9.6

Samsung Galaxy Note 10.1 2014 Edition

2

Nasza ocena

Design8.7
Wydajność10
Ekran10
Aparat9
Oprogramowanie9.9
Bateria10
9.6

Serii Galaxy Note przedstawiać nie trzeba. Obok “S” i “Tab” jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych linii mobilnych sprzętów Samsunga i co tu kryć, świetnie się sprzedaje. Niewątpliwym atutem Note’ów jest rysik oparty o technologię Wacom, znakomite podzespoły i świetna bateria. Jak do tej pory, nikomu nie udało się stworzyć nic podobnego i Samsung święci sukcesy, wdając kolejne wersje swojego flagowca. Czy i tym razem może być dumny a Samsung Galaxy Note 10.1 2014 można nazwać tabletem roku? O tym dowiecie się z poniższej recenzji.

Samsung Galaxy Note 10.1 2014 to bezpośredni następca modelu Note 10.1, który pojawił się na rynku dwa lata temu. Jak wiadomo, dwa lata (ba, nawet rok) dla tabletu to wiek emerytalny i czas odejścia do lamusa. Rynek jednakowoż nie cierpi próżni a konsument nie lubi czekać. Nic więc dziwnego, że Koreańczycy postanowili ten model odświeżyć, doposażyć, dopieścić i znów zatriumfować.

Hardware

Zawartość pudełka i specyfikacja

Pudełko utrzymano w ekologicznej tonacji, znanej nam już na przykład z Samsunga S4. Przyznam, że niespecjalnie mi się podobają te żółte, drewnopodobne kartoniki ale też nigdy nie przywiązywałem do opakowania zbyt dużej uwagi zatem nie są to dla mnie sprawy życia i śmierci. Oczywiście od sprzętów premium wymagam z reguły jako takiej staranności i nie do przyjęcia wydaje mi się owiniecie tabletu w folię bąbelkową i “Trybunę Ludu” ale jeśli w środku wszystko jest spakowane jak należy a tablet nie przemieszcza się entuzjastycznie, przemieszany luźno z zawartością pudełka, to jestem ogólnie zadowolony.

W pudełku znajdziemy dość ubogi zestaw. Ładowarkę, kabel microUSB-USB i papierologię. W przypadku Note 10.1 (2014) otrzymamy również zapas końcówek do rysika wraz z chwytakiem, za pomocą którego dokonamy ekstrakcji starej końcówki a potem zaaplikujemy nową. Tu warto wspomnieć, że procedura polega na typowo manualnym i nieco siłowym podejściu do zadania zatem nie ma większych komplikacji.

Biorąc pod uwagę fakt kwoty, na jaką uderza nas po kieszeni producent w przypadku tego konkretnie modelu, mogliby dać coś ekstra. Choćby ściereczkę lub pokrowiec.

 

Model Samsung Galaxy Note 10.1 2014 Edition, SM-P605
System Android 4.3, TouchWiz
Wyświetlacz 10.1” 2560x1600px, WQXGA Super Clear LCD,
Procesor Qualcom Snapdragon 800 8974AA Krait 400, 4×2,27 GHz
Adreno 330
Pamięć 16 GB masowa
3 GB RAM
slot microSD
Komunikacja WiFi 802.11 b/g/n
3G LTE
GPS
Bluetooth 4.0 (z A2DP)
DLNA, MHL 2.0
nadajnik IR (podczerwień)
Aparat 8MP tył
2MP przód
Bateria 8220 mAh
Wymiary i waga 243,1 x 171, 4 x 7,9 mm
540g
Zawartość zestawu zasilacz, kabel microUSB-USB, końcówki do rysika, rysik, tablet
Cena w dniu publikacji ok 2600zł

Wygląd i jakość wykonania

Samsung Galaxy Note 10.1 2014 (w skrócie będę używał Note 2014) nawiązuje designem do swojego mniejszego brata – Note 3. Plastik z tyłu obudowy nadal jest plastikiem ale zamiast śliskiej, gładkiej powierzchni umieszczono tam nieco chropowate, skóropodobne wykończenie. Przyznam, że nawet jeśli sam pomysł wprowadzenia nieco bardziej “chwytnej” nawierzchni  wydał mi się całkiem dobry, to już te plastikowe szwy… Serio Samsungu? Doprawdy to jest odpowiedź na narzekania hejterów, którym nie podobały się “festyniarskie” plastiki? Wprowadzenie jeszcze bardziej festyniarskich, udawanych szwów wokół udawanie skórzanej nawierzchni? To jest ten wasz pomysł? Jestem odrobinę zdegustowany ale też muszę przyznać, że niektórym krzykaczom zapchało to japę i przestali narzekać na połyskliwą sztuczność. Teraz mają sztuczność imitującą coś bardziej eleganckiego, co mnie osobiście zupełnie nie przekonuje. Ale też należy pamiętać, że nigdy nie miałem nic do plastiku – dla mnie to materiał dobry jak każdy inny. Byle spełniał swoją rolę jak należy.

Boki otoczono srebrną ramką o fakturze nieco przypominającej mi obicia blatów kuchennych z czasów PRL-u. Oczywiście odrobinę tu sobie dworuję ale podłużne karbowanie na metalicznej powierzchni wzbudziło we mnie pewną nostalgię. Na tejże ramce umieszczono po obu stronach głośniki stereo, na dole wejście na micro USB służące zarówno do ładowania jak i komunikacji z komputerem. Po prawej stronie znajdziemy zaślepki dla karty microSIM i microSD oraz dock rysika. Po lewej wejście mini Jack 3,5mm. U góry umieszczono przycisk zasilania, głośności i oczko nadajnika IR.

Z tyłu znajdziemy jedynie oczko kamery 8MP z diodą doświetlającą. Z przodu, nad ekranem, oczko kamery 2MP i czujnik oświetlenia a pod ekranem znane wszystkim doskonale przyciski Menu, Home i Wstecz. W tym jeden fizyczny a dwa dotykowe. Ramka dookoła ekranu ma kolor czerni, która mi osobiście przypomina węgiel o bardzo drobnej strukturze z ledwo dostrzegalnym połyskiem.

Mimo naśmiewania się z imitacji skóry i PRLowskich nawiązań uważam, że  całość wygląda bardzo zgrabnie i przede wszystkim elegancko. Przyjemnie też trzymać tablet w dłoni a nieco bardziej “kanciasty” kształt sprawia, że Note 2014 sprawia wrażenie profesjonalnego urządzenia do użytku biznesowego.

Spasowanie jest ogólnie niezłe jednak znalazłem jedno miejsce na obudowie, tuż obok silosu rysika, które skrzypi dość wyraźnie przy nacisku. Podejrzewam, że głównym powodem jest ten właśnie rysik i otwór na niego potrzebny. Na szczęście mankament nie przeszkadza w normalnej pracy ponieważ ręce z reguły trzymamy po bokach albo z tyłu.

Na osobny akapit zasługuje S Pen i wygoda korzystania z niego. Po pierwsze, trochę zmieniono kształt całości,  dzięki czemu nie ma już problemu by go dobrze wpasować do docka. Ponieważ posiadam Note 2, mogę stwierdzić, że nowe rozwiązanie jest na pewno wygodniejsze dla świeżego usera ale do poprzedniego również można się  było bardzo szybko przyzwyczaić. Mimo to, liczę ten pomysł na plus.

Drugą sprawą jest samo prowadzenie rysika po ekranie. Samsung zastosował inny rodzaj końcówek, z materiału który jako żywo, reaguje na śliskim, szklanym ekranie nieomal jak długopis (a raczej pióro kulkowe) na kartce. Muszę przyznać, że pisze się nim fenomenalnie a i wielbiciele odręcznych rysunków będą zadowoleni. Szczególnie w sytuacji, w której możemy włączyć opcję “tylko rysik” i układanie dłoni na ekranie, które jest przecież naturalnym odruchem, przestaje być problematyczne. Myślę, że w kwestii rysika Samsung poszedł naprawdę w dobrym kierunku i choćby dla tego akcesorium warto zakup rozważyć.

O tym, jak rozbudowano softwareowe funkcje S Pen’a  przeczytacie w części opisującej interfejs.

Ekran

Ekran Samsunga Galaxy Note 10.1 2014 to prawdziwa perełka i choć osobiście jestem przeciwnikiem przesadnych rozdzielczości to muszę przyznać, że nie “przeszkadzają”. 2560x1600px przy 10.1 calowej przekątnej to ogrom pikseli. W rzeczy samej – nie widać ich w ogóle. Krawędzie czcionek i ikon są super-ostre a wyświetlane treści wyglądają rewelacyjnie. Czerniom co prawda daleko do tych, jakie miałem okazję podziwiać w niedawno recenzowanej Nokii Lumii 925, mimo to,  jest bardzo przyzwoicie zarówno w przypadku aplikacji jak i wyświetlanych filmów.

Kolory nie są tak nasycone jak w Super AMOLED’ach i uważam, że to dobre posunięcie. Nawet jeśli na małym ekranie smartfonu wyglądają bajkowo i mogą nie przeszkadzać to na 10 calach byłyby po prostu męczące i zaburzały pracę rysownikom, grafikom oraz wszystkim, dla których kolor jest ważnym elementem pracy twórczej. Również kątom widzenia nie można nic zarzucić, co widać na poniższych zdjęciach. Żadnych przebarwień i utraty kolorów choć ekran bardzo mocno odbija światło.

Tu taki drobny wtręt. Swego czasu byłem fanem intensywnych kolorków od Samsunga i bardzo broniłem ich obecności ale szybko zmieniłem zdanie. Po pierwsze, zdjęcia wyglądają lepiej niż w rzeczywistości. To, co nam się wydaje bardzo intensywne i “idealne” wymaga tak naprawdę dodatkowej obróbki przed dalszym użyciem. Dodatkowo, jeśli tworzymy grafy i wykresy, wybór kolorystyki pada na pastelowe, przyjemne dla oka ale i wyraziste kolory. Czeka nas duży zawód gdy wyświetlimy to sobie na przykład na ekranie laptopa – mdłe i bez wyrazu. Dlatego jeśli używacie smartfonu z  ekranem Super AMOLED do pracy twórczej to pamietajcie, że nic na nim nie wygląda tak jak w rzeczywistości. Nawet przy nastawach “neutralnych”.

Responsywność dotyku znakomita. Nie ma żadnych opóźnień między dotknięciem ekranu a wykonaniem polecenia i nie zdarzyło mi się ani razu powtarzać komendy ani w przypadku rysika, ani w przypadku obsługi palcami. Jest po prostu rewelacyjnie i muszę przyznać, że od strony “ekranu” Samsung odrobił lekcje i zdał celująco.

Bateria

Samsung Galaxy Note 10.1 2014 wyposażono w baterię o pojemności 8220 mAh. I muszę przyznać, że czasy działania tabletu są po prostu  imponujące. Na przestrzeni dwutygodniowych testów ładowałem go tylko trzy razy. Wyobrażacie to sobie? Ja sobie nie wyobrażam a jednak dokładnie tak było. Co z resztą pokazuje poniższy screen z aplikacji służącej do pomiarów wydajności baterii.

Jak widać po wykresie, pierwsze ładowanie nastąpiło zaraz po wyjęciu tabletu z pudełka. Intensywne testy zamęczyły Note 2014 po trzech dniach i nastąpiło kolejne ładowanie. A po nim długi okres normalnego, niezbyt intensywnego użytkowania. Internet, trochę gier, trochę filmów, trochę pobierania plików z netu w tle, trochę rozmów telefonicznych. Tydzień. Działał przez tydzień.

Tablet jest po prostu smokiem jeśli chodzi o możliwości baterii i wątpię by komuś się udało wykończyć go w jeden dzień. Natomiast naładowanie do pełna trwa jednak dość długo bo około 5,5 godziny ale trudno się dziwić. By nakarmić takie monstrum trzeba wielu owieczek.

Aparat

8MP kamera umieszczona z tyłu obudowy robi swoją robotę. Rzecz jasna mało kto się porwie na sesję zdjęciową wykonaną, wielkim, nieporęcznym prostokątem ale jest to jak najbardziej możliwe i Samsung włożył do tego tabletu całkiem przyzwoitą kamerę, która robi bardzo dobre zdjęcia. Również przednia kamerka daje całkiem przyzwoity obraz i nie można powiedzieć, by nie spełniała swojego zadania jako sprzęt do video-rozmów.

Interfejs aparatu wyposażono w znane z innych sprzętów Samsunga elementy. Mamy wygodny panel wyboru trybu zdjęcia jak również wysuwany z dołu pasek z filtrami. Wszystkie zmiany widać na ekranie zatem nie powinno być problemu z wyborem tego, czego akurat szukamy i potrzebujemy. Oczywiście oprócz tych “dopalaczy” mamy dostęp do pozostałych ustawień czyli rozdzielczości, geotagowania, detekcji twarzy i innych elementów. Bardzo ciekawy jest nastaw zdjęć nocnych, dzięki którym nawet w bardzo niedoświetlonych miejscach damy radę wykonać względnie czytelne zdjęcie. Ale nie oszukujmy się, szału nie ma i nie będzie bo też i nikt z tabletem nie biega by robić zdjęcia. Są lepsze urządzenia mobilne by używać ich do celów szeroko rozumianej fotografii i w tej kwestii na pewno dużo wygodniejsze będzie użycie smartfonu (choć zdjęcia możemy uzyskać porównywalne jakościowo).

Jest to jednak miły dodatek i bardzo dobrze, że Samsung na tym nie oszczędzał zanadto.

Software

Interfejs

Jak się można spodziewać, producent wykorzystał w Galaxy Note 10.1 2014 system Android. Tym razem w wersji 4.3. Na niego oczywiście wgrano nakładkę TouchWiz, która ma tylu zwolenników co przeciwników. Zaliczam się do tej pierwszej grupy. Jest to jedna z najlepiej przemyślanych, najwygodniejszych i co tu kryć, przyjemnych dla oka nakładek systemowych. W przypadku Note 2014 sprawdza się doskonale. Łatwy dostęp do wybranych ustawień w panelu powiadomień, nad wyraz sensowne umieszczenie przycisku szuflady systemowej w prawym dolnym rodu (leworęczni będą się musieli przyzwyczaić) czy zakładkowe menu ustawień, to jest to, co tygryski lubią najbardziej. Duże widgety, duże ikony, przemyślane rozmieszczenie poszczególnych elementów interfejsu. Wszystko czytelne, pod ręką i bez grzebania w czeluściach systemu a przy tym wizualnie przyjazne. Czego chcieć więcej?

Warto wspomnieć o dwóch ciekawych funkcjach.

  • Fizyczny przycisk Home, naciśnięty w czasie przebywania na ekranie głównym, przeniesie nas do działu “Wiadomości”, która jest niczym innym jak aplikacją “Flipboard”. Możemy w niej ustawić co ma wyświetlać lub bezpośrednio przejść do Kalendarza, Notatnika czy przeglądarki internetowej.
  • Długie przytrzymanie przycisku “Menu” wywołuje zaawansowane “Wyszukiwanie” w zasobach tabletu jak i sieci, z dostępem do wielu przydatnych filtrów.

Samo działanie interfejsu określam jako płynne, responsywne i właściwie pozbawione wad. Jedynym “udogodnieniem” jakie mi osobiście przeszkadzało w obsłudze tabletu, było domyślne przewijanie zawartości ekranu przy zbliżeniu rysika do jego krawędzi. Mnie akurat to wnerwia i uważam “ficzer” za przerost formy nad treścią oraz rzecz szkodliwą i zbędną. Szczególnie na niektórych stronach internetowych gdzie pewne przyciski są na stałe zadokowane w dolnej części ekranu i próba ich naciśnięcia przewija całą treść.

Mniej więcej takie samo zdanie mam na temat przewijania stron wzrokiem, które  najczęściej po prostu nie działa albo zadziała gdy nie potrzeba. Tak jak niestety i zatrzymywanie filmu gdy spojrzymy w inną stronę. Choć ten element uważam akurat za przydatny bo nie ucieka nam połowa wyświetlanych treści tylko dlatego, że ktoś akurat przyszedł by mówić w naszą stronę o sprawach, jakie mówią ludzie do innych ludzi nie baczą czy ich to interesuje. A wypada na nich wtedy patrzeć bo się obrażają. Dziwny świat humanoidów.

Niestety, ponieważ od jakiegoś czasu wzrok mój zaczął klękać przed nadmiarem godzin spędzonych przy różnych monitorach i ekranach, zmuszony byłem do uzbrojenia go w okulary i rozpoznawanie pozycji oczu zza połyskujących szkieł nastręcza czujnikom pewnych trudności. Dlatego okularnicy, nie martwcie się, nic się wam tam nie popsuło.

Domyślnie w systemie zainstalowano komplet niezbędnych aplikacji jak też i trochę zbędnych, czyli np. nie działające w naszym kraju Hub’y Businesswek+ czy Samsung Apps, który dubluje Google Play zupełnie moim zdaniem niepotrzebnie.  Jest rzecz jasna KNOX, jest Inteligentny Pilot (służący za… pilot, niespodzianka), bardzo wygodny menager Moje Pliki, domyślnie zainstalowany Flipboard, Dropbox czy zestaw aplikacji Google oraz niezastąpiony Polaris Office 5. Cud miód i wędzone ogórki.

O tak podstawowych sprawach jak Kalendarz, Kalkulator czy Zegar nie będę się rozpisywał, bo też i nie ma o czym mówić, muszą być i są.

Na wspomnienie zasługuje natomiast rozbudowany notatnik, który w nowej wersji podzielono na dwie aplikacje. Jedna to pełnowartościowy S Note, druga to Notatka z akcji o nieco mniejszych możliwościach edycyjnych ale za to z dodatkową funkcją rozpoznawania tekstu. Najbardziej spodobała mi się w obu gumka. Działa na zasadzie inteligentnego algorytmu, który usuwa nie tyle fragment po jakim akurat fizycznie “gumkujemy” ale od razu wyrzuca cały niechciany element, literę czy słowo. Niesamowicie wygodne, niemożebnie przyśpieszające pracę. Samsung zasłużył tu na wielki kufel piwa.

Czego nie polubiłem? Paradoksalnie – klawiatury ekranowej. Przynajmniej tej domyślnej. Z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu i mimo ogólnej wygody użycia (duże pola liter, sensowne rozmieszczenie), szybkie wprowadzanie polskich znaków jest po prostu niemożliwe. Nie wiem czemu, programistom nie przychodzi do głowy, że są inne języki na świecie niż angielski, w których znaki diakrytyczne są w codziennym użyciu i użytkownika guzik ich obchodzi, czy jest dobry system podpowiedzi (a jest dobry) bo wolą na przykład pisać wszystko sami i używać swojego języka nie bawiąc się w dodatkowe macanie ekranu by wybrać konkretne słowo. Rodzime znaki wybieramy poprzez długie przytrzymanie danej litery (wystarczy przytrzymać bo jest pierwszym wyborem) i to jest ogólnie dobre jednak opóźnienie (oczekiwanie aż wskoczy), w moim odczuciu, jest koszmarnie długie. W opcjach powinna być możliwość zaznaczenia konkretnego zestawu znaków, które będą automatycznie wybierane przy określonym geście (jak to jest w iOS) czy po prostu po przytrzymaniu litery – ale o wiele krótszym. To, że coś takiego da się zrobić, bardzo mocno i dobitnie pokazuje klawiatura Thumb Keyboard, gdzie możemy sobie ustawić zarówno “drugi znak” jak i opóźnienie. Da się? Da się. I myślę, że od strony oprogramowania nie jest to jakieś kosmicznie trudne.

Piórko

Piórko otrzymało nowe oprogramowanie wspierające. Po wyjęciu z docka (lub naciśnięciu przycisku na rysiku gdy trzymamy go nad ekranem) pojawia się kołowy interfejs wyboru, na którym możemy zainicjować takie działania jak:

Notatka z akcji – mój ulubiony element. Otwiera aplikację czegoś w rodzaju “żółtej karteczki” na której możemy szybko coś zapisać. Dodatkowym bonusem tych karteczek jest funkcja zaznaczania fragmentu tekstu (na przykład numeru) by go zapisać lub wykonać natychmiastowe połączenie. Nic bardziej miodnego jeszcze nie widziałem.

Album z wycinkami – pozwala zaznaczyć wybrany kawałek zawartości ekranu i zapisać go w Albumie.

Pisanie po ekranie – wykonuje screen aktualnie widocznej zawartości i pozwala po nim pisać.

S Szukacz – aplikacja wyszukująca wpisaną zawartość zarówno na tablecie jak i w zasobach sieci. Bardzo podobna funkcjonalność jak w iOS-owym wyszukiwaniu.

Okno Rysika – daje dostęp do mini aplikacji (Kalkulator, Alarm, YouTube, Telefon, Kontakty, ChatOn, Hangouty, Internet) które otwierają się w pływających oknach. Można ich otworzyć kilka na raz i pracować jednocześnie. Jedyne co mnie zastanawia w tej funkcji, to na jakiego grzyba trzeba namalować ten kwadrat? Bo przyznam, że do mnie nie dociera, czemu tak jak w pozostałych opcjach, nie uruchamia się od razu okno z wyborem aplikacji tylko trzeba się jeszcze bawić w dodatkowy, moim zdaniem totalnie zbędny, gest.

2014-02-09 17.54.33

Internet

Przeglądarka internetowa działa znakomicie. Płynna, szybka, błyskawicznie skalująca i ładująca strony. Co prawda górny pasek mógłby być trochę węższy ale jeśli chodzi o płynność działania, nie mam uwag. Natomiast nieobecność Flash uważam za poważną wadę i brak pomyślunku. To, że panowie od Apple coś mówią, nie oznacza, że cały świat od razu słucha. I Samsung też nie powinien słuchać. Flash jest w ciągłym użyciu. Czy potrzebny? Czy dobry? Nie wiem. Ale jest i powinien być domyślnie zainstalowany na każdym urządzeniu multimedialnym by było pełnowartościowe. Tyle.

2014-02-10 08.21.26

Poniżej wyniki benchmarków.

SunSpider 1.0.2 647.6ms
Kraken 1.1 7740.6ms

Multimedia

W tym przypadku jest standardowo i wzorcowo choć nie obędzie się bez doinstalowania dodatkowych aplikacji jeśli chodzi o niektóre pliki muzyczne czy odtwarzanie napisów w filmach. Stockowo sprawy przedstawiają się następująco.

Muzyka

.aiff nie
.au nie
.flac tak
.mp3 tak
.wav tak

Głośniki grają stereo, bardzo czysto i głośno. Nie można się do niczego przyczepić. Żadnych niepokojących charczeń, przesterowań i tym podobnych historii. Jest świetnie.

Video

.3gp tak
fullHD tak
.wmv tak
.avi tak
.mov tak
.mp4 tak
.rmvb nie

Wydajność oraz gry

Czego oczekiwać po procesorze Qualcom Snapdragon 800 8974AA z czterema rdzeniami Krait 400, 2,27 GHz każdy i grafice Adreno 330? Mocy. I jest moc drodzy państwo. Benchmarki oszalały z zachwytu ale nie tylko one bo i ja na nowo odkryłem wielozadaniowość Androida. Niech za najprostszy przykład posłuży taki zestaw zadań. W tle pracował uTorrent, pobierający oczywiście najnowszą dystrybucję Ubuntu, w okienku odtwarzał się film z Youtube a ja na podzielonym ekranie przeglądałem internet z jednej i tworzyłem odręczną notatkę z drugiej. W tle synchronizacja poczty i instalująca się gra oraz kilka pomniejszych aplikacji, do których przeskakiwałem w międzyczasie. I co? I nawet nie stęknął. Nie kaszlnął, nie zamyślił się przy otwieraniu tego, co w tle działało. Nic. Pełna płynność przy tylu zadaniach a Note 2014 nawet się nie rozgrzał jakoś szczególnie. Jeśli powyższy tekst was nie przekonuje, że pęd i moc urywa łeb z płucami to poniżej wyniki testów. Enjoy

AnTuTu 35449
Quadrant 21426
Linpack 856.176 MFLOPS
NenaMark1 60fps
NenaMark2 59.8fps
BenchmarkPi 108ms

Jak się można spodziewać, w kwestii gier było podobnie jednak, co warto zaznaczyć, nie wszystkie są kompatybilne z tym zestawem podzespołów. Przy wstępnym przeglądzie czarny wykrzyknik wyrzuciło mi na przykład obok Nova 2, Dead Space czy Backstab. Zatem jeśli komuś się wydaje, że pogra na tym tablecie w każdą grę, to musi się zastanowić dwa razy i uzbroić w cierpliwość do czasu, aż twórcy gry przystosują ją do nowych możliwości sprzętowych. O ile to oczywiście zrobią. Natomiast jeśli jakaś gra była kompatybilna to hulała aż miło i takie pozycje jak Horn, Majesty, Badland czy The Dark Knight nie były dla tabletu żadnym wyzwaniem.

Jakość rozmów oraz łączność

W kwestii łączności, Note 2014 ma chyba wszystko czego można chcieć. Po pierwsze stabilne i mocne WiFi w wersji b/g/n, Bluetooth 4.0 z pełnym pakietem protokołów, GPS błyskawicznie łapiący fixa, port IR czy najbardziej lubiana przeze mnie łączność 3G LTE z funkcją dzwonienia. Komuś może się wydawać, że rozmowy telefoniczne i wysyłanie SMS’ów z takiej “krowy” to po prostu bzdura i pomyłka ale ja to traktuję odrobinę inaczej. Może dlatego, że wybieranie głosowe działa w Samsungach bardzo dobrze a ja nie mam problemu z używaniem słuchawki pod bluetooth.

Tu drogą wtrętu, może do kogoś to trafi, może nie ale wspomnieć warto. W ogóle nie pojmuję ludzi jeżdżących samochodem na “jednorękiego bandytę” i gdyby nie groziły za to kary, wyciągałbym ich na światłach z bryki, zabierał telefon i jeszcze kopa zaaplikował ku pamięci. Gdyby zakup słuchawki pod Bluetooth lub użycie słuchawek (które dostajemy z reguły w zestawie) był wydatkiem wysoce luksusowym to rozumiał bym, że szkoda pieniędzy. Ale nie jest to sprzęt drogi i często mamy go za darmo. Ludzie, używajcie tego. Potem narzeka delikwent, że spowodował wypadek, niechcący – akurat mu spadł telefon i chciał podnieść. Wszystko wina dziur w drogach. Żeby nie te dziury, to by mu telefon nie spadł. Siedzi i biadoli, że niewinny i nie chciał. A moim zdaniem chciał. Bardzo mocno chciał nabroić już w momencie gdy brał telefon do łapy. Bardzo mocno chciał rozbić samochód. Marzył w skrytości ducha o utracie zniżek z ubezpieczalni za spowodowanie stłuczki. Wielu takich sytuacji można uniknąć w bardzo prosty sposób i zachęcam, by z niego korzystać. W końcu po coś to wymyślono.

Wróćmy jednak do meritum. Note 2014 otrzymał bardzo szerokie spektrum możliwości komunikacyjnych i nie ma co co tego wątpliwości. W kwestii rozmów głosowych jest po prostu świetnie. W domu (ale i w biurze) możemy używać tabletu jak zestawu głośnomówiącego i swobodnie się przez niego porozumiewać, robić konferencje i generalnie korzystać z pełnego wahlarza możliwości “smartfonowych”. Przeprowadziłem w taki sposób kilka długich pogawędek i muszę wam powiedzieć, że zarówno mikrofon jak i głośnik sprawiają się rewelacyjnie. Byłem słyszany i słyszałem współrozmówcę bez żadnego problemu. O tym, że wysyłanie SMS’ów z tak dużej klawiatury jest bardzo wygodne, nie trzeba chyba zapewniać. Również sama aplikacja wygląda ładnie, przejrzyście i jest prosta w obsłudze.

Podsumowanie

Jest to tablet, który poleciłbym właściwie każdemu bez względu na to, czym się zajmuje. Zarówno dla studenta, profesora, biznesmena, grafika czy pani księgowej, będzie to urządzenie bardzo przydatne i zapewniające szereg udogodnień w zmaganiach z życiem codziennym. Potężne podzespoły zapewnią płynność i wydajność, mocarna bateria uniezależni nas od zewnętrznych źródeł zasilania nawet na kilka dni a wbudowane moduły komunikacyjne pokryją większość potrzeb współczesnego człowieka. Ja jestem zachwycony i jedynym mankamentem Note 2014 jest jego cena. Za takie pieniądze (aktualnie ponad 2,5k złotych) można kupić laptopa i smartfon, które zapewnią nam dokładnie te same możliwości. Nie licząc wygody posiadania wszystkiego w jednym i rysika na dokładkę.

Oczywiście jest wersja SM-P6000 bez modułu 3G LTE, którą można zakupić za około 2200 zł ale to już nie będzie to samo.