8.7

Samsung Galaxy Note PRO 12.2

1

Nasza ocena

wzornictwo/wykonanie9
wyświetlacz9.5
bateria9
aparat8.5
oprogramowanie9
jakość/cena7
8.7

Przed przystąpieniem do redagowania niniejszej recenzji z góry założyłem że będzie miała dość specyficzną formę. Zadecydowały o tym dwa istotne czynniki, których nie mogłem najzwyczajniej w świecie zignorować. Z góry więc przepraszam Czytelników spodziewających się drobiazgowej i kompletnej analizy wad i zalet tabletu. W zamian proponuję wybiórczy zestaw refleksji i spostrzeżeń, jakie nasunęły mi się w trakcie obcowania z urządzeniem.

Z jakiego powodu? Po pierwsze, Galaxy Note PRO 12.2 wśród tabletów z Androidem to absolutnie pierwsza liga, nie chciałbym więc poświęcać zbyt wiele miejsca truizmom, potwierdzającym oczywiste przypuszczenie, że droższy od niejednego laptopa sprzęt złożono z najlepszych i bezproblemowo spełniających swe zadania komponentów. Ponadto trudno znaleźć odniesienia do podobnej klasy urządzeń. W przeciwieństwie do smartfonów, tabletów klasy premium nie ma na rynku zbyt wiele, a już szczególnie wyposażonych w 12-calowy wyświetlacz i rysik. Po drugie, kilka miesięcy temu na łamach MobileWorld24 pojawił się test bliźniaczego Samsunga Galaxy Note 10.1, autorstwa Jana Kowalskiego. Siłą rzeczy zmuszony byłbym powielać większość zawartych w nim spostrzeżeń. Czyniłbym to tym niechętniej, że przyszłoby mi zmierzyć się z wnikliwym, błyskotliwym i świetnie napisanym artykułem. Umówmy się więc, że Czytelnicy zainteresowani bliższym poznaniem powiększonej odmiany unikalnego tabletu Samsunga zapoznają się najpierw z testem Jana Kowalskiego, a ja postaram się do tego dorzucić parę uzupełniających uwag i wypunktować kilka dzielących oba urządzenia różnic.

Pierwsze wrażenia

Podobnie jak Jan Kowalski nie sądzę by jakość opakowania mogła mieć znaczący wpływ na decyzję o zakupie jakiegokolwiek tabletu, tym niemniej warto zauważyć że solidnie wykonane pudełko sporadycznie może okazać się przydatne do transportu tabletu wraz z akcesoriami. Poskładany chaotycznie, puszczający oko w kierunku ekologów wiotki drewnopodobny kartonik Samsunga raczej nie sprawdzi się zbyt dobrze w tej roli.

Samsung_Galaxy_Note_Pro_12_2_box

Nie zaskoczę zapewne nikogo wiadomością, że Samsung Galaxy Note PRO 12.2 praktycznie nie różni się wyglądem i jakością wykonania od Galaxy Note 10.1 2014 Edition, pomijając oczywiście wielkość obu urządzeń, determinowaną przez zastosowanie wyświetlaczy o odmiennych rozmiarach. Na wszelki wypadek dorzucę jednak obrazek pozwalający rzucić okiem na kilka detali tabletu.

Samsung_Galaxy_Note_Pro_12_2_details

Jan Kowalski niezbyt pochlebnie wyraził się o metalowej ramce, budzącej skojarzenia z gastronomiczną stolarką z wcześniejszej epoki. Samsung najwyraźniej z uwagą wsłuchał się w te złorzeczenia i w nowszym modelu zastąpił nieco kontrowersyjne rowki dyskretnym i neutralnym „drapanym” matem. Można również odnotować pewne różnice w rozmieszczeniu gniazd i przycisków. Najwyraźniejszą zmianą jest przeniesienie złącza USB 3.0 z centrum dolnego boku na lewą krawędź, poniżej gniazda karty pamięci. Przyczepiłbym się delikatnie do przycisku włączania/blokowania. Jak na mój gust, wystaje on odrobinę za mało. Jest wyczuwalny dotykiem, ale do jego skutecznego uruchomienia niejednokrotnie potrzebowałem paznokcia. Być może jestem posiadaczem nietypowych, zbyt miękkich opuszek.

Wyświetlacz

Powiększony ekran Note PRO 12.2 posiada tę samą rozdzielczość co 10-calowy wariant urządzenia. 2560 na 1600 pikseli przekłada się na skandaliczne (z punktu widzenia pewnych dogmatów) zagęszczenie punktów obrazu na poziomie ok. 250 ppi. Dla mnie osobiście, dopóki do obsługi interfejsu używałem palca bądź rysika, a nie nosa, wyświetlacz prezentował się doskonale. Nie mogę również złego słowa powiedzieć o temperaturze barwowej bieli, niewielkim poziomie świecenia czerni i reprodukcji kolorów – nie wyłączając ekstremalnych kątów obserwacji. Wyświetlacz w pełnym świetle dziennym posiada wystarczającą jaskrawość, nie pogniewałbym się jednak gdyby ochronną taflę szkła wyposażono w skuteczniejsze powłoki antyrefleksyjne. Czujnik oświetlenia działa w szerokim zakresie, między innymi zapobiegając oślepieniu użytkownika w całkowitej ciemności. Reaguje z około trzysekundowym opóźnieniem. Osobiście wolę niesymetryczną charakterystykę czujnika, kiedy to wyraźnie szybciej rozjaśnia ekran niż ściemnia, ale parę sekund zwłoki trudno uznać za istotny mankament.

W przytłaczającej większości wypadków czujnik dotyku działa precyzyjnie i niezawodnie. Z rzadka pojawiają się jednak sytuacje, kiedy tablet zachowuje się niezgodnie z intencjami użytkownika, np. przy próbach wysuwania bocznego menu multitaskingu lub przy przeciąganiu ikon skrótów pomiędzy poszczególnymi ekranami pulpitu. Skłaniałbym się jednak ku przypuszczeniu, że winę za to ponosi oprogramowanie zawiadujące interfejsem, a nie sam digitizer.

Jeśli ktoś lubi oglądać na tablecie filmy, trudno o lepszy wybór od Note PRO 12.2. Duży czytelny ekran i ponadprzeciętnie dobre stereofoniczne głośniki (w tej klasie sprzętu) tworzą trudne do pokonania zestawienie.

Przetworniki obrazu

Wydawałoby się że tablety nie są najwygodniejszymi urządzeniami przeznaczonymi do robienia zdjęć i kręcenia filmów. Z pewnym niedowierzaniem więc obserwuję rosnącą rzeszę okazjonalnych fotografów, dzierżących w rękach te nieporęczne tafle, tym bardziej że niejedna z nich jest wyposażona w dość podłą optykę i matrycę światłoczułą. Wykorzystanie w roli aparatu olbrzymiego (ok. 30*20 cm) i ciężkiego (750 g) Note PRO 12.2 ociera się o absurd, tym niemniej Samsung postanowił wyjść naprzeciw niepoprawnym ekstremistom i wyposażył tablet w bardzo dobrej jakości przetwornik główny o rozdzielczości odpowiadającej 8 megapikselom. Żarty żartami, ale aparat Note PRO 12.2 w połączeniu z solidną diodą doświetlającą świetnie sprawdzi się w roli awaryjnego skanera. Poniżej przedstawiam zdjęcia zadrukowanej kartki formatu A4 wykonane w zaciemnionym pomieszczeniu, a więc w sytuacji kiedy dioda przejmuje na siebie większość obowiązków związanych z oświetleniem obiektu.

Samsung_Galaxy_Note_Pro_12_2_aparat1

Szczegółowość zdjęcia wykonanego przez Galaxy S3 jest identyczna, ale to tablet lepiej poradził sobie z doborem ekspozycji, a przede wszystkim pokazał że jego dioda potrafi zapewnić bardziej równomierne oświetlenie, co widać zarówno w ujęciu ogólnym jak i na wycinkach, z których jeden pochodzi z centrum kadru, a drugi z jego obrzeża. Użycie aplikacji dodatkowo korygującej poziomy luminancji i zniekształcenia geometryczne zdjęcia pozwala na uzyskanie cyfrowych reprezentacji dokumentów niewiele różniących się od efektów pracy prostych skanerów. W poniższym porównaniu wzięło udział urządzenie z przetwornikiem CIS wyprodukowane przez Mustek.

Samsung_Galaxy_Note_Pro_12_2_scans

Poza lekkimi „nadżerkami” liter występującymi w centrum, a wywołanymi lekkim „przepaleniem” zdjęcia w tym obszarze, trudno znaleźć inne niedoskonałości dyskredytujące „dzieło” tabletu w zestawieniu z tradycyjnym skanem.

Przedni aparat Note Pro 12.2 to już tylko „skromne” 2 megapiksele. Szczegółowość wykonywanych przez niego zdjęć pozostaje nieco w tyle w porównaniu z Galaxy S3 (w trybie 2 Mpx), ale prezentują się i tak dużo lepiej od ujęć utrwalanych przez główny aparat niejednego taniego tabletu. O jakość „selfies” i połączeń wideo nie należy się więc przesadnie martwić.

Samsung_Galaxy_Note_Pro_12_2_aparat2

Oba przetworniki umożliwiają rejestrowanie filmów z rozdzielczością FullHD przy 30 kl/s, przy czym jakość obrazu z przedniego aparatu jest zauważalnie gorsza. Dworowałem sobie wcześniej z tabletowych fotografów, nie sposób jednak nie zauważyć jednej zalety Note PRO 12.2 przydatnej w wizualnym utrwalaniu rzeczywistości – jego spora masa rozciągnięta znacznie w dwóch wymiarach przekłada się na duży moment bezwładności urządzenia. Mamy więc tu namiastkę mechanicznej stabilizacji obrazu, nieporównywalnej oczywiście z profesjonalnymi steady-camami, ale i tak zdecydowanie lepszej niż w wypadku smartfonów czy aparatów kompaktowych.

Bateria

Note 10.1 (2014 ) wyposażono w baterię 8220 mAh. W powiększonej wersji tabletu udało się upchnąć nieco więcej, bo 9500 mAh. Nie mogę w całości powtórzyć zachwytów Jana Kowalskiego  nad czasami działania tabletu. W moim wypadku udało mi się „zajechać” Note PRO 12.2 w niecałą dobę, oczywiście przy intensywnym użytkowaniu.

Samsung_Galaxy_Note_Pro_12_2_bateria

Warto jednak zauważyć, że jeden z największych żarłoków (o ile nie największy), ponad 12-calowy wyświetlacz, był aktywny przez 6,5 godziny, co jest wynikiem nieosiągalnym dla zdecydowanej większości zarówno tabletów jak i smartfonów. We wszystkich sytuacjach, kiedy ekran jest nieużywany, bateria Note PRO 12.2 zapewnia znakomitą żywotność urządzenia. Czuwanie z włączonym Wi-Fi to ubytek rzędu 5-6% na dobę. Słuchanie muzyki pochłania około 2% zasobów ogniwa w ciągu godziny.

Baterię o pojemności zaledwie kilkakrotnie mniejszej od akumulatorów samochodowych trudno jednak szybko naładować. Dołączona do tabletu ładowarka o deklarowanej wydajności 2A wykonuje swoje zadanie w ciągu ponad 5 godzin. Warto jednak przy tym nadmienić, że ładowanie do stanu 90% przebiega wyraźnie szybciej – osiągany jest on po około 4 godzinach. Dopiero na finiszu, w trosce o długowieczność ogniwa, prąd zostaje ograniczany. Dzięki takiej charakterystyce ładowania, jego czas przy użyciu standardowego smartfonowego zasilacza o wydajności 1A nie wydłuża się, jak można by sądzić, dwukrotnie. Cały proces trwa „zaledwie” ok. 7,5 godziny.

Ogniwa litowo-jonowe nie czują się zbyt komfortowo w stanie pełnego naładowania, warto więc ewentualnie rozważyć permanentne ładowanie Note PRO 12.2 do stanu 90%. Kosztem utraty 1/10 pojemności zyskujemy znaczące skrócenie czasu ładowania i wydłużenie cyklu życia baterii.

Na marginesie pragnę rozwiać ewentualne wątpliwości. Złącze microUSB 3.0 podzielone jest na dwie odseparowane części i jedna z nich odpowiada dokładnie standardowi microUSB 2.0, nie ma więc żadnych przeszkód w stosowaniu akcesoriów starszego typu, w tym ładowarek.

Komponenty audio

Skomplementowałem wcześniej głośniki Note PRO 12.2. Oczywiście w zestawieniu z najpodlejszym nawet stacjonarnym sprzętem audio nadal wypadają żałośnie, ale spośród wszystkich tabletów z którymi miałem dotąd do czynienia, zrobiły na mnie najlepsze wrażenie. Umieszczono je w górnej strefie bocznych krawędzi, czyli w miejscu gdzie dłonie użytkownika trafiają raczej nieczęsto. Zaczynają nieśmiało pobrzękiwać już przy 150 Hz, co jest niezwykłą rzadkością w urządzeniach o zbliżonej kubaturze. Wyższe składniki pasma akustycznego reprodukowane są w sposób wyrównany, bez jazgotliwych i męczących formantów. Gdy połączymy to z szerokim rozstawieniem głośników (prawie 30 cm) uzyskujemy w efekcie bardzo komfortowy (jak na tablet) odbiór przestrzennych zjawisk dźwiękowych. Tor słuchawkowy przy ustawieniach neutralnych zamienia cyfrowe przebiegi na analogowe w sposób niemalże idealny. Dołączony korektor graficzny pozwala na symetryczną regulację w zakresie ok. +/- 8 dB. Dodatkowe uwypuklenie basu wzmacnia o ok. 4 dB pasmo poniżej 120 Hz. Symulator wzmacniacza lampowego formalnie rzecz biorąc wnosi odrobinę zniekształceń nieliniowych, ale na tak niskim poziomie (poniżej 60 dB), że trudno subiektywnie dostrzec jakąkolwiek istotną różnicę. Ciekawostką jest działający w czasie rzeczywistym time stretching. Algorytm nie jest zbyt wyszukany i w wypadku muzyki daje raczej niestrawne efekty. Mowa jako tako się broni, choć nietrudno zauważyć zniekształcenia fazowe i inne artefakty. W przedstawionej poniżej próbce znajdują się fragmenty dialogów z „Seksmisji” (monofoniczne), kolejno: oryginalne, przyśpieszone (1,5 x) i zwolnione (0,7 x).

Moduły komunikacyjne

Note PRO 12.2 oferowany jest w trzech wersjach: SM-P905 z modemem LTE i Snapdragonem 800, SM-P901 z modemem 3G oraz SM-P900 bez modemu komórkowego. Dwa ostatnie warianty goszczą Exynosa 5 Octa 5420. Ja do testów otrzymałem ostatni, najuboższy model, stąd też akapit będzie krótki. Właściwie to bardzo krótki, ponieważ Wi-Fi a/b/g/n/ac, Bluetooth 4.0 i GPS działają wzorowo.

Samsung_Galaxy_Note_Pro_12_2_GPS

Port USB 3.0 w trybie hosta bez problemu obsługuje zewnętrzne pamięci masowe, ale miał problem z mało popularnym modemem Huawei E353s-2. Zdążyłem się już przyzwyczaić do tego, że sterowniki nietypowych urządzeń są tabletom z Androidem przydzielane w drodze losowania. Zalecam więc przyszłym posiadaczom SM-P900 wykonanie testów przed ewentualnym zakupem dodatkowego okna na świat. Jako że nie uprawiam sportów i świadomie pozbyłem się wiele lat temu telewizora, nie przetestowałem modułu ANT+ oraz diody podczerwonej, która potrafi przemienić urządzenie Samsunga w niezwykle poręcznego pilota, rozmiarami i wagą niewiele ustępującego płycie nagrobkowej.

Oprogramowanie

Podstawowe oprogramowanie systemowe, czyli Android 4.4.2, został oczywiście uzupełniony przez Samsunga licznymi rozszerzeniami. Tym razem nie jest to osławiony TouchWiz, lecz „nowa” propozycja pod nazwą Magazine UI. Cudzysłów nie jest tu sarkazmem, a jedynie ma za zadanie podkreślić, że zmieniona nakładka nie zrywa z przeszłością, uzupełnia natomiast TouchWiza o kilka dodatkowych elementów. Najbardziej rzucającą się w oczy modyfikacją jest wzbogacenie pulpitu o dodatkowe ekrany zakomponowane w stylu Flipboarda.

Ich pierwotna zawartość może nie przypaść w całości do gustu użytkownikom osadzonym w kulturze Europy Środkowej, na szczęście poddają się dość szerokiej personalizacji, przy której warto jednak zachować czujność, szczególnie w wypadku posiadania systemu nielimitowanych płatności w Google Play:

Samsung_Galaxy_Note_Pro_12_2_subscription

Przydatność znanej z desktopowych systemów „okienkowej” wielozadaniowości może być problematyczna w wypadku smartfonów. Co innego gdy mamy do czynienia z 12-calowym tabletem. Samsung proponuje tu dwa rozwiązania. Pierwsze polega na podzieleniu ekranu na skalowalne obszary (maksymalnie 4), w których uruchamiane są niezależnie poszczególne aplikacje.

Drugie rozwiązanie oferuje niemalże klasyczne okienka. Ich wielkość i rozmieszczenie można dość swobodnie kształtować, niektóre aplikacje potrafią jednak zachowywać się w tym trybie w sposób dość nieoczekiwany, czego przykładem są choćby dwa ostatnie obrazki w poniższej galerii.

Można sobie jednak wyobrazić sporo sensownych zastosowań trybu „okienkowego”. Niech jednym ze źródeł inspiracji będzie poniższy filmik.

[embedvideo id=”ZJAkH6EsZlw” website=”youtube”]

Nakładka Samsunga wnosi sporo zmian w sposobie prezentowania i obsługi obszaru powiadomień oraz proponuje własną, „wypasioną” wizualnie klawiaturę.

Wiele z dołączonych aplikacji jest ukłonem w stronę klientów biznesowych. Przede wszystkim dotyczy to KNOX-a, tworzącego odrębną, szyfrowaną strefę, w której bezpiecznie można składować wrażliwe dane i uruchamiać aplikacje stworzone specjalnie dla tego środowiska, dostępne w odrębnym sklepie. KNOX chroni użytkownika do tego stopnia, że uniemożliwia wykonywanie zrzutów ekranowych (wyjątkiem jest sklep z aplikacjami), do prezentacji muszę więc wykorzystać nie najlepszej jakości zdjęcia ekranu tabletu.

Warto również wspomnieć o świetnie wykonanym i funkcjonalnym pakiecie biurowym Hancom Office for Android oraz o aplikacji WebEx umożliwiającej przeprowadzanie wieloosobowych konferencji, zarówno w trybie głosowym, jak i uzupełnionym o przekaz wideo.

Duży ekran i niezłe głośniki są niewątpliwą zaletą w wypadku zastosowań multimedialnych. Dołączone do zestawu aplikacji odtwarzacze są wygodne w użyciu i obsługują zdecydowaną większość spotykanych formatów plików. Zdarzają się jednak pewne ograniczenia, szczególnie w odniesieniu do materiałów wideo. Odtwarzacz dostarczony przez Samsunga wyświetla płynnie obraz przechowywany w kontenerze M2TS (Blu-Ray), ale nie jest w stanie wydobyć z niego strumieni z dźwiękiem i napisami. Konieczne jest więc użycie alternatywnych aplikacji, podobnie jak w wypadku nieco archaicznych ale wciąż spotykanych formatów DIVX i MPEG oraz kodowania HEVC (H.265), które ma szansę w przyszłości stać się nowym standardem. Brak kodeków dla tych formatów oraz ograniczenie maksymalnej rozdzielczości dla kodeka H.264 do 1920*1080 powoduje że zastępcze odtwarzacze pracują w trybie software’owym, czyli wykorzystując jedynie podstawowe instrukcje ARM. Nie jest to problemem przy niższych rozdzielczościach, ale materiały 4k okazują się przeszkodą nie do pokonania dla wydawałoby się potężnego 8-rdzeniowego Exynosa.

Autorski procesor Samsunga nie jest również wystarczającym lekarstwem na specyficzną ułomność Androida związaną z przetwarzaniem statycznych obrazów. Przyzwyczaiłem się już, że każde urządzenie pracujące pod kontrolą mobilnego systemu Google i wyposażone w wystarczająco chyże podzespoły nie ma problemu z pokazywaniem w ciągu sekundy 30 klatek filmu FullHD, natomiast zebranie kompletu pikseli potrzebnych do odzwierciedlenia zawartości np. pliku JPG potrafi zająć sekundę, a nawet i więcej. Nie analizowałem kodu źródłowego Androida, ale z pewnością nie ponosi tu winy standardowa Galeria. Przyczyna leży gdzieś głębiej, bowiem każda znana mi przeglądarka zdjęć zachowuje się podobnie, zmuszona do korzystania z dziwnie zoptymalizowanych procedur ukrytych gdzieś głęboko pod warstwą API. Już od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem naświetlenia tego fenomenu i uznałem że test wyjątkowo wydajnego urządzenia jakim jest Note PRO 12.2 stwarza mi doskonały pretekst. Zaznaczam jednak stanowczo, że piętnuję tu zaniedbania twórców najpopularniejszego systemu mobilnego, a nie konstruktorów tabletu. Aby przybliżyć istotę omawianego problemu przygotowałem film, który pokazuje zmagania ultra wydajnego procesora z koślawymi algorytmami.

[embedvideo id=”helT-qke_UA” website=”youtube”]

Powtarzam – to nie wina Samsunga. Szkoda jednak, że kosztujące niemało urządzenie cierpi na dość irytującą przypadłość, niegodną sprzętu klasy premium.

Wydajność

Osiem rdzeni Exynosa 5420 z marketingowego punktu widzenia prezentuje się dużo lepiej od „skromnych” czterech rdzeni Snapdragona 800. W praktyce jednak cztery Kraity 400 taktowane z częstotliwością 2,3 GHz nie ustępują pracującym jednocześnie kwartetom Cortex-A15 (1,9 GHz) i Cortex-A7 (1,3 GHz). Tak czy inaczej procesor Samsunga uzupełniony o 6-rdzeniowe GPU Mali-T628 okazuje się bardzo wydajną jednostką, co potwierdzają wyniki benchmarków.

Regularne wyszydzanie Quadranta powinno mi się już znudzić, ale jak tu przejść obojętnie obok takiej gratki:

Samsung_Galaxy_Note_Pro_12_2_Quadrant

Twórcy benchmarka nie byli przygotowani na rozdzielczość 2560*1600, stąd słaba czytelność obrazka. Strata to jednak niewielka, biorąc pod uwagę jego miarodajność. Zignoruję tym razem kosmiczne osiągi RAM i pamięci flash. Gdyby pobawić się chwilę liczbami (teoretyczną wydajnością rdzeni ARM i częstotliwościami ich taktowania), można by spodziewać się przewagi CPU Exynosa 5420 nad CPU Tegry 3 z HTC One X na poziomie 2,5-2,8 raza. Czy jednak technolodzy Nvidii aż tak pokpili sprawę, a ich koledzy z Samsunga wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności, że ta różnica urosła aż do pięciu razy?

AnTuTu, jak zresztą większość benchmarków, cechuje się sporym rozrzutem wyników w wielokrotnie powtarzanych testach, ale przynajmniej stąpa po ziemi.

Samsung_Galaxy_Note_Pro_12_2_Antutu

Przypomnę że bliźniaczy Galaxy Note 10.1 (Snapdragon 800), testowany przez Jana Kowalskiego, osiągnął wynik 35449 punktów. Konia z rzędem temu, kto potrafi w codziennym użytkowaniu dostrzec różnicę.

Wyniki wieloplatformowego Basemarka OS II przedstawiają się następująco:

Samsung_Galaxy_Note_Pro_12_2_Basemark

To stawia tablet Samsunga powyżej iPada 4 (592 punkty) i poniżej iPada Air (1063 punkty).

Szybkość wbudowanej pamięci flash jest całkiem niezła, szczególnie przy odczycie sekwencyjnym, ale do rekordów trochę jej brakuje, o czym stara się nas przekonać Androbench:

Samsung_Galaxy_Note_Pro_12_2_Androbench

I jeszcze coś dla zapalonych graczy:

Samsung_Galaxy_Note_Pro_12_2_Ice_Storm

Podsumowanie

Dla Note PRO 12.2 trudno znaleźć konkurencję, nie licząc krewniaków z rodziny Note. Na ich tle wyróżnia się unikalną wielkością ekranu. W pewnych sytuacjach należy to uznać za zaletę, w innych – za niedogodność (wliczając w to ciężar 3/4 kilograma). Gdyby rozdawano go za darmo, zaleciłbym brać jak leci każdemu bez wyjątku – to sprzęt niemalże idealny. Niestety, na przejście do porządku dziennego nad wydatkiem rzędu 2000 zł mało kto może sobie pozwolić.

Gwoli rzetelności przedstawiam najistotniejsze elementy specyfikacji drogocennego gadżetu:

Samsung_Galaxy_Note_Pro_12_2_params