 (i nie było to trudne do osiągnięcia) i po około 2 tygodniach urządzenie miało wciąż 1 kreskę na 5. Nie korzystałem w momencie czytania z łączności bezprzewodowej, która znacznie obciąża baterię i powoduje drenaż nawet kilkukrotnie szybciej niż jak odbywa to się w trakcie zwykłego czytania. W efekcie udało mi się przewertować ponad dwie (niezbyt obszerne) książki, a nie wyładowałem baterii do końca. Trudno więc nazwać to ośmioma tysiącami stron i osoby spędzające mnóstwo czasu na zanurzaniu się w swoich ulubionych lekturach mogą uznać to za wynik niezadowalający. Ja jednak jako użytkownik niezbyt wymagający jestem zadowolony z uzyskanego czasu działania.

Interfejs i wydajność

Jako, że tutaj jedną z informacji zatajonych jest to, iż urządzenie działa w oparciu o system Android, o czym przekonać się mogłem w zasadzie tylko dwóch przypadkach (podczas formatowania i po podłączeniu do PC), muszę podkreślić ten fakt. Z samego systemu zostały w zasadzie bardzo niewielkie i niewiele rzeczy. W zasadzie to osoby niezorientowane mogłyby nigdy nie dojść do takich wniosków. Jaka wersja oprogramowania została wykorzystana nie sposób zgadnąć. Przyczepić się mogę do szybkości działania i dość dużego opóźnienia reakcji w stosunku do wydawanych poleceń. Dla czytnika książek nie są to znaczące problemy, gdyż częściej będziemy spoglądać na obraz i tekst statyczny. Ci mniej cierpliwi mogą jednak narzekać. Na zdecydowany plus przemawia jednak tutaj prostota, przejrzystość i względny minimalizm. Najważniejsze opcje są pod ręką, interfejs został spolszczony w znacznym stopniu (choć można było zrobić pełną lokalizację). Mamy przeglądarkę plików i sieciową, prosty odtwarzacz muzyki (potrzebne są słuchawki) i galerię obrazków. Możemy dodawać nieograniczoną ilość zakładek, by szybko wracać do naszych wyczytanych wspomnień. Niczego, więc nie brakuje.

Łączność

Do połączenia się z komputerem wykorzystujemy dołączony kabel, a do połączenia z siecią i pobrania naszej biblioteki z Adobe Digital Editions sieć WiFi. Adobe Digital Editions wykorzystać możemy do zapisywania wielu książek z zabezpieczeniami DRM. Konto jest nam potrzebne do synchronizacji z czytnikiem. Strony internetowe z wykorzystaniem sieci bezprzewodowej wczytują się niezmiernie długo i przeglądarka służy tu zapewne bardziej jako ciekawostka, aniżeli pełnoprawna funkcja.

PIC000465

Podsumowanie

Jeśli poszukujemy czytnika za atrakcyjne pieniądze, a poczytać będziemy chcieli dość rzadko i raczej od święta, to jest to wybór zdecydowanie dobry. Cena jest dość atrakcyjna (niecałe 250 zł), a otrzymamy kawał całkiem fajnego sprzętu. Jeśli jednak zamierzamy codziennie, lub dużo częściej niż  w poprzednim przypadku zapominać o świecie zafascynowani kolejnymi losami naszych ulubionych bohaterów, to lepszym wyborem może okazać się sprzęt zaproponowany przez producenta, który w tym świecie odnajduje się już od zdecydowanie dłuższego czasu oraz ma co do tego wieloletnie doświadczenie, czyli Kindle 5 opisany przez redakcyjnego kolegę.