Chrome. Aplikacje na komputer.

Chrome należy do czołówki przeglądarek internetowych. Zapewnia szybkie działanie, bezproblemową obsługę praktycznie każdej strony i szeroki wahlarz usług Google. Nic dziwnego. W końcu to jego dziecko. Jest nawet system oparty o przeglądarkę, sprzedawany w Chromebook’ach. Do tej pory, uważałem to za pomysł ciekawy ale w naszych realiach (brak dostępu do sieci nadal jest dość częsty) pozbawiony większego sensu.

Jednak co, jeśli otrzymamy wszystkie te aplikacje „offline”? Gdy pomysł wykluł się we wrześniu, nie pokładałem w nim żadnych większych nadziei. Ba, nawet uznałem, że to po prostu strata czasu i zdechnie szybciej, niż wylazło spod kamienia. Muszę przyznać, że nieco się pomyliłem ale też nie tak bardzo. Na chwilę obecną, kolekcja „Na komputer” to około 30 aplikacji natywnych, czyli działających offline i bez potrzeby uruchamiania przeglądarki.  Niedużo. Jak tego używać? Bardzo prosto. Zrzut ekranu (7)

Pobieramy jedną z nich. Najpierw instaluje się Program Uruchamiający a potem pojawiają się w nim wszystkie nasze aplikacje. Zarówno te przeglądarkowe jak i natywne. Każda kolejna pobrana aplikacja pojawi sie w polu wyboru i będziemy mieć do nich szybki dostęp z poziomu ikony na Pasku Zadań. Można uznać, że to wygodne rozwiązanie, choćby ze względu na szybki dostęp do dysku Google czy Dokumentów. Z drugiej strony, tylko 30 aplikacji natywnych przez trzy miesiące? To jakieś 10 na miesiąc. Jedna na trzy dni. Marność wyziera z projektu. A mogłoby z tego być całkiem ciekawe rozwiązanie, które mogłoby mnie w końcu przekonać do Chromebooków. Oderwanie ich trochę od netu, dałoby nadzieję na normalne użytkowanie offline. Pytanie brzmi – skoro tak opornie idzie rozbudowa bazy aplikacji, czy projekt ma w ogóle jakieś szanse?

Chrome